<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>SZTUKA BRANDINGU</title>
	<atom:link href="https://sztukabrandingu.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://sztukabrandingu.pl/</link>
	<description>Pomagam kobietom budować marki oparte na spójnej strategii i atrakcyjnym brandingu.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 28 Jan 2025 20:02:22 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.4</generator>

<image>
	<url>https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2020/04/cropped-logo-Katarzyna-Mrzygłód-29-32x32.png</url>
	<title>SZTUKA BRANDINGU</title>
	<link>https://sztukabrandingu.pl/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Komunikacja marki w 2025 roku &#8211; trendy marketingowe vs strategia marki</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/trendy-marketingowe-2025/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/trendy-marketingowe-2025/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Jan 2025 19:58:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[Wizerunek marki]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=34881</guid>

					<description><![CDATA[<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/trendy-marketingowe-2025/">Komunikacja marki w 2025 roku &#8211; trendy marketingowe vs strategia marki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="et_pb_section et_pb_section_0 et_section_regular" >
				
				
				
				
				
				
				<div class="et_pb_row et_pb_row_0">
				<div class="et_pb_column et_pb_column_4_4 et_pb_column_0  et_pb_css_mix_blend_mode_passthrough et-last-child">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_0  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><p><span style="font-size: 14px;">Czy masz już dość komunikacji w stylu „Kup teraz! Ta oferta nigdy nie będzie tańsza! To ostatni moment na zakup w tak genialnej cenie!”? A jednocześnie nie masz pomysłu jak inaczej zachęcić do zakupu Twoich usług? Tak wiesz, na spokojnie, bez presji i z klasą. </span></p>
<p>A może czujesz, że „wyrosłaś” ze swojej dotychczasowej komunikacji marki. Że ona już dłużej nie pasuje do tego, jakie teraz wyznajesz wartości, czy jak żyjesz na co dzień i chciałabyś to zmienić. Chciałabyś być bardziej autentyczna w swoim przekazie, aby nawiązywać ze swoimi klientami jeszcze głębsze relacje.</p>
<p>Jeśli tak, to zapraszam Cię do wysłuchania tego odcinka mojego podcastu! Opowiadam w nim o 7 sygnałach, po których poznasz, że to już czas na zmiany w komunikacji Twojej marki 😉</p>
<p>Tę listę sygnałów przygotowałam na podstawie rozmów i pracy z moimi klientkami, które myślą i czują podobnie.</p>
<p>Jestem ciekawa, czy Ty też się w tym odnajdziesz 😉</p>
<p>Miłego słuchania!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><!-- /divi:image --></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_1  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2 class="wp-block-heading has-text-align-center" style="text-align: left;">Nagranie podcastu</h2>
<p><!-- /divi:embed --><!-- divi:heading --></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><!-- /divi:image --></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_code et_pb_code_0">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_code_inner"><iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/ACQpjUEfN2o?si=hODtijyW-TheM4qV" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_code et_pb_code_1">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_code_inner"><iframe style="border-radius:12px" src="https://open.spotify.com/embed/episode/1eJ2LkHxLatZV5KOooEbs6?utm_source=generator" width="100%" height="352" frameBorder="0" allowfullscreen="" allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture" loading="lazy"></iframe></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_2  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-weight: 400;">Trendy w komunikacji marki na 2025 rok</span></h2>
<p>Dzisiaj przychodzę do Ciebie z moimi obserwacjami, przemyśleniami i wskazówkami w temacie komunikacji w 2025 roku w nawiązaniu do trendów marketingowych na najbliższy rok.</p>
<p>I nie chcę Cię zanudzać i przytłaczać wszystkimi trendami. Dlatego wybrałam kilka z nich, które według mnie są najważniejsze w kontekście tworzenia strategii komunikacji w małej i średniej marce.</p>
<p>Domyślam się, że słowo „trend” może onieśmielać i czasem nie wiadomo jak w ogóle do niego podejść. Szczególnie, jak rozwija się małą markę. Może wtedy dopaść Cię myśl „Ale przecież moja marka jest za mała na przejmowanie się jakimiś trendami. To pewnie tyczy się większych marek i korporacji”.</p>
<p>No niekoniecznie.</p>
<p>Trend to nic innego jak kierunek, zmiana lub podejście do danego tematu. Nie jest ostatecznym wyznacznikiem naszych działań. I nie musisz każdego trendu od razu implementować do swojej marki.</p>
<p>Jednak świadomość trendów pozwala na rozwój marki w zgodzie z dynamicznymi zmianami rynkowymi i lepsze dopasowanie do potrzeb klientów.</p>
<p>A o to nam też chodzi 😉</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_3  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Kilka słów backgroundu </span><span style="font-weight: 400;"></span></h2>
<p>Już od jakiegoś czasu obserwuję i czytam różne informacje na temat trendów na 2025 rok. Mam też swoje przemyślenia w tym temacie. Jestem w miarę na bieżąco z wiadomościami geopolitycznymi i gospodarczymi dotyczącymi nie tylko Polski, ale też świata.</p>
<p>Bo czy chcemy, czy nie, jesteśmy od tego trochę uzależnieni. I przynajmniej warto się mniej więcej orientować w sytuacji jaka jest obecnie na rynku.</p>
<p>A sytuacja jest taka, że przez ostatnie kilka lat wydarzyło się sporo rzeczy, które zdestabilizowały nasze poczucie bezpieczeństwa. Pandemia, wojna, czy inflacja to tylko niektóre z nich.</p>
<p>I te wydarzenia sprawiły, że coraz ostrożniej i uważniej podejmujemy decyzje zakupowe.</p>
<p>Zanim wydamy na coś pieniądze, to dogłębniej się zastanowimy, czy na pewno tego potrzebujemy i co ważniejsze &#8211; u kogo dokonamy zakupu.</p>
<p>I to jest całkiem normalne.</p>
<p>Chcemy mieć pewność, że to będą dobrze wydane pieniądze. A dodatkowo, jako społeczeństwo mamy coraz większą świadomość wyboru. Wiemy, że nie musimy brać pierwszej z brzegu oferty. Ale możemy wybrać markę, której komunikacja, wartości, czy ideały są najbliższe naszym.</p>
<p>I dlatego też tak dużą część trendów marketingowo-komunikacyjnych na 2025 rok stanowią hasła takie jak: hiperpersonalizacja, autentyczność, powrót do podstaw (czyt. strategii marki), inkluzywność, czy mikrospołeczności.</p>
<p>Przejdźmy więc po kolei przez te i inne trendy.</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_4  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #1 &#8211; Autentyczność w komunikacji</span><span style="font-weight: 400;"></span></h2>
<p>Według badania Media Reactions 2024 przeprowadzonego przez firmę Kantara 41% konsumentów twierdzi, że nie ufa reklamom generowanym przez sztuczną inteligencję. Warto zatem, abyś zwróciła uwagę na to, w jaki sposób komunikujesz się ze swoimi odbiorcami. <strong>Czy ślepo ufasz AI i kopiujesz to, co Ci „wypluje”, gdy poprosisz o napisanie nowych postów do social mediów dla Twojej marki? Czy może znajdujesz czas na to, aby dodać coś od siebie &#8211; coś prosto z serducha?</strong></p>
<p>Wbrew pozorom lepiej będzie się sprawdzał content niskiej jakości, bo będzie… szczery! <strong>Ludzie mają już trochę dość sztuczności i szukają prawdziwych, ludzkich historii.</strong></p>
<p>Dlatego jeśli będziesz się zastanawiać, czy poświęcić 15 minut na stworzenie wymuskanej grafiki na feed Instagrama ze skopiowaną treścią z chata GPT, czy może wrzucić nieobrobione zdjęcie, ale przyłożyć się do napisania autentycznej treści pod nie &#8211; to wybierz proszę tą drugą opcję 😉</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_5  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #2 &#8211; Etyczne i świadome korzystanie z AI</span></h2>
<p>W 2024 roku mocno zachłysnęliśmy się sztuczną inteligencją. Jednak warto pamiętać, że AI to tylko narzędzie! <strong>Narzędzie, które ma pomagać, wspierać, doradzać, a nie robić coś całkowicie za Ciebie.</strong></p>
<p>Przykładowo w temacie grupy docelowej możesz się wesprzeć AI w zbadaniu potrzeb klientów, zbadaniu rynku, znalezieniu miejsc gdzie są Twoi klienci, ułożeniu pytań do rozmów itp. Natomiast AI nie określi i nie zawęzi za Ciebie Twojej grupy docelowej. Nie przeprowadzi za Ciebie rozmów z Twoimi idealnymi klientami. Nie możesz tego powierzyć jakiemuś narzędziu.</p>
<p>Dlatego uczulam, abyś świadomie korzystała z narzędzi AI. A dodatkowo <strong>warto, abyś podkreślała w komunikacji, że personalizacja i wykorzystywanie danych, które powierzyli Ci klienci jest bezpieczne, etyczne i nie narusza ich prywatności.</strong> To zdecydowanie zwiększy zaufanie do Twojej marki.</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_6  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #3 &#8211; Hiperpersonalizacja i rosnące oczekiwania konsumentów</span></h2>
<p>Teraz klienci wręcz oczekują spersonalizowanego podejścia. Tego, że Twoja oferta będzie faktycznie odpowiadała na ich potrzeby i rozwiązywała ich palące problemy.</p>
<p>Kluczowy będzie tutaj bliski, emocjonalny kontakt z odbiorcą połączony z dostarczaniem głębszych doświadczeń potencjalnym i obecnym klientom.<strong> Chcą oni, aby marki traktowały ich jako indywidualne jednostki, a nie masowych odbiorców.</strong></p>
<p>I za tą hiperpersonalizacją idzie również spójne doświadczenie klienta we wszystkich punktach kontaktu z marką. Nie tylko online, ale też offline. <strong>Spójność oraz integracja różnych kanałów komunikacji i sprzedaży będzie kluczem do zdobycia lojalnych, powracających klientów.</strong></p>
<p>Z czego to wynika? Głównie z tego, że wybór ofert i produktów na rynku jest ogrooomny! I jeśli ktoś ma wydać pieniądze, to chce mieć jednocześnie pewność, że naprawdę mu pomożesz. I musi to wyczytać właśnie z Twojej komunikacji! Możesz się tu oczywiście posiłkować AI. Jednak ostateczny kształt zindywidualizowanej komunikacji zostaje po Twojej stronie. Bo przecież to Ty najlepiej znasz swoich klientów. A przynajmniej powinnaś 😉</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_7  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #4 &#8211; Inkluzywność, różnorodność i neuroróżnorodność jako fundamenty komunikacji</span></h2>
<p>Nasi odbiorcy coraz częściej oczekują tego, że nasza marka będzie gościnna i będzie uwzględniała naturalne różnorodności. Bo mamy coraz większą świadomość tych różnorodności.</p>
<p><strong>Takie komunikaty dopasowane pod różne grupy są lepiej zapamiętywane i mają większy wpływ na decyzje zakupowe.</strong></p>
<p>Dobrym pomysłem na wdrożenie tego trendu jest na przykład opowiadanie historii. Aktywuje ono bowiem różne obszary mózgu, budując emocjonalną więź z marką. Dobre historie są łatwiej zapamiętywane i bardziej angażujące.</p>
<p>I tutaj warto też, abyś zwróciła szczególną uwagę na to, <strong>w jaki sposób będziesz tworzyć grafiki dla swojej marki.</strong> Nie mogą być one nieczytelne dla osób neuroróżnorodnych np poprzez zbyt mały kontrast między kolorem tła, a kolorem fontu na grafice. Czyli kłaniają się tutaj podstawy tworzenia grafik.</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_8  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #5 &#8211; Powrót do podstaw, czyli strategii marki i komunikacji </span></h2>
<p>Nie ukrywam, że moje serducho ogromnie się cieszy, że o powrocie do strategii mówi się jako o trendzie. Choć wiem, że osoby, które świadomie (i z sukcesami) rozwijają swoją markę, nieustannie bazują na strategii marki i komunikacji. I to nie jest dla nich coś wielce odkrywczego.</p>
<p><strong>Ta duża konkurencyjność na rynku, o której pisałam wyżej może stwarzać pokusę konkurowania ceną.</strong> No bo jak inaczej się wyróżnić i sprawić, żeby klienci kupowali właśnie ode mnie?</p>
<p>Tylko, że ten strach może spowodować, jak to ładnie mówi moja mentorka biznesowa Ania Kupisz, wykrwawienie się biznesu!</p>
<p>Bo ileż można konkurować ceną? Ile można ją obniżać? <strong>Jeśli konkurujesz ceną, to automatycznie stajesz się… towarem!</strong></p>
<p>A podejrzewam, że najbardziej chodzi Ci o to, aby klienci kupowali WŁAŚNIE OD CIEBIE! Bo to Ty masz unikatowe podejście do danego tematu. To Ty masz w sobie to „coś”, tą charyzmę, osobowość, która przyciąga osoby podobne do Ciebie.</p>
<p><strong>I właśnie powrót do podstaw może dać Ci przewagę konkurencyjną.</strong></p>
<p>A ten powrót do podstaw to nic innego jak: określenie grupy docelowej, zbadanie jej potrzeb, określenie brand purpose, wartości marki, stylu komunikacji, zaplanowanie w jakich kanałach komunikacji najlepiej się poruszać itp.</p>
<p>I nieważne, czy opracujesz to sama, czy z pomocą specjalisty. Najważniejsze, abyś znalazła czas na opracowanie tej strategii i aby „bieżączka” Cię nie przytłoczyła.</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_9  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #6 &#8211; Marka osobista jako głębsza wartość, a nie wyświechtany slogan</span></h2>
<p>Pojęcie „marka osobista” nie ukrywajmy &#8211; jest dość wyświechtane. Jednak teraz następuje pewien zwrot. Obserwujemy, że posiadanie marki osobistej to nie tylko zwyczajne bycie znanym i rozpoznawanym.</p>
<p><strong>Coraz częściej kojarzymy markę osobistą z WARTOŚCIĄ, którą dana marka oferuje, a z którą my możemy się utożsamić. Z tym, jakie relacje są budowane wokół tej marki.</strong></p>
<p>I w tym aspekcie szalenie ważne jest to, w jaki sposób zakomunikujemy te wartości. Ale to już kwestia strategii marki, o której pisałam wyżej.</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_10  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #7 &#8211; Krótkie filmy wideo nadal będą królowały</span></h2>
<p>Taka forma komunikacji nadal będzie atrakcyjna i będzie angażowała odbiorców. <strong>Największym wyzwaniem stanie się tutaj znalezienie pomysłu na storytelling dla tego formatu.</strong> Przez to, że konkurencja jest ogromna, to kluczowa będzie Twoja kreatywność przy tworzeniu takich treści.</p>
<p>Jesteśmy już trochę zmęczeni takimi bardzo krótkimi filmikami i niektórzy przepowiadają powrót do dłuższych form wideo. Natomiast „haczyki”, czyli elementy mocno przykuwające uwagę na wideo nadal są mile widziane.</p>
<p>Ciekawym zjawiskiem jest też to, że zamiast mówić „wygoogluję to” najmłodsze pokolenie zaczyna mówić „poszukam tego na TikToku”.</p>
<p>I pytanie, które mi się tutaj od razu nasuwa &#8211; czy na pewno chcesz iść za tym trendem i cały czas bodźcować siebie i swoich odbiorców takimi krótkimi filmikami.</p>
<p>Bo <strong>według mnie to jest trend, który swobodnie można ominąć, jeśli taka forma komunikacji nie jest spójna z Tobą, Twoimi wartościami, czy stylem komunikacji.</strong> Ale to będziesz wiedzieć, gdy opracujesz strategię dla swojej marki 😉</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_11  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trend #8 &#8211; Budowanie mikrospołeczności i utra-nisze</span></h2>
<p>To bardzo ciekawy trend, który<strong> może zdjąć z Ciebie presję budowania ogromnej społeczności.</strong> Mikrospołeczności charakteryzują się bowiem większą lojalnością, aktywnością i poziomem interakcji niż szerokie, masowe grupy odbiorców. Są to osoby, które czują autentyczną więź z marką.</p>
<p><strong>Dzięki bardziej intymnej skali, mikrospołeczności dają odbiorcom poczucie przynależności i wpływu, co wzmacnia ich lojalność wobec marki. A dodatkowo wzmacnia się więź emocjonalna między wami.</strong></p>
<p>Takie lojalne mikrospołeczności mogą też być genialnymi ambasadorami Twojej marki. Przez co też koszty pozyskania kolejnych lojalnych klientów mogą być niższe niż pozyskiwanie klientów z „zimnych” dużych społeczności.</p>
<p>Dodatkowo warto pokusić się o zawężenie swoich odbiorców i być może stworzenie ultra-niszy. Przekaz kierowany do tak zawężonej grupy odbiorców może Ci dać znacznie lepsze efekty niż celowanie szerzej.</p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_12  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2><span style="font-size: 32px;">Trendy marketingowe 2025 dla małych i średnich marek &#8211; podsumowanie</span></h2>
<p>Dla właścicieli małych i średnich marek 2025 rok będzie czasem optymalizacji i szukania alternatywnych dróg w sprzedaży i komunikacji (najlepiej opartej na strategii, a nie przypadkowych działaniach).</p>
<p>Koszt pozyskania klienta będzie coraz większy. Nie wystarczy już założyć „Zainwestuję w reklamę, to ktoś na pewno kliknie i kupi mój produkt”. Teraz liczy się kreatywność i tworzenie treści i komunikacji, która faktycznie angażuje i wciąga.</p>
<p>I nie musi się to dziać na wielką skalę. Wręcz przeciwnie – skupienie się na mniejszej, ale bardziej zaangażowanej grupie odbiorców może okazać się dobrą strategią. To już nie liczby, a zaangażowanie ludzi, którzy czują więź z marką, będą na wagę złota.</p>
<p>Teraz nie ma zmiłuj &#8211; naprawdę musisz doskonale znać swoich odbiorców, żeby dopasować do nich swoją ofertę i wyróżnić się na rynku.</p>
<p>Jednocześnie kluczowa w tym wszystkim jest autentyczność – marki, które pokażą prawdziwe wartości i historie, będą wygrywać serca klientów.</p>
<p>I pamiętaj – nie musisz mieć ogromnego budżetu, by skorzystać z tych trendów!</p>
<p>Zacznij od budowania relacji z klientami na małą skalę: np stwórz zamkniętą grupę, gdzie możesz rozmawiać z odbiorcami, dzielić się wiedzą i odpowiadać na ich potrzeby.</p>
<p>Korzystaj z dostępnych narzędzi, jak prosty chatbot czy personalizowane e-maile – one już dziś pozwalają na dopasowanie komunikacji do konkretnej osoby.</p>
<p>Ja osobiście cieszę się z tego kierunku, który w dużej mierze jest powrotem do podstaw i postawieniem człowieka w centrum tego całego marketingu. Zarówno naszego klienta, ale też nas samych.</p>
<p>Bo świat pędzi i będzie pędził coraz szybciej. Pytanie jak my na to zareagujemy i czy zadbamy w tym wszystkim także o siebie.</p>
<p>To już wszystko, co dla Ciebie przygotowałam.</p>
<p>Daj znać, jak czujesz się z tymi trendami 😉</p></div>
			</div>
			</div>
				
				
				
				
			</div>
				
				
			</div>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/trendy-marketingowe-2025/">Komunikacja marki w 2025 roku &#8211; trendy marketingowe vs strategia marki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/trendy-marketingowe-2025/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>7 sygnałów, że potrzebujesz zmian w komunikacji swojej marki</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/7-sygnalow-ze-potrzebujesz-zmian-w-komunikacji-swojej-marki/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/7-sygnalow-ze-potrzebujesz-zmian-w-komunikacji-swojej-marki/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 09 Sep 2024 07:45:17 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=34061</guid>

					<description><![CDATA[<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/7-sygnalow-ze-potrzebujesz-zmian-w-komunikacji-swojej-marki/">7 sygnałów, że potrzebujesz zmian w komunikacji swojej marki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="et_pb_section et_pb_section_1 et_section_regular" >
				
				
				
				
				
				
				<div class="et_pb_row et_pb_row_1">
				<div class="et_pb_column et_pb_column_4_4 et_pb_column_1  et_pb_css_mix_blend_mode_passthrough et-last-child">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_13  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><p><span style="font-size: 14px;">Czy masz już dość komunikacji w stylu „Kup teraz! Ta oferta nigdy nie będzie tańsza! To ostatni moment na zakup w tak genialnej cenie!”? A jednocześnie nie masz pomysłu jak inaczej zachęcić do zakupu Twoich usług? Tak wiesz, na spokojnie, bez presji i z klasą. </span></p>
<p>A może czujesz, że „wyrosłaś” ze swojej dotychczasowej komunikacji marki. Że ona już dłużej nie pasuje do tego, jakie teraz wyznajesz wartości, czy jak żyjesz na co dzień i chciałabyś to zmienić. Chciałabyś być bardziej autentyczna w swoim przekazie, aby nawiązywać ze swoimi klientami jeszcze głębsze relacje.</p>
<p>Jeśli tak, to zapraszam Cię do wysłuchania tego odcinka mojego podcastu! Opowiadam w nim o 7 sygnałach, po których poznasz, że to już czas na zmiany w komunikacji Twojej marki 😉</p>
<p>Tę listę sygnałów przygotowałam na podstawie rozmów i pracy z moimi klientkami, które myślą i czują podobnie.</p>
<p>Jestem ciekawa, czy Ty też się w tym odnajdziesz 😉</p>
<p>Miłego słuchania!</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><!-- /divi:image --></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_14  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>
<p><!-- /divi:embed --></p>
<p><!-- divi:heading --></p>
<p><!-- /divi:image --></p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_code et_pb_code_2">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_code_inner"><iframe loading="lazy" src="https://widget.spreaker.com/player?episode_id=61270731&#038;theme=light&#038;playlist=false&#038;playlist-continuous=false&#038;chapters-image=true&#038;episode_image_position=right&#038;hide-logo=false&#038;hide-likes=false&#038;hide-comments=false&#038;hide-sharing=false&#038;hide-download=true" width="100%" height="200px" frameborder="0"></iframe></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_15  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h1><span style="font-weight: 400;">Wstęp:</span></h1>
<p><span style="font-weight: 400;">Cześć! </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Chodzi za mną ostatnio temat komunikacji marki, ale takiej wiesz, na luzie, autentycznej, lekkiej, w zgodzie ze sobą, nie krzykliwej. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zastanawiam się czy taka komunikacja, gdzie nie wyskakuje się z lodówki i gdzie nie wali się po oczach jaskrawymi kolorami jest w stanie być skuteczna. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tylko co to w ogóle znaczy, że komunikacja marki musi być skuteczna, że musi sprzedawać? Jak ta skuteczność wygląda w praktyce? Jak zmierzyć skuteczność komunikacji i jednocześnie przy jej tworzeniu zostać autentyczną? </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Czasem trudno jest to ocenić. Na pewno są wskaźniki marketingowe, sprzedażowe, jakieś liczby, statystyki itp. i zdecydowanie warto, abyś na nie zerkała i brała je pod uwagę przy wyciąganiu wniosków ze swojej pracy. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jednak moim zdaniem znajomość samych liczb i na ich podstawie wyciąganie wniosków to dużo za mało.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zauważyłam, że od jakiegoś czasu coraz więcej osób decyduje się na tworzenie komunikacji na własnych zasadach. Przykładowo, że rezygnuje z haseł typu „Do końca sprzedaży został tylko 1 dzień”, czyli w domyśle &#8211; chcę, abyś drogi kliencie podjął decyzję pod presją czasu, a nie swobodnie, wtedy kiedy sam chcesz i czujesz, że tego potrzebujesz. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">I wiem, że takie zabiegi są często praktykowane, bo są skuteczne i nie ma za wiele alternatyw do takiego schematu sprzedaży. To jest czysta psychologia sprzedaży i sposoby na domykanie tzw „deali”. Sama do pewnego czasu stosowałam takie techniki. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tylko, ja np w pewnym momencie stwierdziłam, że w moim biznesie usługowym, gdzie współpracuję z kobietami, które zarabiają na sprzedaży swojej wiedzy, nie chcę opierać komunikacji swojej marki na presji czasu, krzykliwych komunikatach, czy innych trickach sprzedażowych. W niektórych przypadkach mogą one być pomocne i to nie jest grzech, żeby je stosować dopóki ma się dobre intencje i nie chce się zmanipulować swoich klientów. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jednak mam silne przekonanie (a nawet pewność, bo sama zaczęłam to stosować z duuużym powodzeniem), że jeśli mam pewność, że moje produkty i usługi są dobre, jeśli zadbam o budowanie głębszych relacji z klientami, budowanie partnerstw i widoczności mojej marki w taki naturalny, autentyczny i spokojny sposób, to na pewno znajdą się osoby, które poczują ze mną nić porozumienia i będą chciały właśnie ze mną rozwiązać swój problem. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jeśli tak, jak ja chcesz podejść inaczej do komunikacji i sprzedaży w Twojej marce, tak wiesz, po swojemu, to przygotowałam listę X sygnałów, po których poznasz, że to już czas na zmiany w komunikacji Twojej marki 😉 </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tak, aby Twój przekaz był spójny z Tobą, był autentyczny i abyś czuła, że nie robisz tej komunikacji bo algorytmy Ci każą wrzucać posty 3 razy w tygodniu, bo inaczej to nie istniejesz.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Ta lista powstała po tym jak zauważyłam, że zgłasza się do mnie coraz więcej klientek, które buntują się przeciwko wszelakiej presji sprzedaży, z którą spotykają się na co dzień. Chcą spokoju, normalności i lekkości w swoich markach. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Oraz, że zgłaszają się do mnie klientki, które „wyrosły” ze swojej dotychczasowej komunikacji marki. Że dotychczasowa komunikacja ich marki już dalej nie pasuje do tego, jakie wyznają wartości, jak żyją na co dzień i chciałyby to zmienić, aby być bardziej autentyczne i aby nawiązywać ze swoimi klientami jeszcze głębsze relacje. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Kolejność tych sygnałów jest przypadkowa. To nie jest tak, że jeśli nie widzisz u siebie sygnału 1, a widzisz 3 to temat wprowadzania zmian w komunikacji marki Ciebie nie dotyczy. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Jeśli zauważysz, że którykolwiek z tych sygnałów tyczy się Ciebie i Twojej marki to warto, abyś dokładniej przyjrzała się komunikacji swojej marki 😉 </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To co, krótkie intro i jedziemy z tymi sygnałami 😉 </span></p>
<h1><span style="font-weight: 400;">Sygnał 1 &#8211; Masz wrażenie, że Twoja oferta nie pasuje już dłużej do grupy odbiorców, którą kiedyś sobie określiłaś i potrzebujesz na nowo zdefiniować do kogo kierujesz swój przekaz</span></h1>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Zaczynając biznes robisz jakieś założenia, także odnośnie grupy docelowej. Wybierasz sobie grono osób, które czujesz, że mogłoby chcieć kupić od Ciebie to, co masz im do zaoferowania. I w idealnym świecie jest tak, że w kolejnym kroku badasz tą grupę docelową po to, aby potwierdziła Ci ona lub zaprzeczyła Twoim pierwotnym założeniom i abyś mogła te założenia zmodyfikować tak, aby jak najlepiej pasowały do potrzeb wybranej grupy. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Jednak nie oszukujmy się, niewiele osób robi ten krok z badaniem rynku, bo albo nie wie jak w ogóle się do tego zabrać, albo ma poczucie, że to jest tak dużo do zrobienia, albo też boi się trochę, że odpowiedzi nie pokryją się z ich założeniami. Jeśli jesteś wśród osób, które faktycznie zapytały reprezentantów swojej grupy docelowej o ich potrzeby, bolączki, frustracje itp to szczerze gratuluję! Jeśli jednak nie zrobiłaś tego kroku to najprawdopodobniej przez długi czas działałaś na bazie swoich domysłów i wyobrażeń, a nie na podstawie faktów. Co ostatecznie mogło doprowadzić do tego, że (i tu będę brutalnie szczera) większość Twojej pracy nad komunikacją marki była zwyczajną stratą czasu.</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Oczywiście mamy jakąś intuicję i mniej więcej wiemy, czego ludzie potrzebują lub co się sprawdza na rynku. Ale to niestety nie wystarczy, żeby trafić z odpowiednim komunikatem do odpowiedniej grupy osób. A tym bardziej to nie wystarczy, żeby stworzyć wyrazistą markę, która zostanie na długo w głowach odbiorców. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Ale może być też tak, że odrobiłaś pracę domową z badaniem potrzeb grupy docelowej, ale i tak czujesz, że jesteś teraz w innym punkcie i chcesz kierować swój przekaz do innej grupy docelowej. Do osób, które utożsamiają się z Twoim aktualnym stylem życia, czy wartościami. I to też jest sygnał do tego, aby przysiąść i jeszcze raz przyjrzeć się komunikacji swojej marki. </span></li>
</ul>
<h1><span style="font-weight: 400;">Sygnał 2 &#8211; Masz wrażenie, że Twoi odbiorcy nie rozumieją tego, co chcesz im przekazać i potrzebujesz uprościć swój przekaz, aby był zrozumiały od pierwszego zdania</span></h1>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Tutaj najczęściej cała na biało wchodzi dama, która się nazywa „klątwa wiedzy” 😉 I ta klątwa wiedzy jest nie bez powodu nazywana „klątwą” 😉 Chodzi w niej o to, że sama już tak mocno siedzisz w temacie, tak swobodnie operujesz fachowym słownictwem, że nie zauważasz, że Twoi odbiorcy przestali rozumieć co do nich mówisz. Ty nawijasz, a oni patrzą na Ciebie jakbyś urwała się z kosmosu. A przecież mówisz o tak prostych rzeczach prawda? </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">A dodatkowo jak nałożymy na to fakt, że kierujesz swój przekaz do źle dobranej grupy docelowej (o czym wspominałam chwilę temu), to tym bardziej może narastać w Tobie frustracja.</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Co może tutaj pomóc? </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Możesz zrobić sobie krótkie ćwiczenie. Weź przed oczy zdanie, które najbardziej oddaje istotę tego, co oferujesz swoim klientom i 3 razy zadaj sobie pytanie „Dlaczego?” (a jeśli chcesz, to możesz to pytanie zadać sobie aż 5 razy tak, jak to robią w Toyocie). To ćwiczenie ma na celu przypomnieć Ci o najważniejszych wartościach i zasadach, które stanowią SEDNO Twoich idei i Twojego przekazu. I wtedy gdy opowiesz o tym sednie, o wartościach, którymi się na co dzień kierujesz w rozwijaniu swojej marki, to inni nie tylko będą mogli lepiej to zrozumieć, ale też będą mogli się z tym UTOŻSAMIĆ. A to z kolei jest potrzebne, bo przy podejmowaniu decyzji podejmujemy ją na podstawie oceny konsekwencji ale też swojej tożsamości &#8211; zadajemy sobie pytania: kim jestem, jaka to sytuacja i co ludzie podobni do mnie robią w tej sytuacji. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Dlatego tak ważne jest dotarcie do sedna swojego przekazu i umiejętne jego zakomunikowanie. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Jeśli opowiedzenie o sednie przekazu Twojej marki wydaje Ci się nie lada wyzwaniem to także sygnał do przyjrzenia się bliżej komunikacji Twojej marki. </span></li>
</ul>
<h1><span style="font-weight: 400;">Sygnał 3 &#8211; Czujesz, że do Twojej komunikacji wkradł się chaos, którego uporządkowanie wydaje Ci się przeogromnym projektem i unikasz tego jak ognia</span></h1>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Wiesz już, że chciałabyś pójść w innym kierunku z komunikacją swojej marki i działać bardziej na własnych zasadach niż iść ślepo za tym, jak działają inni. Albo czujesz, że „wyrosłaś” z dotychczasowej komunikacji i chcesz ją zmienić.</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Jednak zaczynasz wrzucać przypadkowe treści w przypadkowe miejsca, bo po prostu nie wiesz jak się zabrać do wprowadzania tych zmian. A przecież musisz coś publikować, żeby nie wypaść z algorytmów prawda? </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">No i to jest naturalne, że może tu się wkraść chaos &#8211; bo niby skąd masz wiedzieć jak to uporządkować. Mało kto tego uczy. A jak są jakieś artykuły, czy nagrania na ten temat, to co najwyżej możesz usłyszeć „W tym wypadku należy zastosować metodę małych kroków”. Tylko jak do jasnej anielki masz rozpisać te małe kroki jak Ty w ogóle nie wiesz jakie te kroki powinny być? Czujesz ten absurd? </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Albo w drugą stronę &#8211; jesteś zblokowana i nie wypuszczasz żadnych nowych postów, newsletterów itp, bo nie wiesz jak to wszystko uporządkować i jak płynnie przejść do tej „nowej” komunikacji Twojej marki. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">A dodatkowo (mogę się założyć o grube pieniądze), że chciałabyś, żeby wszystko zrobić jak należy, po bożemu, w odpowiedniej kolejności (czyli z delikatną nakładką perfekcjonizmu) i to tym bardziej Cię blokuje przed wprowadzaniem jakichkolwiek zmian. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Co w takiej sytuacji możesz zrobić? </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Przy tym punkcie, szczególnie przy tym, jestem zwolenniczką po prostu umówienia się na konsultację z osobą, która może Ci pomóc ogarnąć ten komunikacyjny chaos. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">I nie mówię tego po to, aby zwerbować Cię na taką konsultację do mnie (choć oczywiście jeśli poczujesz, że chciałabyś to ze mną rozpracować to zapraszam). </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Mówię to z czystej troski o Ciebie, żebyś nie przepalała czasu, energii i pieniędzy na kręcenie się w kółko ze swoją komunikacją i przykładowo tworzenie i płacenie za reklamy, które ani nie są skierowane do odpowiedniej grupy odbiorców, ani nie oddają w pełni tego, jak Ty pracujesz i co możesz zaoferować. Są powieleniem tego, co podpatrzysz u konkurencji i nijak mają się do autentyczności i wyrażania siebie. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Możesz się zgłosić z tym tematem do kogokolwiek, kto się zajmuje strategią komunikacji marki, ale ważne, żebyś nie została z tym sama. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Bo moim zdaniem tutaj nie pomoże Ci żaden e-book, czy kurs online, bo to nadal jest kiszenie się we własnych myślach i pomysłach, zamiast wyjście z nimi na zewnątrz i skonfrontowanie i przegadanie ich z kimś, kto faktycznie może Ci je pomóc uporządkować. I kto podpowie jakie te małe kroki możesz zrobić, aby pójść z tym tematem dalej. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Dlatego jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia w uporządkowaniu swoich pomysłów i myśli to to również jest sygnał do popracowania na nowo nad komunikacją Twojej marki. </span></li>
</ul>
<h1><span style="font-weight: 400;">Sygnał 4 &#8211; Masz poczucie (a nawet wyrzuty sumienia), że Twoje komunikaty nie wyróżniają się na tle konkurencji i nie masz pomysłu jak to zmienić</span></h1>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Jakiś czas temu nagrałam cały odcinek o tym, jak wyróżnić się na rynku i bardzo Cię zachęcam do tego, abyś po przesłuchaniu do końca tego odcinka, przesłuchała sobie również odcinek nr 13 pt „5 wskazówek, jak wyróżnić się na rynku”.</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Ale chciałabym Ci powiedzieć, że naprawdę łatwo jest wpaść w wyrzuty sumienia, że inni to robią takie genialne rzeczy, a ja to co ja tam potrafię</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">I przypomnę dwie ważne rzeczy </span></li>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="2"><span style="font-weight: 400;">Po pierwsze &#8211; nie znajdziesz lepszego wyróżnika niż jesteś Ty sama. To Ty masz unikatowy charakter, zestaw cech, wartości, masz jedyne w swoim rodzaju podejście do życia itd. Dlatego nie szukaj daleko „wyróżnika” swojej marki, bo najlepszym wyróżnikiem jesteś Ty sama! </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="2"><span style="font-weight: 400;">A po drugie &#8211; gdybym nagrywała ten podcast razem z wideo to zobaczyłabyś, że za każdym razem jak mówię słowo „wyróżnik” to robię do niego w powietrzu „cudzysłów”. Dlaczego? A bo dlatego, że zamiast hasła „wyróżnić się” wolę używać hasła „być wyrazistym”. Bo wyróżnić się, to znaczy być innym niż wszyscy, a to nie zawsze jest dobrze odbierane i może czasem też doprowadzić nas do sztuczności &#8211; np pomaluję włosy na niebiesko, żeby ktoś zobaczył, że się wyróżniam i to będzie moja strategia. A tak naprawdę nawet nie lubię niebieskiego koloru. </span><span style="font-weight: 400;"><br /></span><span style="font-weight: 400;">A bycie wyrazistym to bycie autentycznym i głośne mówienie tego, jaka jest moja filozofia życia, jakie mam wartości itp i na tym budowanie swojej przewagi na rynku. Ktoś ma w pierwszej kolejności polubić i zaufać Tobie, jako osobie, a później rozmowa o produktach lub usługach jest czystą przyjemnością. </span></li>
</ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Nie budzisz w nich takich emocji, jakie byś chciała</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Twój klient zapomni jaki dokładnie produkt lub usługę u Ciebie kupił. Ale na pewno będzie pamiętał te dwie rzeczy:</span></li>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="2"><span style="font-weight: 400;">czego doświadczał przy korzystaniu z Twojego produktu lub usługi, jakie przeżywał emocje</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="2"><span style="font-weight: 400;">oraz co czuł, gdy to doświadczenie dobiegło końca, gdy osiągnął zamierzony efekt</span></li>
</ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Co tu może pomóc?</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Pomyśl o wyróżniku swojej marki jako o unikalnym zbiorze swoich umiejętności, talentów, ale też wartości, jakie wyznajesz, Twojego stylu życia, czy idei o które walczysz. Spróbuj to wszystko spisać. </span></li>
</ul>
<h1><span style="font-weight: 400;">Sygnał 5 &#8211; Jesteś zmęczona komunikacją „Kup teraz”, „Cena już nigdy nie będzie tak niska”, czy „To ostatnia szansa na tak świetny zakup”, ale nie masz pomysłu czym je zastąpić</span></h1>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Czujesz, że sama przestajesz reagować na takie komunikaty (lub nawet reagujesz na nie odwrotnie do zamierzonego celu) i nie chcesz serwować tego samego swoim klientom </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">nie chcesz dłużej bazować na zastraszaniu, przyciskaniu do muru, podejmowaniu decyzji pod presją czasu, czy pieniędzy. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">chciałabyś spokojnie sprzedawać, a właściwie opowiadać o możliwościach współpracy. Pokazywać co Ty potrafisz lub masz do zaoferowania, co może pomóc komuś rozwiązać jego problem i dać przestrzeń do zastanowienia się, czy komuś taka współpraca odpowiada. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">ja osobiście jestem zmęczona takim sposobem sprzedawania swoich usług. Trochę też już działam na rynku (w styczniu minie 10 lat jak jestem na swoim) i nabrałam pewności, że mimo iż nie mam skończonych studiów z marketingu to moja wiedza i doświadczenie w obszarze komunikacji i strategii marki są tak duże, że nie potrzebuję nikogo namawiać do tego, aby ze mną współpracował</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">a poza tym, taka współpraca z klientem np tak, jak u mnie przy tworzeniu strategii marki i komunikacji, musi bazować na zaufaniu, które to z kolei buduje się przez dłuższy czas. To nie jest kwestia przesłuchania jednego odcinka podczasu i ktoś się nagle do mnie zgłasza na kilkumiesięczny proces. </span><span style="font-weight: 400;"><br /></span><span style="font-weight: 400;">Tutaj kluczowa jest spójność i konsekwencja w działaniach i komunikacji z klientami, aby ktoś mógł mi zaufać. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Dlatego jeśli tak jak ja masz dość komunikacji opartej na presji, to może warto przysiąść i zastanowić się, jak inaczej możesz opowiadać o swoich produktach lub usługach, aby nie było to nachalne i pod presją, ale bazujące na otwartości i spokoju. </span></li>
</ul>
<h1><span style="font-weight: 400;">Sygnał 6 &#8211; Chcesz zmian w komunikacji swojej marki, ale boisz się postawić pierwszy krok, bo nie wiesz, co po kolei masz zrobić i do czego w ogóle te zmiany mają finalnie prowadzić</span></h1>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Jeśli jesteś właśnie w takiej sytuacji to najprawdopodobniej nie masz zdefiniowanego celu komunikacji swojej marki. Innymi słowy nie wiesz, do czego te Twoje wszystkie działania mają prowadzić. Czy chcesz pozyskać dużo nowych klientów, czy chcesz zbudować rozpoznawalność na rynku i być znaną i cenioną specjalistką w swojej branży. Czy może po prostu chcesz puszczać konkretne informacje w świat nie licząc na to, że to przyniesie Ci zarobek. Celów może być mnóstwo i jeśli nie masz określonego jednego, głównego celu to możesz być jak chorągiewka na wietrze, która w zależności z której strony zawieje wiatr to tam się obraca. </span><span style="font-weight: 400;"><br /></span><span style="font-weight: 400;">I wtedy możesz się pożegnać ze spójnością i konsekwencją, które budują zaufanie.</span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Idąc dalej &#8211; to może też być powiązane z tym, że nie wiesz, jak chcesz pozycjonować swoją markę na rynku. Czyli jak chcesz, aby inni mówili o Twojej marce. To jest coś jeszcze większego niż wyróżnik marki na rynku. To jest zakorzenienie marki w konkretnym miejscu w głowach Twoich klientów. Taka pierwsza myśl, która się pojawia, gdy ktoś pomyśli o Twojej marce. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">I warto mieć to wcześniej opisane i przygotowane jak chcesz, aby o Tobie mówili i później konsekwentnie wplatać to do komunikacji swojej marki. Bo jeśli Ty tego nie zrobisz, jeśli Ty tego nie określisz, to ktoś może zrobić to za Ciebie. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Ostatecznie to i tak klienci mają ostateczne zdanie o tym czym jest Twoje marka i jak ją opiszą. Ale jeśli im czegoś nie podpowiesz, to zrobią to po swojemu, czyli najprawdopodobniej tak, jak nie chciałabyś, żeby o Tobie mówili. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Dlatego jeśli czujesz, że nie masz tego celu, że nie masz określonego do czego to wszystko ma prowadzić to także jest sygnał, aby przyjrzeć się komunikacji swojej marki. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Co może Ci tutaj pomóc? </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Zastanów się, jak chcesz, aby inni Cię zapamiętali? Jak chciałabyś, aby ktoś, kto kupił coś od Ciebie opowiadał o współpracy z Tobą swojemu znajomemu? Jak dokładnie będzie opisywać tą współpracę? Jakie słowa się tam pojawiają najczęściej? Spisz to sobie. </span></li>
</ul>
<h1><span style="font-weight: 400;">Sygnał 7 &#8211; Chciałabyś nauczyć się szybko tworzyć treści na posta, do newslettera, czy na stronę z ofertą, ale wydaje Ci się niemożliwe, żeby to zrobić bez studiów z copywritingu</span></h1>
<ul>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">W sieci jest mnóstwo bezpłatnych poradników „100 nagłówków sprzedażowych”, czy „100 pomysłów na posty sprzedażowe”. I pewnie masz już nawet ściągniętych kilka takich poradników. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Tylko jak przychodzi do faktycznego napisania tych postów, newslettera to nadal masz pustkę w głowie i frustrujesz się, że Ty nie umiesz tak sprytnie napisać tego posta, czy opisu swojej oferty. U Ciebie to zawsze wychodzi jakoś kanciasto i sztampowo. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">I zaczynasz myśleć „To może zrobię sobie chociaż jakiś kurs copywritera, żeby wiedzieć jak sklecać te zdania”. I czasem taki kurs może faktycznie pomóc Ci lepiej i szybciej pisać. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Jednak żaden kurs z copywritingu nie przyniesie Ci efektu, jeśli nie będziesz wiedziała najpierw czego Ty w ogóle chcesz od swojego biznesu, kim są Twoi klienci i jakie dokładnie mają potrzeby oraz jak możesz wykorzystać swoje zasoby i potencjał, aby przygotować dla nich ofertę, która odpowie na ich problemy. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Czyli generalnie jeśli nie masz określonych podstaw dla swojej marki to nawet jeśli będziesz potrafiła genialnie pisać to i tak możesz kręcić się w kółko i przepalać swój czas, energię i pieniądze. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Ale pocieszę Cię &#8211; jeśli masz już nawet z grubsza określoną strategię dla swojej marki i jej komunikacji to nie musisz mieć studiów z copywritingu, żeby ciekawie opowiadać o swojej marce, czy ofercie. Wystarczy, że pisząc te teksty będziesz cały czas mieć z tyłu, albo najlepiej przed oczami &#8211; tego swojego idealnego klienta, który nad głową ma taki dymek z napisem „I co ja z tego będę miał?”. A jeśli połączysz to jeszcze z opisaniem podróży swojego klienta to już w ogóle bajka! Ale o tym to chyba nagram oddzielny odcinek, bo to temat rzeka. </span></li>
<li style="font-weight: 400;" aria-level="1"><span style="font-weight: 400;">Dlatego jeśli masz poczucie, że w Twoich tekstach i komunikatach wieje nudą i że nie pobudzają emocji, to też jest dość jasny sygnał, żeby się nad nimi pochylić i spróbować je zaktualizować. </span></li>
</ul>
<h1><span style="font-weight: 400;">Zakończenie</span></h1>
<p><span style="font-weight: 400;">To już wszystkie sygnały, które zauważyłam przy pracy z moimi klientkami. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Tak, jak wspominałam na początku &#8211; nie są one ułożone w żadnej specjalnej kolejności. Jeśli czujesz, że któryś z nich Cię dotyczy to zachęcam Cię, abyś przyjrzała się komunikacji swojej marki. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">A jeśli czujesz, że chciałabyś właśnie ze mną porozmawiać na ten temat to napisz do mnie maila na adres </span><a href="mailto:kontakt@sztukabrandingu.pl"><span style="font-weight: 400;">kontakt@sztukabrandingu.pl</span></a><span style="font-weight: 400;">. </span><span style="font-weight: 400;"></span></p>
<p>Do usłyszenia! 🙂</p>
<p>Kasia Mrzygłód</p>
<p>&nbsp;</p></div>
			</div>
			</div>
				
				
				
				
			</div>
				
				
			</div>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/7-sygnalow-ze-potrzebujesz-zmian-w-komunikacji-swojej-marki/">7 sygnałów, że potrzebujesz zmian w komunikacji swojej marki</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/7-sygnalow-ze-potrzebujesz-zmian-w-komunikacji-swojej-marki/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>5 wskazówek, jak wyróżnić się na rynku</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/5-wskazowek-jak-wyroznic-sie-na-rynku/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/5-wskazowek-jak-wyroznic-sie-na-rynku/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 May 2024 11:05:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=33539</guid>

					<description><![CDATA[<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/5-wskazowek-jak-wyroznic-sie-na-rynku/">5 wskazówek, jak wyróżnić się na rynku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<div class="et_pb_section et_pb_section_2 et_section_regular" >
				
				
				
				
				
				
				<div class="et_pb_row et_pb_row_2">
				<div class="et_pb_column et_pb_column_4_4 et_pb_column_2  et_pb_css_mix_blend_mode_passthrough et-last-child">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_16  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><p><span style="font-weight: 400;">Mam przyjemność podzielić się z Tobą sekretnymi wskazówkami, które zazwyczaj przekazuję moim klientkom. Ale dzisiaj postanowiłam je wyjąć na światło dzienne, bo wiedzą powinniśmy się dzielić, prawda?</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><b>Zanim przejdę do sedna, mam dla Ciebie ważną informację. W nadchodzących wakacjach rusza miesięczny mastermind, podczas którego będziemy razem z innymi, zaangażowanymi kobietami zgłębiać tajniki wyróżnika marki na rynku. Myślisz, że Twoja marka może stać się pierwszym wyborem klienta? To jest dla Ciebie! Szczegóły znajdziesz </b><a href="http://sztukabrandingu.pl/wakacyjny-mastermind"><b>TUTAJ</b></a><b>.</b></p>
<p><!-- /divi:spacer --></p>
<p>&nbsp;</p>
<figure class="wp-block-image size-large"></figure>
<p><!-- /divi:image --></p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_image et_pb_image_0">
				
				
				
				
				<a href="https://sztukabrandingu.pl/wakacyjnymastermind/" target="_blank"><span class="et_pb_image_wrap has-box-shadow-overlay"><div class="box-shadow-overlay"></div><img loading="lazy" decoding="async" width="1920" height="1080" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/05/Sztuka-brandingu-Przebij-sie-na-zatloczonym-rynku.png" alt="" title="Sztuka brandingu - Przebij się na zatłoczonym rynku" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/05/Sztuka-brandingu-Przebij-sie-na-zatloczonym-rynku-2048x1152.png 1920w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/05/Sztuka-brandingu-Przebij-sie-na-zatloczonym-rynku-1280x720.png 1280w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/05/Sztuka-brandingu-Przebij-sie-na-zatloczonym-rynku-980x551.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/05/Sztuka-brandingu-Przebij-sie-na-zatloczonym-rynku-480x270.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) and (max-width: 1280px) 1280px, (min-width: 1281px) 1920px, 100vw" class="wp-image-33524" /></span></a>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_divider et_pb_divider_0 et_pb_divider_position_ et_pb_space"><div class="et_pb_divider_internal"></div></div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_17  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>
<p><!-- /divi:embed --></p>
<p><!-- divi:heading --></p>
<p><!-- /divi:image --></p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_code et_pb_code_3">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_code_inner"><iframe loading="lazy" src="https://widget.spreaker.com/player?episode_id=59919828&#038;theme=light&#038;playlist=false&#038;playlist-continuous=false&#038;chapters-image=true&#038;episode_image_position=right&#038;hide-logo=false&#038;hide-likes=false&#038;hide-comments=false&#038;hide-sharing=false&#038;hide-download=true" width="100%" height="200px" frameborder="0"></iframe></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_18  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><h2>Z tego odcinka podcastu dowiesz się:</h2>
<ul>
<li>Jakie są sygnały braku wyróżnika marki</li>
<li>Jak mentalnie przygotować się do tematu wyróżniania się na rynku</li>
<li>Dlaczego tyle marek na rynku nadal istnieje, choć nie mają wyrazistego wyróżnika</li>
<li>Na czym najbardziej warto się skupić przy określaniu wyróżnika marki</li>
<li>Jakie narzędzia są Twoimi sprzymierzeńcami w określaniu wyróżnika</li>
<li>Co jest tym jednym, kluczowym elementem w całym procesie określania wyróżnika marki na rynku</li>
<li>Co możesz 🚀 JUŻ TERAZ 🚀 zrobić, aby w końcu znaleźć wyróżnik swojej marki i przebić się na zatłoczonym rynku</li>
</ul></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_19  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><p><span style="font-weight: 400;">Teraz przejdźmy do sedna – moich sekretnych wskazówek dotyczących wyróżnika marki. Gotowa na radę numer jeden?</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<h2><b>Rada 1: Nie traktuj konkurencji jako wroga</b></h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Musimy zacząć od mentalności.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Myślisz, że pokonanie konkurencji jest kluczem do sukcesu? </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Zamiast tego skup się na swoich zasobach – talentach, umiejętnościach, doświadczeniu. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Wybierając pozytywne podejście, zbudujesz silny mindset, który przetrwa nawet najtrudniejsze chwile na rynku.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<h2><b>Rada 2: Daj się włożyć do mentalnej szufladki</b></h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Chcemy być wyjątkowi, ale czy to zawsze się opłaca? </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Często łatwiej zaufać markom, które są nam znane. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlatego warto budować swoją markę w oparciu o wartości, wizję i osobowość, a nie tylko o unikalność.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<h2><b>Rada 3: Skup się na dawaniu klientom pozytywnych doświadczeń</b></h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Klienci zapamiętają, jak się dzięki Tobie czuli, niekoniecznie co powiedziałaś. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Dlatego ważne jest, aby Twoja komunikacja budziła pozytywne emocje i abyś zawsze dostarczała wartość swoim klientom.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<h2><b>Rada 4: Zaufaj słowom „Spójność” i „Konsekwencja”</b></h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Spójność w komunikacji i wizerunku marki to klucz do budowania zaufania. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Bądź konsekwentna w działaniach i dotrzymuj obietnic, zarówno klientom, jak i sobie. Pamiętaj, że elastyczność też jest ważna, ale zawsze w granicach wartości marki.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<h2><b>Rada 5: DZIAŁAJ, a NIE ROZKMINIAJ</b></h2>
<p><span style="font-weight: 400;">Najważniejsze jest działanie. Nie pozwól, aby perfekcjonizm zatrzymał Cię w miejscu. Testuj, eksperymentuj, bądź elastyczna, ale konsekwentna. Pewność siebie rodzi się w działaniu, a nie w analizowaniu.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">To tylko wstęp do tajników wyróżnika marki. Jeśli chcesz poznać więcej sekretów i pracować nad swoją marką razem z nami, zapraszam na </span><a href="http://sztukabrandingu.pl/wakacyjny-mastermind" target="_blank" rel="noopener"><span style="font-weight: 400;">wakacyjny mastermind</span></a><span style="font-weight: 400;">! Więcej informacji znajdziesz </span><a href="http://sztukabrandingu.pl/wakacyjny-mastermind" target="_blank" rel="noopener"><span style="font-weight: 400;">TUTAJ</span></a><span style="font-weight: 400;">.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Mam nadzieję, że te wskazówki okażą się przydatne w Twojej podróży ku sukcesowi na rynku!</span></p></div>
			</div><div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_20  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><p><!-- /divi:heading --></p>
<p><!-- divi:list --></p>
<ul>
<ul><!-- divi:list-item --></ul>
</ul>
<p><!-- /divi:paragraph --></p>
<p><!-- divi:paragraph -->Do usłyszenia! 🙂</p>
<p><!-- /divi:paragraph --></p>
<p><!-- divi:image {"id":8703,"width":"257px","height":"auto","sizeSlug":"large","linkDestination":"none","className":"is-resized"} --></p>
<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width: 257px; height: auto;" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>
<p><!-- /divi:image --></p>
<p><!-- divi:paragraph -->PS. Jeśli chcesz wyróżnić się na tle innych i przyciągać klientów jak magnes, to wskakuj <a href="https://sztukabrandingu.pl/wakacyjnymastermind/" target="_blank" rel="noopener">TUTAJ</a> na listę zainteresowanych wakacyjnym mastermindem!</p>
<p><!-- /divi:paragraph --></p>
<p><!-- divi:spacer {"height":"20px"} --></p>
<div style="height: 20px;" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>
<p><!-- /divi:spacer --></p>
<p><!-- divi:image {"id":32245,"sizeSlug":"large","linkDestination":"custom"} --></p>
<p><!-- /divi:image --></p></div>
			</div>
			</div>
				
				
				
				
			</div>
				
				
			</div>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/5-wskazowek-jak-wyroznic-sie-na-rynku/">5 wskazówek, jak wyróżnić się na rynku</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/5-wskazowek-jak-wyroznic-sie-na-rynku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Czy małe biznesy potrzebują strategii?</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/czy-male-biznesy-potrzebuja-strategii/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/czy-male-biznesy-potrzebuja-strategii/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 23 Feb 2024 12:22:13 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=32756</guid>

					<description><![CDATA[<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/czy-male-biznesy-potrzebuja-strategii/">Czy małe biznesy potrzebują strategii?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="et_pb_section et_pb_section_3 et_section_regular" >
				
				
				
				
				
				
				<div class="et_pb_row et_pb_row_3">
								<div class="et_pb_column et_pb_column_4_4 et_pb_column_3  et_pb_css_mix_blend_mode_passthrough et-last-child">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_21  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><p>W biznesie pokutuje przekonanie, że tylko duże firmy i korporacje potrzebują strategii, bo.. no właśnie dlaczego? Bo są duże? Bo zatrudniają dużo pracowników? Bo mają złożone procesy? Być może.</p>



<p>Co jednak z małymi biznesami, które też mają swoje wyzwania, ludzi, których zatrudniają lub z którymi współpracują, czy też swoje procesy, kampanie, które wdrażają. Mniejsze, ale mają! Co zatem z nimi? Czy oni nie potrzebują strategii?</p>



<p>Nie dam Wam jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Ale też nie zostawię Was z nim samych 😉 Spróbujmy zatem przejść przez ten temat krok po kroku.</p>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<span id="more-32756"></span>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>



<figure class="wp-block-embed is-type-rich is-provider-spotify wp-block-embed-spotify wp-embed-aspect-21-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Spotify Embed: #12 | Czy małe biznesy potrzebują strategii?" style="border-radius: 12px" width="100%" height="152" frameborder="0" allowfullscreen allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture" loading="lazy" src="https://open.spotify.com/embed/episode/4G3RiUNfNI9SCi9Z1LTqNy?si=5xdYYBE2QfqnAsq6dpGT6A&#038;utm_source=oembed"></iframe>
</div></figure>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>Czego dowiesz się z tego odcinka? </strong></strong></strong></h2>



<ul class="wp-block-list">
<li>czym według mnie jest strategia marki</li>



<li>dlaczego właściciele małych biznesów zgłaszają się po pomoc w stworzeniu strategii</li>



<li>kiedy opracowanie strategii marki ma sens, a kiedy nie</li>



<li>jakie są korzyści z opracowania takiej strategii</li>



<li>oraz czy taki proces musi dużo kosztować</li>
</ul>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Mam dla Ciebie prezent! 🎁</strong></strong></h2>



<p>Jeśli rozwijasz małą markę to przygotowałam dla Ciebie prezent w postaci krótkiego e-booka <strong>&#8220;Od chaosu do spójności w Twojej marce&#8221;.</strong> Znajdziesz w nim zestaw pytań, na które każda mała marka potrzebuje znaleźć odpowiedzi, aby działać jeszcze skuteczniej. </p>



<p>Ebooka możesz pobrać na stronie: sztukabrandingu.pl/od-chaosu-do-spojnosci</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="1024" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/02/Sztuka-Brandingu-Post-IG-kwadrat-1-1024x1024.png" alt="" class="wp-image-32747" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/02/Sztuka-Brandingu-Post-IG-kwadrat-1-1024x1024.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/02/Sztuka-Brandingu-Post-IG-kwadrat-1-980x980.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2024/02/Sztuka-Brandingu-Post-IG-kwadrat-1-480x480.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Nie chcesz już wszystkiego robić sama?</strong></strong></h2>



<p>Chcesz mieć jasność i pewność w swoich działaniach, ale nie chcesz już więcej kisić się we własnych myślach? Potrzebujesz przegadać z kimś swoje pomysły na rozwój marki? Jeśli tak, to zapraszam Cię na kolejną edycję mojego programu mentoringowego <strong>&#8220;Stwórz markę, której POTRZEBUJĄ Twoi klienci&#8221;. </strong></p>



<p>Napisz do mnie wiadomość prywatną, a udzielę Ci więcej informacji o programie.</p>



<p>Do usłyszenia! 🙂</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width:257px;height:auto" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<p>PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie wypełnij mój darmowy quiz <a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/">&#8220;Sprawdź jak silna jest Twoja marka&#8221;</a>. Dzięki niemu nie tylko sprawdzisz kondycję swojej marki, ale też dostaniesz ode mnie wskazówki, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym zaistnieć w świadomości klientów na długo!</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="390" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg" alt="" class="wp-image-32245" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-980x373.jpg 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-480x183.jpg 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></a></figure></div>
			</div>
			</div>			
				
				
				
				
			</div>		
				
				
			</div><p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/czy-male-biznesy-potrzebuja-strategii/">Czy małe biznesy potrzebują strategii?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/czy-male-biznesy-potrzebuja-strategii/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak zwiększyć pewność siebie i odważniej rozwijać własną markę?</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/jak-zwiekszyc-pewnosc-siebie-i-odwazniej-rozwijac-wlasna-marke/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/jak-zwiekszyc-pewnosc-siebie-i-odwazniej-rozwijac-wlasna-marke/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 10 Aug 2022 19:45:07 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=32167</guid>

					<description><![CDATA[<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/jak-zwiekszyc-pewnosc-siebie-i-odwazniej-rozwijac-wlasna-marke/">Jak zwiększyć pewność siebie i odważniej rozwijać własną markę?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div class="et_pb_section et_pb_section_4 et_section_regular" >
				
				
				
				
				
				
				<div class="et_pb_row et_pb_row_4">
								<div class="et_pb_column et_pb_column_4_4 et_pb_column_4  et_pb_css_mix_blend_mode_passthrough et-last-child">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_module et_pb_text et_pb_text_22  et_pb_text_align_left et_pb_bg_layout_light">
				
				
				
				
				<div class="et_pb_text_inner"><p>Pewność siebie to jeden z kluczowych czynników skutecznego rozwijania marki. Pojawia się ona nie tylko przy bezpośrednim kontakcie z klientami, ale też chociażby przy wycenianiu własnej pracy. I to nie jest tak, że z pewnością siebie się rodzimy i albo ją mamy, albo nie. Można, i na pewno warto, nad nią pracować. </p>



<p>Do rozmowy właśnie o pewności siebie zaprosiłam Monikę Chochlę, która opowiedziała, co może wpływać na zwiększenie naszej pewności siebie, jakie konkretne kroki warto podjąć w tym kierunku i dlaczego w ogóle ta pewność siebie jest tak ważna w biznesie. Serdecznie zapraszam cię do wysłuchania tej rozmowy.</p>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<span id="more-32167"></span>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>



<figure class="wp-block-embed is-type-rich is-provider-spotify wp-block-embed-spotify wp-embed-aspect-21-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Spotify Embed: 011: Jak zwiększyć pewność siebie i odważniej rozwijać własną markę" style="border-radius: 12px" width="100%" height="152" frameborder="0" allowfullscreen allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture" loading="lazy" src="https://open.spotify.com/embed/episode/4ICxdY9LOWBWQ4VsOLX0in?si=d8f5358baf0e424d&#038;utm_source=oembed"></iframe>
</div></figure>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>Czym jest pewność siebie i skąd się w nas bierze?</strong></strong></strong></h2>



<p>Katarzyna Mrzygłód: Cześć, Monika! Witam cię bardzo serdecznie w kolejnym odcinku mojego podcastu. Dzisiaj będziemy rozmawiać o pewności siebie w biznesie, ale też o takiej ogólnej pewności siebie. Na początku chciałabym, żebyś przedstawiła się i powiedziała parę słów o sobie.</p>



<p>Monika Chochla: Cześć, witajcie! Nazywam się Monika Chochla, z zawodu jestem psycholożką, trenerką kompetencji miękkich i terapeutką racjonalnej terapii zachowania. Od ponad 10 lat pracuję z różnymi ludźmi, zarówno indywidualnie, jak i z organizacjami, wspierając rozwój ich różnych kompetencji związanych i z poczuciem własnej wartości, z efektywnością w pracy, z komunikacją, współpracą w zespole, czy z kreatywnym myśleniem. Ostatnio bardzo dużo też pracuję z czymś, co nazywa się krytykiem wewnętrznym i z rozwojem samoświadomości. To, co mnie w tej pracy najbardziej kręci, to ten moment, kiedy ktoś odkrywa, że jego wrażliwość nie musi być przeszkodą i to, że przeżywamy emocje, to jest bardzo dobry znak i że te emocje mogą nas poprowadzić do zrozumienia głębiej siebie i budowania trwalszych, fajniejszych, satysfakcjonujących związków i relacji z innymi. </p>



<p>Tak prywatnie jestem szczęśliwą żoną, szczęśliwą mamą dwójki dzieci i tu się do Kasi uśmiecham, bo jesteśmy na podobnym etapie, jeśli chodzi o macierzyństwo. Uwielbiam jeździć na rowerze i rok temu osiągnęłam taki sukces, że dokończyliśmy trasę po wschodniej Polsce – rowerową trasę Green Velo – ponad 2000 km przejechaliśmy z dziećmi w przyczepce. Chyba tyle o mnie.</p>



<p>KM: Tak, to naprawdę ogromne osiągnięcie, szczególnie że to była wyprawa z dziećmi w przyczepce. Gratulacje. Z Moniką znamy się już trochę, parę ładnych lat i wiem, że robi super robotę w swojej sferze zawodowej. Dzisiaj rozmawiamy o pewności siebie, więc Monika, na samym początku jak byś mogła nam powiedzieć, czym w ogóle jest ta pewność siebie, a czym nie jest i jak ona się objawia.</p>



<p>MCh: Na początku muszę wyjaśnić taki miszmasz pojęciowy, który istnieje w psychologii. Tak z grubsza możemy sobie pomyśleć, że <strong>mamy takie trzy konstrukty: jest pewność siebie, ale jest też poczucie własnej wartości (z czym na pewno się spotkaliście, chociażby w różnych książkach) i jest jeszcze samoocena. </strong>Teraz, co każde z nich oznacza – będziemy tu mówić głównie o pewności siebie i warto to rozróżnić, bo często jak mówimy, że mamy za małą pewność siebie i za małą wiarę w siebie, to tak naprawdę mówimy o tym, że mamy niskie poczucie własnej wartości. <strong>Pewność siebie to jest, najprościej rzecz biorąc, odpowiedź na pytanie o to, co ja robię dobrze, co potrafię zrobić, na czym się znam i czego mogę dokonać.</strong> Czyli to jest takie ogólne przekonanie, że mam pewne umiejętności, zasoby wiedzy i mam takie zdolności, które pozwalają mi osiągać pewne rzeczy, będące dla mnie ważne, i odnosić sukcesy. </p>



<p>To, co jest ważne – pewność siebie jest ograniczona do konkretnych dziedzin, czyli np. mogę być pewna siebie w prowadzeniu szkoleń i mieć taką wiarę w siebie, że wiem, że sobie z tym poradzę, bo już się na tym znam, potrafię i robię to od lat. Ale np. mam bardzo małą pewność siebie, jeśli chodzi o naprawę samochodów – nigdy w życiu nie zmieniałam koła w samochodzie, gdybym miała to zrobić, to bym na pewno się dygała i trzęsłyby mi się kolana. Ważne, żeby zrozumieć, że pewność siebie nie jest takim rozlanym na wszystkie dziedziny życia przekonaniem, że ja sobie poradzę i dam radę, tylko ona jest związana z tym, że już mam jakieś doświadczenie w pewnej dziedzinie albo mam jakąś wiedzę, mam umiejętności właśnie w tym konkretnym obszarze.&nbsp;</p>



<p>A takim <strong>bardziej ogólnym pojęciem jest poczucie własnej wartości, które się wiąże z tym, że niezależnie od moich sukcesów, niezależnie od tego, co umiem, kim jestem, jaką mam przeszłość, jaki mam kolor skóry czy jakie mam finanse, to wierzę, że jestem wartościowa taka, jaka jestem, mam pewien potencjał, który mogę urzeczywistnić, zasługuję na to, żeby mnie kochano i szanowano, i żeby być częścią jakiejś grupy czy być w związku. </strong>Czyli to jest coś związanego z takim głębokim przekonaniem o mojej wartości, niezależnym od wszystkiego, co mi się przydarza, i o tym, że ta moja wartość jest bezwarunkowa. Czyli tu mamy do czynienia z większą głębią – tak łatwo to rozróżnić. Poczucie własnej wartości dotyczy mojego istnienia na tej planecie, a nie konkretnego obszaru.</p>



<p><strong>No i jest jeszcze w tym naszym psychologicznym światku coś takiego jak samoocena. Jak sama nazwa wskazuje, jest to ocena samego siebie, która jest dokonywana przez pryzmat moich umiejętności, osiągnięć, talentów, predyspozycji. </strong>Zazwyczaj oceniamy samych siebie, porównując się do innych, ale też możemy porównywać się do samych siebie, tylko z przeszłości. I tutaj przy samoocenie duże znaczenie jak siebie będziemy oceniać, ma to, jak inni nas oceniają i mówiąc „inni”, mam na myśli osoby znaczące dla nas. Czyli jak byliśmy dziećmi, to rodzice, nauczyciele, inni członkowie rodziny; a jak jesteśmy dorośli, to np. ważna będzie ocena szefa czy współpracowników albo też naszych partnerów życiowych, albo osób, które uważamy za ważne dla nas w naszej dziedzinie – mentorów czy liderów.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Co może wpływać na zwiększenie pewności siebie?</strong></strong></h2>



<p>KM: Dzięki wielkie za to rozróżnienie, fajnie, że to na samym początku wybrzmiało, żeby każdy miał pewność, co jest czym. Bardzo mi się spodobało to, co powiedziałaś o pewności siebie, że ona dotyczy pewnych obszarów – to nie jest tak, że w każdym obszarze życiowym jest jakby (ja to sobie tak wyobrażam) taka jedna płachta rozłożona na całe nasze życie i ona jest tą naszą pewnością siebie, tylko każdy obszar naszego życia ma oddzielną pewność siebie.</p>



<p>Chciałam cię dopytać, co może wpływać na tę pewność siebie w tych obszarach. Zaczęłam się też zastanawiać, czy można pewność siebie odziedziczyć, czy trzeba ją sobie wypracować i co ma wpływ na to, czy jesteśmy w danym obszarze pewne siebie, czy nie.</p>



<p>MCh: To odwołam się do różnych badań. To jest tak, że pewność siebie jest taką trudną do zoperacjonalizowania kwestią, czyli to jest trudne do zmierzenia i trudne do zbadania, bo to się wiąże z wieloma rzeczami – np. z tym, czy ja na starcie mam nastawienie bardziej optymistyczne do życia, czy bardziej pesymistyczne, czy jest we mnie więcej ekstrawersji, takiego wychodzenia do ludzi, otwartości na doświadczenia, czyli takich rzeczy związanych z osobowością, czy jest we mnie więcej leku, takiego nastawienia lękowego, że większej ilości rzeczy w życiu się boję. </p>



<p>Jeżeli jest tak, że od dziecka jestem raczej wycofana, próbuję mniejszej ilości rzeczy i mam mniejszą gotowość do eksperymentowania, to moja pewność siebie też będzie mniejsza, bo za mało mam obszarów, w których mogłabym się sprawdzić, za mało doświadczeń, które pozwoliłyby mi zobaczyć, że mam jakieś kompetencje i mam jakieś umiejętności. Czyli jest mi trudno odpowiedzieć sobie na pytanie, co ja w ogóle robię dobrze. Jak to jeszcze złączymy z mniejszym poczuciem własnej wartości i przekonaniem, że taka, jaka jestem, wcale nie jestem fajna i wystarczająco dobra, to poczucie pewności siebie nam jeszcze bardziej spadnie. </p>



<p>Odwołując się do takich w miarę przejrzystych badań Douga Strycharczyka, dotyczących odporności psychicznej (bo pewność siebie jest dosyć znaczącym aspektem odporności psychicznej), jest takie rozróżnienie, że pewność siebie składa się z dwóch rzeczy – z jednej strony jest wiara we własne umiejętności i wiara, że potrafię dokonać tego, co sobie wymarzę i założę, a z drugiej strony jest pewność siebie w relacjach interpersonalnych. I to jest też coś, co często obserwujemy i co czasami może być mylące, czyli np. są takie osoby, które są super wygadane, zabierają zawsze głos, próbują przekonać innych do swoich racji, ale jeśli chodzi o konkretne twarde umiejętności, to może niekoniecznie. </p>



<p>Czasami może być też tak, że mamy wysoką pewność siebie tak na zewnątrz, tak to pokazujemy, ale gdzieś pod spodem widzimy, że ten człowiek, który siedzi biurko dalej, on de facto potrafi zrobić więcej, np. w ciągu godziny jest bardziej efektywny w pracy i potrafi zrobić więcej zadań, ale w tych kontaktach interpersonalnych nie będzie aż taki błyskotliwy i przez to, że miał takie, a nie inne doświadczenia w życiu, to będzie za mało wierzył w swoje umiejętności w stosunku do tego, jak wielkie one są. </p>



<p>Możemy powiedzieć, że na naszą pewność siebie wpływa zarówno to, co odziedziczyliśmy w aspektach osobowościowych, bo pewność siebie koreluje z różnymi rzeczami (z ekstrawersją, z mniejszym poziomem lęku itd.), jak i będzie miało wpływ to, jaką ścieżką życiową szliśmy, jakie mieliśmy doświadczenia po drodze, jakie znaczące osoby nas chwaliły, doceniały nasze sukcesy, a jakie podcinały nam skrzydła i jak dużo było jednych i drugich komunikatów, i jak to się wszystko ma do naszego przekonania o własnej wartości.&nbsp;</p>



<p>To trudne pytanie, czy to jest dziedziczne, czy nie, czy to jest genetycznie uwarunkowane. Częściowo pewnie tak, za to kiedyś usłyszałam takie zdanie, że „Najlepszą rzeczą, jaką możemy dla siebie zrobić, to dobrze wybrać sobie rodziców”. Niestety nikt z nas nie ma wpływu na to, w jakiej rodzinie przyjdzie na świat i co za to dostanie. Tym, co jest bardzo ważne w budowaniu pewności siebie, jest własna samoświadomość, czyli taka praca samej ze sobą, nazywanie sobie tego, co ja potrafię, co mogę robić lepiej, uczenie się przyjmowania informacji zwrotnej nie jako czegoś, co jest zagrażające dla mojej samooceny i mojej wartości, ale jako pewnej wiadomości o tym, że coś już potrafię, a coś mogę zrobić lepiej. </p>



<p>Z tym się znowu wiążą dwie konkretne rzeczy – na pewno słyszeliście o czymś takim, co nazywa się poczuciem własnej skuteczności. Albert Bandura jak nazywał ten konstrukt, to mocno go łączył z pewnością siebie, przy czym on się wtedy odcinał, że to nie jest pewność siebie. Niestety teraz mamy znowu pomieszanie pojęć i często te dwa pojęcia występują zamiennie, ale pewność siebie w tym ujęciu wiary we własne możliwości mocno się łączy z tym poczuciem własnej skuteczności. A znowu poczucie własnej skuteczności to jest przekonanie, że mam zasoby do tego, żeby zorganizować i zrealizować jakieś działanie, które pozwala mi osiągnąć jakiś rezultat, czyli mam wpływ na to, co się dzieje w przyszłości poprzez pewne rzeczy, które zrobię już teraz i to, że potrafię te rzeczy zrobić, że ogarnę, dam radę. </p>



<p>Druga rzecz, jaka się wiąże z pewnością siebie, jest krokiem wstecz, żeby sobie zobaczyć, czy jak osiągam sukces albo mam niepowodzenie, to co o tym myślę w kontekście uczenia się – czy traktuję to wydarzenie jako informację o tym, że czegoś mi brakuje, w ogóle jestem beznadziejna, nie radzę sobie w życiu i najlepiej już zostawić cały ten biznes i pójść gotować obiad (co też nie jest takie oczywiste, że to potrafimy). Czy może jest tak, że niepowodzenia czy sukcesy traktuję jako informację o tym, że „Okej, czyli tę kompetencję już mam, a tej jeszcze nie mam, a tu trzeba by to poprawić, a tutaj jak zapytam się kogoś, jak on sobie z tym poradził, to być może jak zrobię to samo, to u mnie też się uda”.</p>



<p>To wiąże się z nastawieniem, czy moje cechy są czymś trwałym, wrodzonym i niezmiennym, i wszelkie moje osiągnięcia są informacją o tym, na ile jestem ważna, dobra, mądra, inteligentna itd., czyli są takim sprawdzianem mojej wartości. Czy też jest tak, że moje osiągnięcia są informacją o tym, ile się już nauczyłam. Oczywiście dla naszego funkcjonowania w świecie dużo lepiej jest mieć to nastawienie na rozwój, czyli takie, że to, co robię i efekty moich działań są informacją o tym, co już potrafię, a czego jeszcze nie. Tutaj odsyłam do super książki, bo to jest teoria Carol Dweck (taka jedna z bardziej podstawowych teorii psychologicznych). Ona napisała bardzo fajną w odbiorze książkę „Nowa psychologia sukcesu”, gdzie wyróżnia te dwa nastawienia i opisuje szereg badań – naprawdę zrobiła ogromną ilość badań na ten temat, pokazując, co czasem leży u podstaw tego, czy wierzymy w siebie, czy nie.</p>



<p>KM: Na pewno podlinkujemy tutaj w notatkach tytuł i autorkę książki, żeby nam nie umknęło.</p>



<p>Monika, powiedziałaś bardzo dużo wartościowych rzeczy. To co mi najbardziej utkwiło w pamięci – myślę sobie o tej pewności siebie tak, że częściowo mamy na nią wpływ poprzez to, jak pracujemy nad sobą, swoimi przekonaniami, nad poczuciem własnej wartości, ale też nie ukrywajmy, że spora część jest niezależna od nas. I nie katujmy się czasem za coś, co jest genetycznie uwarunkowane.</p>



<p>MCh: Genetycznie albo środowiskowo – też nie mamy wpływu na to, jaką mamy przeszłość za sobą.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Jak duży wpływ mamy na budowanie naszej pewności siebie? </strong></strong></h2>



<p>KM: Dokładnie. Znam osoby, które mówią, że są introwertykami, bardzo lubią taki styl życia, ale też działają prężnie, coś robią, pokazują się. Różnie do tego się podchodzi i jakoś trzeba to wyważyć, żeby znaleźć ten swój złoty środek i swój pomysł na budowanie pewności siebie.</p>



<p><strong>Zastanawiam się jeszcze, jakie mogą być przyczyny braku pewności siebie. Troszeczkę już wspomniałaś o tym, że nie wszystko jest zależne od nas, ale może jest coś, na co mamy większy wpływ, a nie reagujemy na to odpowiednio, nie budujemy tej pewności siebie. Jak myślisz?</strong></p>



<p>MCh: Takie dwie rzeczy mi przychodzą do głowy. Jedna, to że czasami przywiązujemy mało wagi do czegoś, co możemy nazwać dbaniem o swoje zasoby i zrozumieniem siebie, że mogę być bardziej introwertykiem, bardziej kierować się ku biegunowi introwersji, czyli ładuję swoje akumulatory, zyskuję energię poprzez ograniczony kontakt z ograniczoną liczbą ludzi, ale też poprzez bycie samemu, a np. ekstrawertyk, człowiek, który się zbliża do bieguna ekstrawersji, to raczej będzie karmił się tym, że jest wśród ludzi, na imprezie, rozmawia z wieloma osobami, jest w tłumie, jest gwar, hałas, dzieje się. To jest o tym, gdzie odnawiam swoje zasoby, w jaki sposób mogę się regenerować. </p>



<p>Pewność siebie w znaczeniu wiary w to, że potrafię coś zrobić, wychodzę z tym do świata i informuję o tym świat, to jest coś, co bardzo zużywa nasze zasoby, niezależnie od tego, czy mamy to ot tak, łatwo, czy jest to dla nas większy wysiłek, bo startujemy z innego punktu. Prowadzenie biznesu czy robienie tego, co robimy zawodowo, wychodzenie z tym do innych ludzi i informowanie o tym poprzez sprzedaż, promocję, zdobywanie klientów, cokolwiek – to zawsze będzie wymagało energii, siły, czasu i wysiłku. </p>



<p>Więc warto pomyśleć o tym, że jeżeli mam mało tej pewności siebie, to może jest tak, że po prostu jestem bardzo zmęczona. Albo widzę, że coś jest dla mnie trudne i nie daję sobie prawa do tego, że może być trudne. Jeżeli jest tak, że dla mnie aspekt kontaktów interpersonalnych nie jest taki prosty do ogarnięcia, to każda rozmowa z kimś będzie wymagała tego, że po niej potrzebuję chwilę pobyć sama i sobie troszeczkę odpocząć, zregenerować się, zrobić coś takiego, co mi pomoże wrócić do siebie, pobyć trochę samej i zebrać siły na kolejną rozmowę, nie mogę sobie załadować kilku rozmów biznesowych jedna po drugiej. Taki szacunek do tego, z czym przychodzimy na świat, jakie mamy „wyposażenie” osobowości, temperamentu i pewnej wrażliwości, i tego, co nas pobudza, a czego potrzebujemy, żeby się trochę wyciszyć i zregenerować.</p>



<p>A druga rzecz, jeśli chodzi o przyczyny braku pewności siebie – nie chciałabym gloryfikować, że pewność siebie jest czymś jedynym, co nas uratuje i rzeczą, którą wszyscy musimy mieć na bardzo wysokim poziomie za wszelką cenę. To nie jest tak, że to jest super kwestia – badania pokazują, że czasem nie lubimy tych ludzi, którzy są bardzo pewni siebie, bo to są osoby, które mogą się wydawać aroganckie, takie „tupeciary” albo to jest ktoś, kto nas nie słucha, tylko ciągle mówi swoje, albo ktoś, komu nie można powiedzieć o swoich problemach, bo on nigdy ich nie ma, tylko cały czas odnosi sukcesy. Więc to nie jest tak, że pewność siebie jest wyłącznie czymś dobrym i najlepiej mieć jej jak najwięcej. </p>



<p>Za to jeżeli czujemy, że mamy jej za mało, to po pierwsze wróciłabym do tego, żeby sobie prześledzić na ścieżce naszego rozwoju zawodowego, czy jakiegokolwiek w różnych obszarach, co już w tych obszarach zrobiliśmy, osiągnęliśmy, jakie mamy twarde wskaźniki tego, że już coś potrafimy. Nawet sobie to rozpisać – jest dużo tego typu ćwiczeń w książce Bollesa „Jakiego koloru jest twój spadochron”. To jest książka dla osób poszukujących pracy i zmieniających zawód, przy czym autor włożył tam naprawdę bardzo dużo fajnych ćwiczeń, m.in. żeby wypisać wiedzę, którą się posiada, umiejętności, zastanowić się, jakie umiejętności są moimi ulubionymi, wypisać swoje cechy, czyli spojrzeć z punktu widzenia kompetencji, poszukać jakie mam kompetencje. Kompetencje składają się z trzech obszarów: z wiedzy, umiejętności i postawy. </p>



<p>Na przykład wypiszę sobie pięć swoich sukcesów, co konkretnie przez ostatnie lata zrobiłam – i to nie muszą być jakieś wielkie sukcesy w stylu organizacja gali oscarowej, bo mało kto na świecie robi takie rzeczy, tylko np. mogę sobie wziąć pod uwagę organizację przyjęcia urodzinowego dla mojego dziecka. I wypisuję sobie, jakiej wiedzy potrzebowałam, żeby to dobrze zorganizować – np. musiałam mieć wiedzę o tym, jakie są restauracje, dostępne przestrzenie, jakie są potrzeby gości, ilu tych gości ma być. </p>



<p>Musiałam zebrać te informacje – tu wchodzą mi umiejętności, czyli np. mam umiejętność tego, żeby szybko i sprawnie zdobywać informacje od 30 osób (to nie jest takie oczywiste), potrafię tak rozmawiać przez telefon, że człowiek mi powie to, co chcę usłyszeć i udzieli mi informacji, i odpowiedzi na pytania, które zadam, a nie opowie mi mnóstwo innych rzeczy. Jak mam do obdzwonienia 30 osób, to muszę to zrobić szybko i sprawnie albo muszę wymyślić jakiś inny optymalny sposób na zebranie tych informacji – może zrobię tabelkę w Google albo doodle&#8217;a, albo jakąś ankietę, albo grupę na Messengerze. Jest dużo opcji, tylko muszę mieć jakieś umiejętności, żeby to zrobić, bo nie każdy potrafi zorganizować fajne przyjęcie urodzinowe dla dziecka. Czyli wypisuję sobie konkretne umiejętności, które doprowadziły do tego, że te urodziny były sukcesem. </p>



<p>I jeszcze ważna rzecz – postawa, czyli jakie mam cechy, które mi umożliwiają efektywne korzystanie z tej wiedzy i z tych umiejętności. Bo może jest tak, że mam taką cechę, np. dużo empatii i dzięki temu widzę potrzeby, które nie są wypowiedziane albo potrafię się wczuć w emocje różnych ludzi, potrafię zobaczyć, co cieszy moje dziecko, albo mam umiejętność skutecznego zbierania danych i potrafię jeszcze to robić z optymizmem i energią, że ludzie chcą mi to powiedzieć i cieszą się, że do nich dzwonię i się kontaktuję. </p>



<p>Wypisuję to sobie i jak widzę konkretne kroki, które doprowadziły do konkretnych osiągnięć, do moich sukcesów, to pozwala mi to zobaczyć „Ej, dziewczyno, ty już naprawdę wiele potrafisz, to nie jest tak, że spadłaś z księżyca”. Jeżeli wezmę sobie jakieś kawałki zawodowe, to tego typu rzeczy pomagają wzmocnić tę pewność siebie, bo czasami nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile już potrafimy, nie poświęcamy czasu na taką analizę wstecz. </p>



<p>Cały czas się porównujemy do ludzi obok nas, najlepiej jeszcze do osób, które są na kompletnie innym etapie rozwoju zawodowego i mają zupełnie inną sytuację życiową, i jeszcze np. startowały z innego poziomu. Trudno będzie znaleźć się na tym poziomie, co oni. Pamiętam, jak byłam na macierzyńskich moją ulubioną grupą do porównań, jeśli chodzi o trenerstwo, ilość pracy i zrealizowanych godzin szkoleniowych, byli mężczyźni po czterdziestce. Dopiero kiedyś tak sobie pomyślałam&#8230;&nbsp;</p>



<p>KM: Ciekawa grupa.</p>



<p>MCh: Właśnie, ja nie mogę się z nimi porównywać, bo po pierwsze nikt z nich nie miał przerwy – dwa razy rok macierzyńskiego – czyli oni non stop pracowali. Po drugie nie mieli ciąży, w której nie jesteś w stanie pracować na pełnych obrotach, znaczy oczywiście możesz to zrobić i chylę czoła, jeśli ktoś potrafi, ja jednak trochę zwalniałam, czyli kolejne dwa razy dziewięć miesięcy, gdzie różnie możemy się czuć i nasze ciało nie do końca robi to, co byśmy chciały. </p>



<p>Do tego oni jeszcze nie muszą brać pod uwagę tego, że jakoś trzeba opiekować się dziećmi albo że karmią piersią i są niezbędni na noc, i nie mogą sobie wyjechać. To byli ludzie, którzy od skończenia studiów, czy nawet już w trakcie studiów pracowali w tej branży, mogli jeździć w kilkudniowe delegacje, jeździć po całej Polsce, nic ich nie trzymało, a nawet jak mieli rodzinę, to jest to bardziej normalne, że mężczyzna wyjeżdża, kobieta zostaje z dziećmi.</p>



<p>KM: Tak to w praktyce wygląda.</p>



<p>MCh: Kolejna rzecz jest taka, że jednak oni byli ode mnie 10 lat starsi wtedy, jak się do nich porównywałam, więc to też robi różnicę, jeśli chodzi o liczbę przepracowanych godzin na sali.</p>



<p>Warto, jak czuję, że mam małą pewność siebie, poszukać, do kogo się porównuję i czy na pewno to jest dobra grupa i czy wiem wszystko o tych ludziach, czy znam ich zaplecze, czy czasem nie porównuję swojego zaplecza do ich sceny. Następna rzecz to zrobić sobie kilka ćwiczeń pozwalających wyłuskać to, co potrafimy i zobaczyć te postępy, które już zrobiliśmy, i te osiągnięcia, które już mamy na koncie i co do nich doprowadziło, że to nie był przypadek albo zrządzenie losu.</p>



<p>KM: Poruszyłaś naprawdę dużo kwestii, odniosę się do niektórych, bo są dla mnie bardzo istotne prywatnie. Zacznę od końca – porównywanie się to jest nasza zmora. Widzę po swoich klientkach, jak pracuję z nimi, że mamy taką tendencję, żeby cały czas włączać to patrzenie na konkurencję, porównywanie się, tylko tak jak powiedziałaś – czasem porównujemy swoje zaplecze z ich sceną, a nie wiemy, jakie jest ich zaplecze. </p>



<p>Podlinkuję tutaj post, który wypuściłam jakiś czas temu na Instagramie – trochę o porównywaniu się, o tym, że nasi klienci zazwyczaj nie widzą tego, nie wiedzą w ogóle, jaka jest nasza konkurencja i nie mają świadomości, że porównujemy się do czegoś, co dla nich może być nieistotne. Może po prostu nas polubili, nasz charakter, osobowość, to, jak my pracujemy i dlatego chcą z nami współpracować, nawet jeżeli nie oferujemy aż tylu bonusów, co konkurencja, ale dla nich to nie jest ważne. Dlatego cały czas mówię, żeby sprawdzać te potrzeby naszych klientów, co dla nich jest ważne, żeby przestać się porównywać, nie tracić na to czasu. I sprawdzać, do kogo się porównujemy, żeby to nie była osoba, która ma całkiem inną sytuację życiową od naszej. Warto na to zwrócić uwagę.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Pewność siebie w życiu prywatnym i zawodowym</strong> &#8211; czy da się to rozdzielić?</h2>



<p>KM: To, co powiedziałaś o umiejętnościach – bardzo mi się spodobało, że podałaś przykład prywatny – sprawdzanie swoich umiejętności, tego co potrafimy na bazie prywatnych doświadczeń, np. organizacji przyjęcia urodzinowego dla dziecka. Później możemy to sobie przyłożyć do obszaru zawodowego i zobaczyć, że w obszarze prywatnym poradziłyśmy sobie z takimi i takimi wyzwaniami, zrobiłyśmy to i to, mamy takie i takie kompetencji dzięki temu i jak to możemy przełożyć na biznes. To często się pokrywa, tylko nie dostrzegamy tego. Powiem na swoim przykładzie – często to, co zrobię prywatnie, nawet jakieś drobne rzeczy, nie musi to być wielkie przyjęcie urodzinowe, ale np. udało mi się zorganizować dwa fajne popołudnia w tygodniu z dzieckiem i to wymagało ode mnie ogarnięcia logistyki itd., i było dla mnie trudne, bo jestem już w którymś miesiącu ciąży i to dla mnie wyzwanie, żeby zorganizować jakąś fajniejszą wycieczkę. I to później możemy przełożyć na sferę zawodową.</p>



<p>I ostatnia rzecz, którą powiedziałaś o dbaniu o siebie…</p>



<p>MCh: To poczekaj sekundkę, bo myślę, że to jest ważne, żeby zobaczyć, że nie możemy grubą krechą oddzielić swojego życia prywatnego od zawodowego w takim sensie, że jedno będzie wpływać na drugie. Na przykład korzystam z moich umiejętności wystąpień publicznych – nie uważam, że je mam na jakimś high level, ale wiem, że jak była jakaś impreza rodzinna i trzeba było wziąć mikrofon, i powiedzieć, co teraz robimy, zapowiedzieć kolejny punkt programu i wszystkim życzyć dobrej zabawy, to nie mam już takiego lęku, żeby to zrobić. Po prostu wychodzę na środek i robię to, wiem, że złożę zdanie, powiem je składnie, ładnie i wszyscy mnie posłuchają. Czyli korzystam z moich umiejętności zawodowych w życiu prywatnym, ale też to, co robię prywatnie przekłada mi się na życie zawodowe. </p>



<p>Jak jestem szczęśliwa w mojej rodzinie i ogarnę sobie dwa fajne popołudnia w tygodniu z dzieckiem, to później idę do pracy z innym nastawieniem i bardziej zadowolona z życia niż człowiek, który spędza jakoś nieefektywnie czas wolny, albo ma jakieś porażki na tle relacyjnym. Jeżeli wydarza się nam w życiu rodzinnym coś trudnego, to będziemy to przenosić do pracy, bo nie jesteśmy robotami. </p>



<p>To, że przekraczam drzwi mojego gabinetu, nie sprawia, że nagle moi rodzice ożyją albo wojna na Ukrainie się skończy, to cały czas na mnie wpływa. I myślę, że to jest strasznie duże zagrożenie, które sobie stwarzamy, jak próbujemy to oddzielać i stworzyć taki work-life balance. Harmonię ma się w środku i albo ją masz, albo jej nie masz. Nie zrobi jej zrobi to, że sobie podzielisz grubą krechą: cztery godziny mam czas prywatny, a osiem godzin jestem w pracy, koniec. A dwanaście godzin śpię. Tutaj jest też trochę o tej pewności siebie w takim znaczeniu, że te światy się przenikają i mogę czerpać informacje o tym, co potrafię, jakie mam dokonania zarówno z jednego świata, jak i drugiego, to nie jest tak, że trzeba się ograniczać tylko do jednego wątku.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Pewność siebie, a arogancja &#8211; jak je rozróżnić?</strong></strong></h2>



<p>KM: To mam kolejne pytanie, ale jeszcze nawiążę do jednej rzeczy, którą wcześniej powiedziałaś o tym dbaniu o siebie – chcę odesłać do odcinka mojego podcastu, który nagrałam z Martą Iwanowską-Polkowską, tam jest dużo o nażywaniu się i o dbaniu o siebie. Też odcinek podcastu z Asią Kokoszkiewicz, jak łączyć to macierzyństwo z pracą zawodową – tam dużo rozmawiamy o tym, jak zadbać o siebie i że to jest naprawdę ważne.</p>



<p>Jeszcze wcześniej powiedziałaś, że jak obserwujemy osoby, które są pewne siebie, to ta pewność siebie jest kojarzona czasem z pychą, arogancją, takim zadufaniem. Jak tu rozróżnić i złapać taki balans między tym, że chcemy pracować nad tą pewnością siebie, ale nie chcemy być postrzegane jako pyszne i aroganckie? Jak to zrobić?&nbsp;</p>



<p>MCh: Myślę, że kluczem jest samoświadomość – to kompetencja, która coraz bardziej jest doceniana – czyli taka umiejętność zaglądania w siebie i pytania siebie o intencję tego, co robię i o to, co mną kieruje w tym momencie i co słyszę w swojej głowie. Czy np. jeżeli mam potrzebę odezwać się na każdym spotkaniu, nawet jeżeli wiem, że może niekoniecznie jestem najmądrzejszym członkiem tego spotkania i lepiej byłoby oddać głos ekspertom, to o co ja zabiegam. Czy to czasem nie jest tak, że próbuję się dowartościować albo ważna dla mnie jest uwaga i koncentracja innych na mnie – nawet jeżeli gadam głupoty albo coś, co niekoniecznie coś wnosi w dyskusję, to muszę się odezwać i coś powiedzieć. </p>



<p>Samoświadomość pozwala nam zobaczyć, czy to, w jaki sposób mówię do innych bądź w jaki sposób postępuję wobec innych, jest agresywne, czy jeszcze asertywne. Bo pewność siebie w tych kontaktach interpersonalnych czasami może wchodzić w agresję – osoby, które są zbyt pewne siebie, mają tendencję do zachowań, które mogą być odbierane jako przekraczanie granic innych bądź jako coś, co jest trudne w odbiorze. </p>



<p>Czasami jest też tak, że jak mamy za dużo tej pewności siebie, to będziemy ślepo iść swoją drogą, bo to jest nasza droga, nawet jeśli to nie jest najlepszy pomysł i słyszymy od innych „Słuchaj, a jak byś tak zakręciła albo zrobiła stopklatkę, sprawdziła, czy aby na pewno ten kierunek, może jest inne rozwiązanie, sensowniejsze”, to nie, ja nie będę tego słuchać, bo wiem, że sobie poradzę i wiem najlepiej. Warto sobie zobaczyć, jakie tam przekonania są pod spodem. </p>



<p>Jeśli są takie, że zawsze wiem najlepiej, że nie mogę pytać innych o radę, bo to świadczy o mniejszej kompetencji albo o tym, że jestem gorsza, bo potrzebuję pomocy. Jeżeli są przekonania związane z tym, że jestem tak wybitna, że trzeba mnie słuchać zawsze i wszędzie albo że jeżeli będę w zaparte iść za moimi marzeniami, to tylko wtedy one się spełnią i jeżeli o czymś marzyłam mając pięć lat, to jest to dalej aktualne, chociaż mam lat czterdzieści, i nie warto robić testu i sprawdzać, bo skoro marzyłam o tym wtedy, to na pewno jest dla mnie ważne. Więc jeżeli mam coś takiego w głowie, to będzie mi trudniej. To są takie konkretne zagrożenia z tym związane.</p>



<p>A rozwijanie samoświadomości jest też ważne w aspektach kontaktów interpersonalnych i to można zrobić np. poprzez udział w czymś, co się nazywa „trening interpersonalny”. To jest takie doświadczenie spędzenia kilku dni z obcą sobie grupą, takie trochę „laboratorium relacji” tego, co się wydarza pomiędzy ludźmi. Mam dwa takie doświadczenia na koncie i to było super, świetnie było zobaczyć, jak inni na mnie reagują, ale też co mi robi, jak ktoś się w taki czy inny sposób odzywa, co wtedy we mnie dochodzi do głosu – jakie przekonania, jakie schematy, jakie budzą się emocje, których nie potrafię ogarnąć. </p>



<p>Mogę być super pewna siebie i bardzo wygadana, błyskotliwa. itd. Ale np. jeżeli ktoś bardzo przypomina nauczyciela, który mi kiedyś zalazł za skórę i mnie przekonywał, że z matmy jestem noga, i jeszcze ten obszar jest związany np. z Excelem, to może być tak, że gdzieś mi się ta pewność siebie zachwieje i nie wiem czemu. A po prostu chodzi o to, że ten ktoś bardzo przypomina znaczącą osobę z mojej przeszłości, która była dla mnie takim kimś, kto mi przypominał „nie potrafisz, nie umiesz, nie dasz sobie rady, nie masz tych umiejętności i nie będziesz miała, bo tego się nie da rozwijać – jak nie umiesz liczyć od urodzenia, to potem się już nie nauczysz”. Oczywiście ironizuję.</p>



<p>Przerwałam ci Kasia, a ty chciałaś coś powiedzieć.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>Pycha i pokora w kontekście pewności siebie</strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Fajnie, że powiedziałaś o tym treningu, nie wiedziałam, że coś takiego istnieje, chętnie sobie o tym doczytam.</p>



<p>To, co mówiłaś na początku, skojarzyło mi się z takim pojęciem jak pokora. Co o tym myślisz – czy tutaj to słowo jest na tyle ważne, żeby o nim wspomnieć?</p>



<p>MCh: Tak, myślę że tak, dlatego że pokora z definicji oznacza zdrowe i racjonalne patrzenie na siebie, takie, które nie gloryfikuje i nie lukruje tego, czego nie potrafię, ale jednocześnie mi nie umniejsza. Jestem w kontakcie z tym, co potrafię, z jakąś prawdą o mnie, z faktami, twardymi danymi, czymś co potwierdza moje umiejętności, ale też z tym, co mówi „o tu, czy tu musisz się jeszcze czegoś nauczyć, tu czy tu nie jesteś jeszcze mistrzem świata i warto kogoś zapytać, jak on to robi albo poprosić kogoś, żeby się zajął tym kawałkiem”.&nbsp;</p>



<p>KM: Czyli to taka zdrowa samoświadomość.</p>



<p>MCh: Taka w kontakcie z faktami i rzeczywistością. Tylko myślę sobie, że niestety często wchodzimy w takie umniejszanie sobie. Nie czuję się tu ekspertem, żeby ten wątek poruszać, na pewno już masz na koncie podcasty na ten temat. To jest bardzo obecne u kobiet w biznesie, że sobie nieraz umniejszamy i nawet ten post, który przywołałaś, o wycenianiu swoich usług, to też jest o tym, że często zaniżamy wartość pieniężną naszej pracy, bo ciągle się nam wydaje, że przecież my tego czy tego jeszcze nie potrafimy. Tylko że nasi klienci nie mają o tym pojęcia, dla nich jest wartością to, co robimy, bo skoro są gotowi za to zapłacić, to widać coś im to daje, coś to robi.&nbsp;</p>



<p>Wrócę na moment do tego kawałka o agresji w kontakcie, nie o asertywności, tylko o takim agresywnym podejściu. Warto sobie zobaczyć, czy tam pod spodem tego, co mówię, czy co robię, jest szacunek do drugiej osoby. Czy w ogóle widzę i uznaję wartość tego drugiego człowieka, który chce mi coś powiedzieć, jakąś informację zwrotną przekazać, a także kompetencje tego człowieka, prawo do tego, że on też może się wypowiedzieć i może odmówić. </p>



<p>Czasem osoby, które są postrzegane jako pyszne, aroganckie, to będą też osoby, które nie dają innym prawa do tego, żeby też mieli granice. Czasami to się dzieje w trakcie terapii. Nie wiem czy masz też takie doświadczenia, ale jak patrzę na ludzi, którzy przechodzą przez terapię, to mam czasem wrażenie, jakby ta wajcha się przekręcała zupełnie w drugą stronę. Na początku przychodzimy na terapię, bo zazwyczaj z czymś sobie nie radzimy i np. mamy bardzo mało tej pewności siebie i wiary w nasze umiejętności. Potem nam się ta wajcha przekręca całkowicie w drugą stronę i możemy być tak asertywne, że aż agresywne, możemy być odbierane jako takie aroganckie i za bardzo dbające o swoje potrzeby i stawiające granice, ale ten etap jest też potrzebny, żeby wejść do środka, żeby to wypośrodkować i nauczyć się balansu i harmonii. </p>



<p>To jest trochę tak, że jeśli nigdy nie miałam kontaktu ze swoimi potrzebami i wartościami, to potrzebuję trochę takiego etapu zachłyśnięcia się tym. Po to, żeby wrócić i umieć w danej sytuacji zdecydować, czy jestem gotowa kawałek swojego czasu oddać komuś nawet za cenę tego, że w tym czasie nie będę odpoczywać w wannie, ale za to wiem, że mnie to wzbogaci na innym poziomie i dla tej osoby to jest też ważne, widzę, że ona tego potrzebuje. Ale wiem również, że za to zadbam o siebie inaczej, w innym terminie i mam to wpisane w kalendarz.</p>



<p>KM: Powiem ci, że to patrzenie na siebie w kontekście tej pychy, arogancji, pewności siebie, też długo przepracowywałam. Zawsze byłam osobą, która dużo działa – sama wiesz, bo działałyśmy w tej samej grupie przez parę lat – dużo się udzielałam, byłam aktywna, byłam liderką różnych projektów i często, jak tylko ktoś nie zgadzał się z moim zdaniem albo widział to inaczej, to od razu miałam poczucie „Jejku, na pewno się wywyższam, mogą mnie widzieć jako taką arogancką”. </p>



<p>Miałam takie negatywne patrzenie na siebie i dopiero na terapii przepracowałam sobie, że to jak patrzą na mnie inni, to jest ich kwestia, to jest po ich stronie, jak oni mnie odbierają. A to jak sama siebie odbieram, jak sama pracuję nad swoim patrzeniem na siebie, to jest druga kwestia i mam na to wpływ, bo na tę drugą rzecz już nie mam takiego 100-procentowego wpływu. Długo to przepracowywałam i teraz widzę, że to, co powiedziałaś o tym uznawaniu zdania drugiej osoby i szacunku do niej, że ona może mieć inne zdanie, może inaczej patrzeć na to, jak ja na coś patrzę, to jest szalenie ważne, żeby o tym pamiętać.</p>



<p>MCh: Myślę, że niezależnie od tego nad jaką umiejętnością czy kompetencją pracujemy, ważne jest patrzenie z szacunkiem i dawanie drugiej osobie prawa do tego, że ona jest też wartościowa. Jeżeli zaczynam tak myśleć o sobie, to będzie mi łatwiej zobaczyć to u innych – nie będę ich wykluczać albo im umniejszać, zacznę ich słuchać, bo zobaczę, że oni mają coś fajnego do powiedzenia i zasługują na to, żebym ich szanowała.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Dlaczego budowanie pewności siebie jest tak ważne w biznesie? </strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Monika, jakbyśmy miały nawiązać do biznesu i rozwijania własnej marki, żeby nasze słuchaczki miały też kontekst w tym obszarze – jak myślisz, dlaczego ta pewność siebie tutaj jest tak ważna i tak dużo się o niej mówi i co ona nam daje w biznesie, jakie korzyści płyną z tego, że będziemy pewne siebie przy prowadzeniu własnej działalności.</p>



<p>MCh: Myślę, że tutaj gra rolę jeden i drugi obszar tej pewności siebie, czyli zarówno ta wiara we własne umiejętności, jak i pewność siebie w kontaktach interpersonalnych. Po pierwsze jest tak, że jeżeli bardziej w siebie wierzę, wiem, co potrafię, czego potrafię dokonać, to będę szukać takich zleceń albo tworzyć takie produkty, które są odzwierciedleniem moich umiejętności. One będą na takim poziomie, jaki mam aktualnie, nie będę brać rzeczy, które są o 100 razy za trudne ani też nie będę robić rzeczy, które są płytkie i kiepskie, tylko będę tworzyć takie usługi i takie produkty, które rzeczywiście są o tym, że ja już to potrafię i potrafię też to przenieść na konkretną wartość dla klienta.</p>



<p>KM: Czyli ta samoświadomość.</p>



<p>MCh: Tak. I będę w to wierzyła. Po pierwsze będę umiała sobie nazwać to, co potrafię i jakie mam umiejętności, jaką wiedzę, nie będę się tego wstydzić i będę też o tym mówić.</p>



<p>Czyli ta pewność siebie w kontaktach z ludźmi, w biznesie przydaje się szczególnie w kontakcie z klientem, w takim aspekcie, że informację zwrotną od klienta przyjmuję nie jako zagrożenie dla mojej wartości i zagrożenie dla funkcjonowania całej mojej firmy, ale jako wiadomość o tym, że można coś ulepszyć, a to i to działa super. Więc jak coś działa, to zostawmy albo ulepszajmy, a jak nie działa, no to naprawiajmy. </p>



<p>Taka pewność siebie przydaje się też w tym, że mam gotowość zapytać jakiejś osoby mądrzejszej od siebie, jakiegoś mentora czy eksperta w danym temacie, co on by zrobił w podobnej sytuacji albo jak on sobie radzi z konkretnymi wyzwaniami. Pewność siebie, taka zdrowa, nie na tym bardzo wysokim poziomie bez samoświadomości związanym z pychą czy arogancją, ona nam mówi o tym, że jestem gotowa pytać o rady i wskazówki, to jest okej, to jest dla mnie uczenie się. </p>



<p>Pewność siebie pomaga też w kontaktach, w takim znaczeniu pozyskiwania klientów, dogadywania z nimi konkretnych rzeczy, które mogę dla nich zrobić, promowania własnych usług, sprzedaży i wycenianiu tego, co robimy, jaką wartość ma nasza usługa czy produkt.</p>



<p>KM: To jest duży obszar – wycenianie.</p>



<p>MCh: Duży, oczywiście.</p>



<p>KM: Temat na kolejny odcinek.</p>



<p>MCh: My w biznesie non stop to robimy – non stop coś tworzymy, promujemy, sprzedajemy, wyceniamy, jesteśmy cały czas w kontakcie z klientami. Trochę jest tak, że jak mamy pewność siebie, to będzie nam po prostu łatwiej. Nie będziemy musiały wkładać w to aż tak dużo wysiłku i odpadnie nam cały ten obszar związany z tym, że najpierw siebie muszę przekonać, że potrafię i robię to dobrze, a dopiero potem jeszcze przekonywać świat.</p>



<p>KM: Kiedyś usłyszałam, chyba u Oli Budzyńskiej w którymś z podcastów, że ona wysłała maila z wyceną swojej pracy (jak jeszcze szkoliła na zewnątrz lata temu) i wyceniła tak odważnie, bo oceniła swoje umiejętności itd., ile musiała wysiłku włożyć w dotarcie do tego klienta i wyceniła to tak konkretnie. Firma odpowiedziała, że może jakiś rabacik, ale ona miała wtedy takie twarde postanowienie, że nie negocjuje z samą sobą, nie podważa swoich umiejętności, tylko dlatego, że ktoś zapytał o rabat. </p>



<p>To jest też taka pułapka, że często patrzymy z czyjejś perspektywy i łatwo nam jest się zaplątać w tym, że może faktycznie nie powinnam tyle wziąć, może faktycznie te moje umiejętności nie są tyle warte na rynku. Jeżeli świadomie do tego podejdziemy – przeanalizujemy wcześniej stawki, jakie ma konkurencja, ale też nasze umiejętności (bo nie zawsze kierujemy się tym, jak wycenia podobną lub taką samą pracę nasza konkurencja). Jak tak świadomie i zdrowo do tego podejdziemy i dołączymy tę pewność siebie, że „Okej, ja naprawdę wiem, że potrafię to zrobić, pomogę ci w tym, ułatwię i takie będziesz miała z tego efekty i korzyści” – to czemu mamy sobie same podcinać skrzydła i obcinać te stawki. To taka duża kwestia, nie wiem, czy w tę stronę dzisiaj zdążymy pójść.</p>



<p>MCh: Myślę o tym, że duże znaczenie w tym, co o tym myślimy, miały przetargi, w których główną kategorią braną pod uwagę w wyborze oferenta jest cena. Zawsze sobie myślę „Jejku, naprawdę to cena ma o tym decydować?”. Przecież jeżeli ktoś jest gotowy zrobić szkolenie za 20 zł za godzinę, to ono nigdy nie będzie tak dobre, jak u kogoś, kto zrobi to za 200 zł za godzinę. No chyba że to jest super doświadczony trener, który godzi się na stawki ngosowe albo jakieś jeszcze inne. </p>



<p>Zazwyczaj jeżeli takie przetargi wygra ktoś z mniejszym doświadczeniem i kto weźmie tę stawkę lub zaproponuje bardzo niską, to jest dla mnie pytanie, jaką ten człowiek ma motywację, żeby to zrobić. Na ile jemu się będzie chciało rzeczywiście jechać do innego miasta, rozkładać wszystkie flipy, karty, czy użyje takich gadżetów, jakich użyłby ktoś, kto ma większe zaplecze albo ktoś, kto ma takie podejście do swojej pracy, że poniżej takiej i takiej stawki nie jadę, bo szkoda mi czasu, wolę wtedy być z rodziną. Albo przygotować ofertę dla innego klienta. I to nie znaczy, że trenerzy, którzy pracują za 20 zł za godzinę są gorsi. </p>



<p>To tylko oznacza, że warto sobie zadać pytanie, czy jestem dalej na takim etapie, bo na początku to jest w ogóle super, na początku każda godzina szkoleniowa się liczy. Ale jeżeli jest tak, że już mam pewne zaplecze i mam pewne umiejętności, to czy to jest dla mnie okej, dla samej siebie, ze zgodzę się na takie warunki. </p>



<p>Kiedyś sobie zrobiłam Excela, gdzie miałam wypisane konkretne rzeczy, które powinnam brać zawsze pod uwagę przy wycenianiu i wiem, że już się odchodzi od tego, żeby wyceniać swoje usługi za godzinę pracy. Miałam tam wypisane: czas dojazdu, kilometrówkę, czyli nie tylko to, ile wydam na paliwo, ale ile czasu spędzę w samochodzie czy w autobusie, żeby dojechać do tego miejsca. Do tego zużycie materiałów, które wezmę ze sobą, to czy sama tam dbam o całe zaplecze (w stylu ogarniam zapisy), czy tym już zajmuje się ktoś inny – to wszystko ma znaczenie, bo z tym się też wiąże czas. Dalej – czy mam już gotowe materiały szkoleniowe, czy muszę je tworzyć od zera – albo to będzie kilka godzin, albo to będzie 10 minut na to, żeby je wydrukować.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Jakie działania warto podjąć, żeby zwiększać tę swoją pewność siebie</strong></strong></strong></strong></strong>?</h2>



<p>KM: Monika, to jakie działania warto podjąć, żeby zwiększać tę swoją pewność siebie, bo tak jak powiedziałaś – na początku możemy wyceniać się troszkę niżej, jeżeli zaczynamy, chcemy jakoś wejść, aczkolwiek to nie jest już powoli taki standard, czasami możemy to zrobić inaczej. Ale ogólnie – na co warto zwrócić uwagę i jakie kroki podjąć, żeby pracować nad tą pewnością siebie i ją zwiększać.</p>



<p>MCh: Zaczęłabym od tego, żeby zapisać sobie swoje doświadczenia, dotychczasowe osiągnięcia i dotychczasowe takie trudne dla nas niepowodzenia. I nazwać sobie, jakiej wiedzy, umiejętności i postawy, jakich swoich cech tam użyliśmy, żeby dojść do tych konkretnych rzeczy. Dzięki temu możemy zobaczyć, jakie umiejętności są dla mnie kluczowe na ten moment i w jakich obszarach chcę tę pewność siebie zwiększać. I trenować te umiejętności poprzez warsztaty, szkolenia, treningi, uczenie się nowych rzeczy, ale też poprzez to, że od razu wdrożę to w praktykę i sprawdzę, jak mi z tym jest. To nie jest sztuka nauczyć się nowego narzędzia, tylko sztuka jest później go używać i wykorzystać.</p>



<p>Tym, co bardzo nam zwiększa pewność siebie, jest sprawdzanie się w różnych sytuacjach, żeby zobaczyć, czy potrafię, czy nie potrafię albo co już potrafię, a czego jeszcze nie. Nazywanie sukcesów, nazywanie niepowodzeń, celebrowanie tego, rozmawianie z mądrzejszymi od siebie i pytanie o rady. Ale też mocno pomaga nam zwiększać tę pewność siebie zwracanie do siebie z przeszłości. </p>



<p>Ostatnio miałam takie doświadczenie – od jakiegoś czasu widzę, że projektowanie programu szkoleniowego zajmuje mi mniej czasu niż kiedyś, a ostatnio miałam taką refleksję, która aż mnie samą zaskoczyła. Jest coś takiego w projektowaniu szkoleń jak cykl Kolba – ucząc osoby dorosłe, przechodzimy zazwyczaj przez taki cykl związany z doświadczeniem, refleksją po tym doświadczeniu, teorią i dopiero podejściem do praktyki, i wykorzystaniem tego, czego się nauczyliśmy. </p>



<p>Kiedyś to sobie rozpisywałam tak krok po kroku, żeby ten cykl Kolba zawrzeć w szkoleniu, a najlepiej kilka razy „zakolbić”, jak się w slangu mówi. W pewnym momencie tworzę to szkolenie, potem tak się odsunęłam od kartki i myślę „O kurde, użyłam Kolba, w ogóle nieświadomie” – mam to już na takim poziomie kompetencji, że sobie nie uświadamiam tego, że już to potrafię. Nie muszę od tego zaczynać, tak jak wtedy kiedy się uczyłam, tylko teraz, po prawie 2000 godzin szkoleniowych, już mi to wchodzi dużo łatwiej, nawet sobie z tego nie zdaję sprawy. </p>



<p>Warto zobaczyć, jakie mamy kompetencje na takim poziomie, że nawet nie wiemy, że to potrafimy. Czasami informacja zwrotna od ludzi jest właśnie taką rzeczą, która nam pozwala to zobaczyć. Czyli jestem z kimś i ten ktoś widzi jak gotuję obiad i mówi: „Kurczę, wow, jak ty to w ogóle robisz, już nawet nie patrzysz na przepis, dodajesz przyprawy. Jakoś tak szybko, sprawnie ci to idzie, kroisz te warzywa tak ciach, ciach, ciach, jak kucharz na wizji – skąd to masz, ja tego nie umiem”. A dla mnie to już jest tak oczywiste, że nawet sobie nie zdaję z tego sprawy. I zobaczenie tego, porównanie się do siebie z przeszłości, że cztery lata temu nie umiałam zrobić posta na Facebooku, a dzisiaj to je pykam jeden za drugim. </p>



<p>Albo że trzy lata temu nie wiedziałam, czym się różni język kodowania od języka programowania i czym są HTML-e i inne takie, a teraz już się poruszam w tym świecie i nawet potrafię zaprojektować fajne stron, i ludzie to cenią. Więc porównanie się do siebie z przeszłości, ale też czerpanie informacji zwrotnej od ludzi, którzy nam dobrze życzą (to ważne) i którzy zobaczą coś, co dla nas jest już oczywiste, że mam jakąś kompetencję już na nieuświadomionym poziomie.&nbsp;</p>



<p>KM: Czyli warto pytać ludzi o feedback.</p>



<p>MCh: Tylko warto wiedzieć jakich. Jak spytam koleżanki z pracy, której zawsze coś nie pasuje i która zawsze ma zły humor, to może niekoniecznie. Ale też nie chodzi tylko o to, żeby inni mnie chwalili i doceniali, tylko żeby to były takie osoby, do których mam zaufanie, że jak coś działa, to powiedzą, a jak nie działa, to też powiedzą. Ważne też, że jeżeli spytam kogoś, kto jest już ekspertem w jakiejś dziedzinie, albo kogo umiejętności cenię, to ta osoba na pewno będzie miała szerszy ogląd niż ktoś, kto dopiero zaczyna, bo dla tej osoby, to zawsze będę super się na czymś znać.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Co może blokować w pracy nad zwiększaniem pewności siebie?</strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Padło tutaj hasło „mentor”, ale osoby, które są troszeczkę bardziej kompetentne od nas, też warto czasem zapytać, jak one widzą naszą pracę. Powiedziałaś też, żeby nie bać się pytać o zdanie innych, którzy są w naszej branży albo niekoniecznie są w naszej branży, ale też prowadzą własny biznes i o kwestie takie ogólnobiznesowe dopytywać, mieć kogoś, do kogo zawsze możemy się zwrócić z pytaniem – to też fajna wskazówka.</p>



<p>Myślę, że na pewno to nie jest taka prosta droga i mogą nas spotkać też przeszkody. Co może nas blokować lub ograniczać w pracy nad zwiększaniem pewności siebie? Jak myślisz?</p>



<p>MCh: Mam takie doświadczenie z gabinetu, że jak pracujemy nad pewnością siebie i np. tutaj jest jakieś niepowodzenie, a tam sukces, a tu znowu niepowodzenie i znowu sukces, i cały czas czuję, że nie, no nie uważam, że już potrafię. Nie wierzę za bardzo w moje możliwości, co tam, że potrafiłam zorganizować takie czy inne wydarzenie albo potrafiłam taką czy inną rzecz zaprojektować, albo zrobić taki czy inny produkt, ale przecież ten czy tamten mi nie wyszedł. To często nie chodzi wcale o pewność siebie, tylko o poczucie własnej wartości. </p>



<p>Trzeba zrobić krok wstecz i zobaczyć, jak ja się z tym mam, co w ogóle myślę o mojej wartości, o sobie na tym świecie, przyjrzeć się przekonaniom o sobie, ale też temu, czy doświadczyłem/doświadczyłam w życiu bezwarunkowej miłości, a jeśli nie, to jak mogę sama sobie ją dać. I co myślę o swoich zasobach – czy mam takie głębokie przekonanie, że mam pewien potencjał, który mogę zrealizować i który mogę rozwinąć, i który wniesie coś w ten świat. </p>



<p>Wiem, że to brzmi patetycznie, chodzi o to, że to są takie trzy filary, na których się opiera poczucie własnej wartości. Jeżeli któregoś mi brakuje, to te wyrwy będą widoczne chociażby właśnie w tym, że może to być przeszkodą w pracy nad pewnością siebie. Bo trudno jest promować swoje usługi albo produkty, jeżeli cały czas podważam sens ich istnienia albo cały czas myślę „Ach, nie, no jak tego nikt nie kupi, to znaczy, że trzeba zwijać interes i do domu”. </p>



<p>Druga rzecz jest też taka – nieraz może nam przeszkadzać perfekcjonizm. To znowu jest strategia związana z tym, że próbujemy sobie podnieść poczucie własnej wartości, czy też w jakiś sposób znieczulić i zagłuszyć nasze emocje, z którymi sobie nie radzimy. I wstyd, czyli takie przekonanie, że nie jesteśmy wystarczająco dobre takie, jakie jesteśmy i trzeba coś zrobić, żeby udowodnić światu i sobie, że już potrafię i jestem czegoś warta. Więc jeżeli używam perfekcjonizmu jako strategii do tego, że nigdy nie jest wystarczająco dobrze i nie mogę czegoś wypuścić na rynek, bo ciągle uważam, że jeszcze mogę to poprawić i to mi przeszkadza mówić o tym dobrze albo uwierzyć, że coś zrobiłam i to jest gotowe, i świat już może to zobaczyć – to tu kłania się i ta strategia perfekcjonizmu, która nam nie służy, ale też kłania się poczucie własnej wartości. Do tego bym to sprowadziła – do fundamentu i do podstaw.</p>



<p>KM: Czyli robimy ten krok wstecz i sprawdzamy, co z tym naszym poczuciem własnej wartości się wiąże i jak to wpływa na naszą pewność siebie. Przytoczyłaś taki przykład, że jak nikt od nas nie kupi, to czas zwijać manatki – to na pewno ma jakieś podłoże psychologiczne i warto się nad tym zastanowić. Patrzę też na to pod kątem biznesowym – często wyobrażamy sobie, że coś może być dobre dla naszych klientów, odbiorców i mamy w głowie takie przekonanie i wyobrażenia o tym produkcie i usłudze, i jesteśmy święcie przekonane, że dlaczego ktoś miałby tego nie kupić. A nie sprawdzimy tego, nie zrobimy badania rynku, nie zapytamy ludzi, o co im naprawdę chodzi, jakie są ich potrzeby, problemy i jak możemy na nie odpowiedzieć. Potem to może negatywnie wpływać na naszą pewność siebie i cofając się wstecz, też na poczucie własnej wartości – właśnie przez takie rzeczy, o których biznesowo czasem zapominamy. </p>



<p>A zapominamy dość często, bo mam porównanie z klientkami, które usilnie starają się udowodnić, że to, co sobie wymarzyły w głowie, jest jedyną słuszną drogą i potem jest bardzo duże rozczarowanie, że jednak to tak się nie dzieje i nasz pomysł nie jest taki opłacalny, wartościowy dla kogoś. Ktoś tego nie kupił albo kupiło go za mało osób i wpływa na to dużo kwestii – także grupa docelowa, jaką sobie wybierzemy, zawężenie grupy docelowej, ale też pomysł na ten biznes, sprawdzenie tego pomysłu na produkt, usługę. Dużo takich kwestii stricte biznesowych, o których warto pamiętać. Jeżeli mamy dobrą strategię marki i biznesu, to będziemy o tym pamiętać i będziemy to wiedzieć. To nam pomoże zaoszczędzić czas, pieniądze, energię, ale też nie pozwoli podkopywać tej pewności siebie, bo nasze działania będą oparte na solidnych fundamentach, także biznesowych.</p>



<p>MCh: Często o tym zapominamy i potem się zakopujemy w przekonaniach, że nam nie idzie, że jesteśmy beznadziejne, że to bez sensu, już nigdy więcej nie będę próbować, bo to znowu się skończy porażką. A chodzi o taki kontakt z rzeczywistością – jeżeli nie mam dobrze zrobionej analizy potrzeb klienta, to na jakiej podstawie to ma działać, trochę się nie da. Czasami szukamy gdzieś bardzo daleko uzasadnienia tego, że coś nie idzie, a to uzasadnienie czy przyczyna jest bardzo blisko i w bardzo prostych rzeczach, przecież to nie jest takie trudne do nadrobienia.&nbsp;</p>



<p>KM: Dokładnie.</p>



<p>MCh: Dużo łatwiej jest nadrobić porządną analizę potrzeb klienta, zrobienie wywiadów i focusów, niż to, że pójdę na dwa lata terapii i przepracuję przekonania o własnej wartości.</p>



<p>KM: No tak, jest różnica.</p>



<p>MCh: Myślę, że jedno i drugie warto robić.</p>



<p>KM: Tak, równolegle.</p>



<p>Monika, będziemy powoli lądować. Troszkę już rozmawiamy, ale przeciekawa jest ta rozmowa, mogłabym jeszcze z tobą rozmawiać i rozmawiać.</p>



<p>MCh: Dzięki, wzajemnie.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Ćwiczenie na wzmocnienie pewności siebie</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Ale tak już lądując, chciałabym cię zapytać o jakieś ćwiczenie, które mogłabyś polecić. Już wspominałyśmy, jakie działania można podjąć, ale może znasz konkretne ćwiczenie na start, które pomogłoby wzmocnić, zwiększyć naszą pewność siebie w biznesie, ale też ogólnie. Czy coś mogłabyś polecić?</p>



<p>MCh: Na pewno to, co już mówiłam, czyli wypisanie swoich pięciu sukcesów i tego jaka wiedza, umiejętności, postawa, jakie konkretne kroki nas tam doprowadziły, dzięki czemu ten sukces był możliwy – to jest taki fundament. Warto też spytać kilka osób z otoczenia, jakie one widzą w nas umiejętności na takim poziomie, którego one nie mają, czyli co one w nas podziwiają albo co robimy z łatwością, a dla nich to nie jest takie łatwe, co ich zachwyca w sposobie naszej pracy, w umiejętnościach, czy w wiedzy, którą posiadamy. Wypisanie sobie swoich mocnych stron, w takiej szczerości, i nawet poszerzenie tego o informację zwrotną od różnych osób, ale też wracanie do tej listy w takich chwilach, kiedy czuję się mniej pewna siebie albo mam wrażenie, że nie potrafię, nie umiem. </p>



<p>Jeżeli takie myśli mnie nachodzą, a będą nas nachodzić zawsze, nawet jeżeli mamy super wysokie przekonania o tym, że potrafimy i damy sobie radę, to wracanie do takiej listy, gdzie mam czarno na białym wypisane konkretne moje mocne strony, konkretne rzeczy, na które mam dowody, że potrafię, radzę sobie, jakoś ogarniam ten kawałek rzeczywistości. Wracanie do tego też może nam tę pewność siebie zwiększyć – to jest takie konkretne ćwiczenie. Czy zapisywanie informacji zwrotnej od różnych osób. </p>



<p>Przyznaję się, że mam taki plik. Zaczęłam go tworzyć chyba 10 lat temu, jak pracowałam na etacie i miałam taki trudniejszy czas, to znaczy miałam taki rozdźwięk między tym, co słyszałam od mojego przełożonego a tym, co słyszałam od ludzi, dla których tworzyłam szkolenia. Stwierdziłam, że zacznę sobie zapisywać te informacje zwrotne i będę sprawdzać, które mają odzwierciedlenie w rzeczywistości, które nie. Nazwałam sobie ten plik „Moje wzrastanie” i mam go do dziś. Teraz liczy już kilkanaście stron i dopisuję tam cały czas taki feedback, który mnie jakoś porusza, dotyka i który mnie umacnia w przekonaniu, że to, co robię, robię dobrze, no bo jakby nie patrzeć, jednak to, co robię, ma ostatecznego odbiorcę w postaci konkretnych osób. Takie pliki pomagają, wiem, że dużo osób, które działają prężnie, ma takie pliki i gromadzi sobie te dobre, wzmacniające słowa.</p>



<p>KM: To na pewno jest ważne. Można to też w wersji papierowej robić, jak nam się bardziej podoba.</p>



<p>MCh: Są słoiki, różne takie rzeczy.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Monika Chochla: Chce mi się</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Jest na to mnóstwo sposobów. Bardzo ci dziękuję za te ćwiczenia i to, jak możemy jeszcze pomóc sobie wzmacniać tę pewność siebie.</p>



<p>Monika, bardzo, bardzo ci dziękuję za tę rozmowę. Będziemy już naprawdę kończyć. Powiedz, gdzie można cię znaleźć w sieci, czy na warsztatach – gdzie chciałabyś odesłać naszych słuchaczy i słuchaczki.</p>



<p>MCh: Dzięki ci też za rozmowę i za zaproszenie. Mi też było bardzo miło i mam nadzieję, że to będzie dla was pomocne.&nbsp;</p>



<p>Najprościej mnie znaleźć na stronie www.chcemisie.com.pl która już niedługo będzie stroną monikachochla.pl – od wielu lat się zbieram do tego, żeby wreszcie ta stronę zrobić i odpalić. Ale jest szansa, że to się wydarzy niebawem. Na Facebooku – „Monika Chochla: Chce mi się”, a na Instagramie jestem jako @monika_chochla, więc zapraszam, będzie mi bardzo miło, jak się tam spotkamy. Ostrzegam, że nie mam jeszcze super przemyślanej strategii na te wszystkie media społecznościowe, bo cały czas zajmuję się pracą i brakuje mi czasu, żeby tam coś wrzucać i działać, bo jednak to bardzo dużo czasu zżera. Jeszcze sobie tego nie poukładałam, kiedy to robić i żeby to robić dobrze i mądrze, ale jestem tam i czasem coś wrzucę i czasem zainspiruję do czegoś.</p>



<p>KM: Czasem tak, obserwuję cię i potwierdzam, że faktycznie być może nie jest tego dużo, ale to jest naprawdę wartościowy content, polecam. Podlinkuję w notatkach wszystkie miejsca, do których możemy przekierować osoby słuchające tego podcastu. Bardzo, bardzo ci Monika dziękuję za tę rozmowę i do usłyszenia niebawem. Trzymaj się, cześć!</p>



<p>MCh: Do usłyszenia, cześć.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>PS</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>Miejsca, gdzie możesz znaleźć Monikę:</p>



<p>– na Facebooku pod nazwą „<a href="https://www.facebook.com/ChceMiSieMonikaChochla" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Monika Chochla: Chce mi się</a>”,<br>– na Instagramie pod nazwą „<a href="https://www.instagram.com/monika_chochla/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">@monika_chochla</a>”,<br>– na stronie www: <a href="http://www.chcemisie.com.pl/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">www.chcemisie.com.pl</a></p>



<p>Linki i hasła, o których wspominałyśmy w podcaście: </p>



<p>– <a href="https://www.empik.com/odpornosc-psychiczna-strategie-i-narzedzia-rozwoju-strycharczyk-doug-clough-peter,p1144725446,ksiazka-p" target="_blank" rel="noreferrer noopener">odporność psychiczna wg Douga Strycharczyka</a><br>&#8211; <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Poczucie_w%C5%82asnej_skuteczno%C5%9Bci" target="_blank" rel="noreferrer noopener">poczucie własnej skuteczności wg Alberta Bandury</a><br>&#8211; <a href="https://www.empik.com/nowa-psychologia-sukcesu-dweck-carol-s,p1137473077,ksiazka-p?cq_src=google_ads&amp;cq_cmp=14064729746&amp;cq_term=&amp;cq_plac=&amp;cq_net=u&amp;cq_plt=gp&amp;gclid=Cj0KCQjwrs2XBhDjARIsAHVymmTyW0V-1j5K3w7lENSWtatpITyS28z_zSANRj2N1BXVvEbjFQGmKCwaAt5BEALw_wcB&amp;gclsrc=aw.ds" target="_blank" rel="noreferrer noopener">„Nowa psychologia sukcesu” Carol Dweck</a><br>&#8211; <a href="https://www.empik.com/jakiego-koloru-jest-twoj-spadochron-bolles-richard-n,prod60402969,ksiazka-p" target="_blank" rel="noreferrer noopener">„Jakiego koloru jest twój spadochron” Bolles Richard N.</a><br>&#8211; <a href="https://www.instagram.com/p/Cc4kqQas2Iw/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">post o porównywaniu się z konkurencją</a><br></p>



<p>Do usłyszenia! 🙂</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width:256px;height:138px" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<p>PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie wypełnij mój darmowy quiz <a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/">&#8220;Sprawdź jak silna jest Twoja marka&#8221;</a>. Dzięki niemu nie tylko sprawdzisz kondycję swojej marki, ale też dostaniesz ode mnie wskazówki, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym zaistnieć w świadomości klientów na długo!</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="390" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg" alt="" class="wp-image-32245" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-980x373.jpg 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-480x183.jpg 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></a></figure></div>
			</div>
			</div>			
				
				
				
				
			</div>		
				
				
			</div><p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/jak-zwiekszyc-pewnosc-siebie-i-odwazniej-rozwijac-wlasna-marke/">Jak zwiększyć pewność siebie i odważniej rozwijać własną markę?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/jak-zwiekszyc-pewnosc-siebie-i-odwazniej-rozwijac-wlasna-marke/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wewnętrzny krytyk &#8211; jak się z nim dogadać, aby wspierał nasze działania</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/wewnetrzny-krytyk-jak-sie-z-nim-dogadac-aby-wspieral-nasze-dzialania/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/wewnetrzny-krytyk-jak-sie-z-nim-dogadac-aby-wspieral-nasze-dzialania/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Jun 2022 05:50:53 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=32160</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rozwijając własną markę w Twojej głowie mogą się czasem pojawiać stwierdzenia typu „Czy jesteś pewna, że się nie wygłupisz publikując ten post?” albo „Czy aby na pewno chcesz zaproponować taką stawkę za swoje usługi? Przecież nie masz jeszcze zbyt dużego doświadczenia”.&#160; Te pytania zazwyczaj zadaje nam nasz wewnętrzny krytyk, który często ma dobre intencje, ale [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/wewnetrzny-krytyk-jak-sie-z-nim-dogadac-aby-wspieral-nasze-dzialania/">Wewnętrzny krytyk &#8211; jak się z nim dogadać, aby wspierał nasze działania</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Rozwijając własną markę w Twojej głowie mogą się czasem pojawiać stwierdzenia typu „Czy jesteś pewna, że się nie wygłupisz publikując ten post?” albo „Czy aby na pewno chcesz zaproponować taką stawkę za swoje usługi? Przecież nie masz jeszcze zbyt dużego doświadczenia”.&nbsp;</p>



<p>Te pytania zazwyczaj zadaje nam nasz wewnętrzny krytyk, który często ma dobre intencje, ale nieumiejętnie o nich opowiada.&nbsp;</p>



<p>Jeśli chcesz wiedzieć skąd zatem bierze się w naszych głowach krytyk wewnętrzny, jak go rozpoznać i czy należy z nim walczyć, czy raczej żyć w nim w zgodzie, posłuchaj do końca mojej rozmowy z Karoliną Buszkiewicz &#8211; psycholożką, coachką i trenerką.</p>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<span id="more-32160"></span>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>



<figure class="wp-block-embed is-type-rich is-provider-spotify wp-block-embed-spotify wp-embed-aspect-21-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Spotify Embed: 010: Wewnętrzny krytyk - jak się z nim dogadać, aby wspierał nasze działania" style="border-radius: 12px" width="100%" height="152" frameborder="0" allowfullscreen allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture" src="https://open.spotify.com/embed/episode/2T9wX2J92eRbmk2RXVwNMn?si=ab846f8dbb564e3f&#038;utm_source=oembed"></iframe>
</div></figure>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>Kim jest i skąd się bierze krytyk wewnętrzny?</strong></strong></strong></h2>



<p>Katarzyna Mrzygłód: Cześć, Karolina! Witam cię bardzo serdecznie w kolejnym odcinku mojego podcastu. Chciałabym, żebyś na początku powiedziała parę słów o sobie, żeby nasze słuchaczki i słuchacze dowiedzieli się, kim jesteś i czym się zajmujesz.</p>



<p>Karolina Buszkiewicz: Cześć, nazywam się Karolina Buszkiewicz, jestem psycholożką, coachką i trenerką. Najczęściej pracuję z kobietami, uczę je łagodności dla siebie, lepszego radzenia sobie z krytykiem wewnętrznym i dzisiaj o tym będziemy głównie rozmawiały. Krytyk wewnętrzny i samowspółczucie to są moje główne i ulubione tematy, jeśli chodzi o psychologię i to, czym się aktualnie zajmuję.</p>



<p>KM: Bardzo ci dziękuję. Tak naprawdę ucieszyłam się na naszą rozmowę, bo czuję, że chociaż ten temat krytyka wewnętrznego, który będziemy poruszać, jest dość trudny, to jednocześnie na pewno jest szalenie ważny przy rozwijaniu marki, ale też przy pracy na swoim czy pracy zawodowej. Mam takie przekonanie, być może błędne, że każda z nas ma tego krytyka wewnętrznego, ale nie zawsze potrafi go właściwie rozpoznać i sobie z nim poradzić. Chciałam cię na początku zapytać, kim według ciebie jest ten krytyk wewnętrzny i skąd się bierze w naszych głowach.</p>



<p>KB: Zacznę od tego, że każdy z nas, każda z nas (albo prawie każdy) ma tego krytyka wewnętrznego. Rzadko zdarza mi się spotkać kogoś, kto twierdzi, że nie ma, ale jedną taką osobę spotkałam. Czasem jest tak, że ten krytyk jest taki bardziej zakamuflowany i ukryty, więc on może się tak wprost nie ujawniać. Kim jest ten krytyk wewnętrzny? Bardzo lubię na niego patrzeć tak, jak patrzy na krytyka IFS (po angielsku: <em>Internal Family Systems,</em> a po polsku: system wewnętrznej rodziny), czyli jako taką część naszej osobowości albo inaczej subosobowość – część nas, która jest bardzo krytyczna, surowa, często ocenia i nasze zachowanie, i nasz wygląd, generalnie różne rzeczy, które robimy i jak je robimy. </p>



<p>I czasem ten krytyk wewnętrzny u niektórych osób jest cały czas obecny, cały czas gdzieś tam w głowie komentuje rzeczywistość, tę osobę. A czasem jest tak, że on się pojawia w jakichś konkretnych sytuacjach. Lubię na niego patrzeć jak na takiego ludzika, którego mamy w głowie, i on też ma swój charakter, jakieś swoje przekonania, ulubione tematy i sytuacje, w których najczęściej się włącza. Mi pomaga myślenie o nim, jako o małym ludziku, który jest taki, jak każdy człowiek i ma swój wewnętrzny świat i swoją osobowość.</p>



<p>KM: Czyli ten nasz krytyk wewnętrzny też ma swoją osobowość – to jest bardzo ciekawe stwierdzenie. Skąd on w ogóle się bierze w naszych głowach? Jak myślisz – w jakich sytuacjach?</p>



<p>KB: Mówi się o tym, że krytyk wewnętrzny jest takim zinternalizowanym głosem – zinternalizowanym, czyli uwewnętrznionym. Często się bierze z różnych głosów, które słyszeliśmy w toku swojego życia. Sporo ich jest z dzieciństwa, więc to mogą być głosy, stwierdzenia na nasz temat, które słyszeliśmy np. od rodziców, opiekunów, dziadków, nauczycieli, rówieśników i później w toku życia też od innych osób. Czasem nam bliższych, z którymi mieliśmy dłuższe relacje, a czasem jakichś powiedziałabym, że nawet trochę przypadkowych albo epizodycznych, ale które powiedziały coś takiego, co jakoś utknęło i krytyk to zapamiętał, i potrafi to całymi latami powtarzać, jak taka zdarta płyta. Zresztą można sobie zaobserwować, że często ten krytyk wewnętrzny mówi takimi samymi tekstami – on nie jest bardzo kreatywny, że coś w danym momencie wymyśla, tylko często to są już zapisane słowa, zdania i on je powtarza w określonych kontekstach.</p>



<p>KM: To ciekawe, czyli to nie jest tak, że on jest bardzo kreatywny i na bieżąco, w każdej sytuacji ma coś do odpowiedzenia, jakąś ripostę, tylko wraca często do starych schematów, które się zadomowiły w naszych głowach.</p>



<p>KB: Tak.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Czy możemy się spodziewać jednego krytyka, czy może być ich wielu?</strong></strong></h2>



<p>KM: A powiedz mi, jak pracujesz ze swoimi klientkami czy klientami, czy jest taki standard, że jest jeden krytyk i on na każdą sytuację ma jakąś odpowiedź, czy może jest więcej krytyków – może być ich więcej w naszej głowie, tych ludzików?</p>



<p>KB: Tak, my tych krytyków często mamy kilku. To też jest tak, że dosyć często mówimy „krytyk wewnętrzny” w takiej męskiej formie, ale zdarza się, że np. pracuję z klientkami i one od razu mówią „Ja mam krytyczkę wewnętrzną”. Może być tak, że sobie wyobrazimy, jak ta postać wygląda i czy jest bardziej męska czy żeńska, a czasem to jest w ogóle poplątane – np. miałam tak, że jeden z krytyków mówił jak mężczyzna, ale wyglądał jak kobieta, więc czasem to jest połączone. </p>



<p>Mam takie doświadczenie w pracy z klientkami, że często jest tych krytyków kilku i każdy z nich ma swój temat i&nbsp; każdy w jakimś innym momencie się wytworzył, powstał. Często też są „utknięci” w przeszłości i powstali w momencie, kiedy np. ktoś nas skrytykował albo wyśmiał, albo zdarzyło się coś takiego w kontekście innych osób, co nas dotknęło, zraniło, było trudne i wtedy ten krytyk wewnętrzny powstał, żeby nas chronić przed kolejnymi tego typu sytuacjami. </p>



<p>Jeżeli zdarza się podobna sytuacja, to nagle ten krytyk wewnętrzny wyskakuje do akcji i bardzo chce nas ochronić, żeby znowu nie wydarzyło się coś, co będzie dla nas trudne. Często robi to nadmiarowo, bo np. nie wie, że już nie mamy pięciu lat i świetnie sobie z tą sytuacją poradzimy – dalej myśli, że jesteśmy w takim wieku, w jakim byliśmy, kiedy on się pojawił i chce nas z całych sił ochronić, ale robi to w taki mało konstruktywny sposób i ciężko zrozumieć, o co mu chodzi, bo mówi w taki sposób, że de facto sam nas często rani.</p>



<p>KM: Jeszcze wrócę do tego, co chwilę wcześniej powiedziałaś, że jest wielu krytyków – rozumiem to tak, że każdy krytyk ma jakiś swój wybrany obszar, w którym dobrze się czuje, i nie idzie gdzieś dalej, ale tak siedzi w tym obszarze i chce nas tak „wspierać”. Powiedziałaś, że ci nasi krytycy chcą nas ochronić – nazwa „krytyk” brzmi dość negatywnie, więc jak to jest, że oni z jednej strony są w naszych głowach i nazywani są krytykami, a z drugiej chcą nas ochronić?</p>



<p>KB: Powiedziałabym, że krytyk ma wiele warstw. I ta warstwa na powierzchni polega na tym, że on nas krytykuje lub ocenia, czasem oczernia i to jest nieprzyjemne, trudne do usłyszenia. Natomiast jak się zejdzie pod te kolejne warstwy i zacznie patrzeć, o co temu krytykowi tak naprawdę chodzi albo skąd on się wziął, to czasem jest nam dosyć łatwo złapać, kiedy ten krytyk mógł się pojawić, jak sobie przypomnimy jakąś sytuację, kiedy on teraz się pojawia i taką w przeszłości, która była podobna i jednocześnie dla nas trudna. </p>



<p>A czasem też jest tak, że jak zaczniemy się przyglądać temu głosowi, nawet zauważamy „Okej, dobra, wiem, kto tak mówił” – wiemy, od kogo ten krytyk się tego nauczył. Natomiast to jest jedna z naszych części i wszystkie one chcą być pomocne i chcą dla nas dobrze, chcą dla nas zrobić coś ważnego, no i niektóre robią to w taki sposób, że bardziej widać tę pomoc, troskę czy jakiś cel. A krytyk jest jedną z takich części, gdzie wprost tego nie widać. Natomiast jak się zacznie patrzeć pod spód, pod tę wierzchnią warstwę i oglądać, przed czym on nas chroni, o jakie potrzeby chce zadbać, jakie ten krytyk ma potrzeby (bo on też ma potrzeby), to tam wychodzi wiele rzeczy, które są poruszające i okazuje się, że on naprawdę chce o nas zadbać, tylko robi to w taki sposób, że trudno zauważyć te dobre intencje.</p>



<p>KM: Czyli robi to w taki trochę nieumiejętny sposób albo my nie potrafimy tego dobrze odczytać. Mam w głowie taką sytuację, być może mówiłam to już w którymś z moich podcastów, ale jeszcze ją powtórzę. To, co powiedziałaś, że dokładnie się pamięta jakąś jedną sytuację, w której ten krytyk się ujawnił i zaczął działać w naszych głowach. Pamiętam dokładnie sytuację z mojego dzieciństwa, właściwie to były czasy gimnazjum, kiedy brałam udział w jakichś zawodach sportowych, bo nauczyciel zobaczył, że mam predyspozycje. Na te zawody przyszli moi rodzice i obserwowali. Nie byłam jakimś orłem w tym sporcie, ale mimo wszystko w miarę dobrze sobie radziłam. Na tych zawodach jakoś niekoniecznie mi super poszło i wtedy rodzice powiedzieli, że dobrze, że wzięłam udział, ale może to niekoniecznie dla mnie ten sport, może coś innego. Zwłaszcza że moja siostra wtedy była bardziej zajawiona sportem, grała w piłkę ręczną i dobrze jej to szło, a ja nie byłam ta sportowa. </p>



<p>Dokładnie pamiętam tę sytuację i od tamtej pory to siedziało tak mocno w mojej głowie, że byłam święcie przekonana, przez lata myślałam, że nie nadaję się do żadnego sportu i unikałam go, starałam się wybierać jakieś inne opcje, jeśli miałam możliwość. Po latach dopiero się okazało, że jak zaczęłam np. biegać, czy przełamałam się w pływaniu, to był dla mnie szok, że potrafię to zrobić i nawet robię to dobrze. To jest właśnie to, że przez lata taka myśl siedziała u mnie w głowie, nadal jeszcze gdzieś tam jest, ale już potrafię ją wychwycić i jakoś z nią dobrze się dogadać.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Jak rozpoznać krytyka wewnętrznego?</strong></strong></h2>



<p>Nawiążę jeszcze do kolejnego pytania – jak możemy rozpoznawać takiego krytyka, czy są takie sygnały, sytuacje, na które powinnyśmy zwracać szczególną uwagę, żeby wyłapać ten moment, kiedy krytyk się uruchamia. Nie tylko w kontekście prywatnym, ale może warto, jak byśmy poruszyły kwestie łączenia życia zawodowego z prywatnym – gdzie ten krytyk w prowadzeniu własnego biznesu się pojawia.</p>



<p>KB: Po pierwsze dobrze jest obserwować, kiedy ten krytyk się pojawia. Jak pracuję na warsztatach z krytykiem, to zaczynamy m.in. od ponazywania w jakich tematach, w jakich obszarach ten krytyk, czy krytycy się uruchamiają. Często okazuje się, że te obszary są dosyć podobne u różnych osób. To nie jest tak, że ten krytyk ma jakiś nieograniczony repertuar, bo często to są podobne rzeczy, np. komentuje nasz wygląd, nasze ciało, nasze kompetencje i to, jak sobie radzimy zawodowo; często finanse – to może być i o tym, że za dużo, i że za mało mamy, zarabiamy; często role różne, w których jesteśmy, czyli np. jaką ktoś jest mamą, jakim ktoś jest tatą, ale też jaką córką, przyjaciółką, jakim synem. </p>



<p>Często są też obszary związane z porządkiem w domu i z łączeniem ról, czyli jeżeli tych ról pełnimy kilka, to krytyk może twierdzić, że w którejś z nich jesteśmy niewystarczająco dobrzy albo że w żadnej nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, a przecież jak łączymy ich kilka, nie da się w każdej być super perfekcyjnym, w ogóle nie da się być perfekcyjnym. A krytyk by chciał, żebyśmy byli idealni, perfekcyjni, wymuskani, często ma takie nieosiągalne standardy. </p>



<p>W kontekście budowania marki czy prowadzenia swojej działalności też jest mnóstwo takich momentów, gdzie krytyk może się pojawiać. Chociażby wyjście z ofertą do świata i to, że mam opublikować posta – czy się nie wygłupię, jak coś napiszę – to mogą być takie momenty, gdzie się włącza. Wszelkiego rodzaju wystąpienia, wycenianie się – to jest temat, gdzie krytyk się włącza. Jest sporo tych momentów i to jest w jakimś sensie wspólne. Rzadko rozmawiamy o tych krytykach, bo oni mówią w taki sposób, żebyśmy miały/mieli wrażenie, że to tylko ja mam taki głos w głowie i na pewno nikt inny nic takiego nie ma. Natomiast jak zaczniemy o tym rozmawiać, to się okazuje, że w sumie te głosy są trochę podobne. Oczywiście każdy ma swój własny zestaw, ale są takie wspólne kawałki.</p>



<p>À propos jeszcze rozpoznawania krytyka – w pracy z moimi klientkami często pojawia się albo pytanie: „Jak rozróżnić, czy to jest mój głos czy to jest głos krytyka”, a czasem się wręcz pojawia się stwierdzenie: „Ale przecież ja to sobie sama mówię w głowie, jaki krytyk”. Tutaj, żeby rozróżnić swój własny głos od głosu krytyka, to po pierwsze zachęcam, żeby sprawdzić, czy mówisz to sobie intencjonalnie. Czy ty wybierasz te słowa i naprawdę tak myślisz na swój temat i czy myślisz tak przez cały czas, czy to raczej tak nagle odpala. Jeśli odpala, to gwarantuję, że to jest krytyk. Niektórzy mają takiego bardziej intensywnego i on jest cały czas obecny, więc tu może być trochę trudniej. Ale jeśli zadamy sobie to pytanie, czy ty celowo, świadomie wybierasz tę myśl i chcesz tak o sobie myśleć, to zazwyczaj okazuje się, że nie. </p>



<p>Tym, co wyróżnia ten głos krytyka, to czarno-białe myślenie, czyli on często mówi hasłami: „zawsze” albo „wszystko”, albo „wszyscy mają jakoś inaczej niż ja” – jest dużo generalizacji w tych jego stwierdzeniach. Mówi jak zdarta płyta, więc np. jak sobie zaczniemy zapisywać te stwierdzenia krytyka, to okazuje się, że on nie ma nieograniczonego repertuaru, tylko jednak te stwierdzenia się powtarzają – to też jest taki sygnał, że to może być krytyk.</p>



<p>KM: Ciekawe jest to, co mówisz, że trzeba bardzo zwracać uwagę na to, czy to jest intencjonalne mówienie o sobie, czy jednak to przychodzi tak spontanicznie.</p>



<p>KB: Tak, trochę nawet nie wiadomo skąd i nie wiadomo, kto myśli te myśli.</p>



<p>KM: Przypomina mi się taka sytuacja, że kiedyś mój mąż zrobił mi ćwiczenie, bo miałam gorszy czas i ten krytyk ewidentnie się wtedy u mnie mocno ujawnił i mąż mi zrobił takie ćwiczenie o faktach – jakie są fakty na mój temat. Siedliśmy i wypisywaliśmy, dopóki nie zapełniliśmy całej kartki A4, tak że nie było ani jednego miejsca, żeby coś jeszcze dopisać. Wypisywaliśmy fakty o mnie – jak działam, co robię, co osiągnęłam, co potrafię itd., i kazał mi to zawsze wyciągać wtedy, kiedy byłam bardziej zdołowana. To mi pokazało, że to, co sobie myślimy w głowie, nie zawsze ma przełożenie na rzeczywistość.</p>



<p>KB: Tak, generalnie jest tak, że nasze myśli nie muszą być faktami, naprawdę nie wszystkie są. I tak samo jest ze słowami krytyka – wiele z tego, co on mówi, w ogóle nie ma pokrycia w faktach. Czasem się zdarza, że mówi coś prawdziwego i sensownego, ale wiele z tego nie jest faktem, a my tak to słyszymy, że bierzemy to i jako fakt, i jako prawdę na nasz temat, a czasem wręcz jako taką instrukcję do wykonania, np. krytyk mówi „nie rób tego, nie idź tam, w ogóle nie próbuj” i z jakiegoś powodu my go często słuchamy, a nie o to chodzi. Dobrze jest wysłuchać krytyka, ale nie chodzi o słuchanie tego, co on mówi tak wprost, tylko tego, co jest pod spodem, czyli wysłuchanie intencji, a nie posłuchanie komunikatu i pójście za tym.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>W jakich sytuacjach pojawia się krytyk wewnętrzny?</strong></h2>



<p>KM: Myślę sobie jeszcze o takich konkretnych przykładach, jak on się ujawnia w konkretnych sytuacjach w kontekście pracy zawodowej, prowadzenia własnego biznesu, rozwijania marki. Mówiłaś coś takiego, że np. kiedy chcemy wypuścić jakiś post, to wtedy on się ujawnia i mówi: „Ale czy się nie wygłupisz tym tekstem?”. Czy kojarzysz jeszcze takie przykłady, gdzie on się może ujawnić?</p>



<p>KB: Wyobrażam sobie, że może być tak, że zaczynam ten swój biznes albo chcę zacząć i cały czas nie zaczynam, czyli jestem na tym etapie, że sobie rozważam, wymyślam, jakie będą produkty, co zamieszczę na stronie i już pięćdziesiąty raz zmieniam kolory na stronie – znam mnóstwo osób, które utyka na tym etapie. Wtedy mogą pojawić się teksty, np. „nie nadajesz się” albo „nie jesteś jeszcze wystarczająco kompetentna”. Ten krytyk zachęca, żeby jeszcze się doszkalać – no to jeszcze takie studia, jeszcze takie – to już raczej nie są głosy krytyka, tylko my sobie dopowiadamy, że skoro nie jestem wystarczająco kompetentna, to może jeszcze jakąś podyplomówkę, a może jakieś szkolenie, a może certyfikat i w ogóle jakiś papier na to.</p>



<p>KM: Jak ja to znam, naprawdę.</p>



<p>KB: To jest częsty motyw. Później, jak już działamy, to szczególnie w takich momentach ekspozycji mogą być teksty krytyka typu: „Co ludzie pomyślą, co ludzie powiedzą” albo „Nie rób tego, bo się wygłupisz”. Znam też takie osoby, co prowadzą trochę tajne biznesy, np. niby już zaczynają, chcą dotrzeć do klientów, ale znajomi niech tego nie widzą. Wtedy trzeba się trochę ukrywać, no i jak tu być i widocznym, i niewidocznym. Tam pewnie też jest o tym, co ludzie pomyślą, co ludzie powiedzą albo do tej pory się zajmowałam czymś innym, a teraz czymś innym i co oni powiedzą.</p>



<p>KM: To też mi się łączy bardzo mocno ze strategią marki – nawiążę jeszcze tutaj do mojego konika –na początku zakładania działalności, prowadzenia, rozwijania własnej marki, ale też później, wszystkie te rzeczy, które nas powstrzymują przed czymś, przed jakimkolwiek działaniem, to z jednej strony faktycznie może być ten krytyk. Ale z drugiej strony pomaga, przynajmniej mi pomogło i moim klientkom, takie jasne ustalenie strategii marki i tego, co ja chcę robić i co jest dla mnie ważne w tym biznesie, bo to jest taki drogowskaz – on nam zaoszczędza bardzo dużo czasu na kolejne rozmyślania i może też pomóc w dogadaniu się z tym krytykiem, bo wtedy wiemy, co chcemy robić, wiemy, jaki mamy cel i ten krytyk już za bardzo nie ma wtedy pola do popisu.</p>



<p>KB: Powiedziałabym, że nadal ma. Pytanie co z nim zrobimy, bo przyjmujemy sobie różne strategie. Dosyć często się spotykam z takimi pomysłami na ignorowanie krytyka albo uciszanie go – albo unikanie go, albo taką walkę – przerzucanie się argumentami.</p>



<p>Myślę też o wątku np. wyceniania się, wysyłania oferty i określania, ile to będzie kosztowało – to też jest taki częsty moment, kiedy krytyk się ujawnia. I jeszcze o tym nie mówiłam – czasem jest tak, że ten krytyk mówi konkretnymi słowami, ale czasem są tacy krytycy, którzy są trochę „bezsłowni”, bardziej są takim emocjonalnym tonem – np. nagle nas zalewa wstyd albo poczucie winy, albo lęk. Często to też jest krytyk, tylko taki, że on za dużo nie mówi, ale może być tak, że jakaś sytuacja coś takiego wywołuje. </p>



<p>Ja miałam dużo do przerobienia np. z tematem pieniędzy, teraz mam poczucie, że już jest coraz lepiej i jestem coraz odważniejsza i w wycenianiu się, ale też w takim docenianiu, jaki daję wkład, jaką wartość ma moja praca. Natomiast dosyć długo było tak, że mocno ją zaniżałam i zaniżałam ceny i pamiętam takie momenty wysyłania oferty, gdzie mnie zalewał taki wstyd, to było takie: „O matko, ja mam to wysłać?”, a to jeszcze może w ostatnim momencie uszczknę z tej ceny. To też był krytyk, ale on tam za dużo nie gadał, bardziej tak emocjonalnie działał.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Krytyk wewnętrzny &#8211; wróg, czy przyjaciel? </strong></strong></h2>



<p>KM: Wiemy już, kim jest nasz krytyk, wiemy, skąd się bierze, po co z nami zostaje, wiemy też, jak go rozpoznawać, jak mówi, jak się zachowuje. Ale zastanawiam się, czy powinnyśmy go traktować jako wroga, czy jednak są jakieś powody, dla których warto się z nim zaprzyjaźnić.</p>



<p>KB: Powiedziałabym, że warto się z nim zapoznać. Na pewno traktowanie go jako wroga nie pomaga. Znam takie metody, które zakładają, że krytyk jest wrogiem i trzeba go na różne sposoby unicestwić. Natomiast ja mam takie doświadczenia, że to zupełnie nie działa. Przypomnę tę metaforę, że ten krytyk jest trochę jak taki ludzik, który w nas żyje, i my tych ludków różnych tam mamy, to nie jest jedyna część jaką mamy, my ich często mamy więcej. Teraz wyobraź sobie – jak kogoś w życiu, jakiegoś człowieka, traktujesz jako wroga, walczysz z nim, to czy on się uspokoi? No niekoniecznie. </p>



<p>Z krytykiem też jest tak, że im bardziej z nim walczymy, czy go ignorujemy, próbujemy zagłuszać, to często on zaczyna coraz głośniej krzyczeć, bo chce się przebić. On jest bardzo przywiązany do swojej roli, chce ją dobrze wypełnić, więc „jak nie słuchasz, to ja ci powiem głośniej i bardziej dobitnie”. Te różne metody, sposoby związane z walką z krytykiem sprawiają, że on się staje głośniejszy.&nbsp;</p>



<p>Natomiast spytałaś, czy się z nim zaprzyjaźniać. No nie wiem, czy aż się zaprzyjaźniać, bo jak sobie myślę o moich relacjach z przyjaciółkami, to z krytykiem aż takiej relacji nie mam – nie opowiadam mu o swoich doświadczeniach. Ale bliskie mi jest po prostu lepsze zapoznanie się z nim, i to w obie strony, czyli tak żebyśmy my lepiej poznały/poznali tego krytyka, no i jak ich mamy kilku, to tak krok po kroku można z każdym po kolei. Ale też ważne, żeby on nas poznał. </p>



<p>Z jednej strony poznajemy go, szukamy tego, o co mu tak naprawdę chodzi, po co ten krytyk jest, przed czym on chce chronić. A jednocześnie dajemy mu się poznać. I tak jak powiedziałam, że często ten krytyk jest taki „utknięty” w przeszłości – on nie ma pojęcia ile mamy lat, co potrafimy, jakie mamy kompetencje, jakie mamy zasoby, jakie mamy wsparcie wśród innych osób, które są dookoła nas. I on nas tak usilnie chroni, bo często myśli, że jesteśmy dużo, dużo młodsze czy młodsi, i że tych wszystkich zasobów nie mamy. Więc warto się temu krytykowi przedstawić. </p>



<p>Często zachęcam też do napisania takiego listu albo liściku do krytyka, gdzie mu opowiemy o swoim życiu – o tym, ile teraz mamy lat, co potrafimy, co robimy, czym się zajmujemy, jakie już mamy doświadczenia – tak, żeby on się dowiedział, że nie jestem tą pięcioletnią dziewczynką, którą ktoś na placu zabaw wyśmiał, bo się przewróciła i coś tam się wydarzyło. To jest takie zapoznawanie się. A przy okazji jak się zapoznajemy, to bardzo mocno się zmienia perspektywa – i nasza w stosunku do krytyka, i krytyka w stosunku do nas. </p>



<p>Często jest tak, że ta relacja się zmienia. Jak zaczynamy warsztaty, to często słyszę od klientek: „Ja się chcę pozbyć tego krytyka, niech on spada, nie lubię go, nie znoszę go”, czasem są mocniejsze słowa typu „Nienawidzę go”. A później, jak już przejdziemy sobie przez te różne kroki oswajania krytyka, zapoznawania się z nim, to często na koniec już padają takie słowa, że w sumie to on jest spoko, że to nawet fajny koleś i da się z nim dogadać.</p>



<p>KM: Czyli poznajemy się z tym krytykiem i nie traktujemy go już wtedy jako wroga, kogoś, kogo nie chcemy w naszych głowach, tylko czasem warto po prostu przyjrzeć się temu, co on mówi, żeby ocenić jasno sytuację, czy on ma rację, czy nie ma racji i co ja w ogóle myślę na ten temat.</p>



<p>KB: Tak. I też wchodzenie przez te kolejne warstwy, czyli jaka jest ta pozytywna intencja krytyka, bo prawie zawsze jakaś jest, i to pytanie przed czym on chce nas ochronić albo pytanie, które bardzo lubię: „Czego ten krytyk się najbardziej boi – że co się może stać, jeżeli on przestanie robić to, co robi”. Często tam jest jakaś cenna informacja, po co on w ogóle to robi. Tam jest dużo więcej ważnych informacji niż to, co w komunikacie na powierzchni.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>Czy krytyk wewnętrzny może całkowicie zniknąć?</strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Czy jest taka szansa, że jak mu opowiemy o tym, że jesteśmy już dorosłe, nie jesteśmy tą pięcioletnią dziewczynką itd., opowiemy o swoim życiu, to on się tak całkiem wycofa? Jest taka możliwość, że on całkowicie może kiedyś zniknąć? Czy tak się nie dzieje?</p>



<p>KB: Części nie znikają, bardziej jest tak, że one się transformują – mam takie doświadczenie z moimi krytykami, w ogóle nie wiedziałam, że tak się może wydarzyć. Wcześniej robiłam różne rzeczy, które znałam ze szkoleń i one nie działały. Później poznałam podejście IFS i zaczęłam z tymi moimi krytykami gadać i to tak krok po kroku, że najpierw się zajęłam jednym, potem za jakiś czas pojawił się inny, to sobie z nim pogadałam i posprawdzałam, o co mu chodzi, „zupdatowałam” go na swój temat. I tak krok po kroczku, jak pojawił się jakiś taki uporczywy, że mi to w czymś przeszkadzało, to wtedy się nim zajmowałam. </p>



<p>Po jakimś czasie zaczęłam zauważać, że pojawia się ten sam krytyk, ale robi coś troszkę innego, np. zamiast mówić takimi stwierdzeniami bardzo zerojedynkowymi, zaczął zadawać pytania, czyli np. wcześniej mówił na zapas „Nie rób tego, bo się wygłupisz”, a później przed sytuacją w ogóle się nie odzywał, a po niej nagle zadawał pytanie: „Nie wygłupiłaś się?”. Bardziej tak sprawdzał, czy na pewno może mi zaufać. A po jakimś czasie w ogóle w tych sytuacjach przestał się odzywać. Aczkolwiek nie mam poczucia, żeby zniknął – on tam sobie jest, ale mam poczucie, że zaufał mi, że potrafię i że mogę, i nie musi mnie bronić jak jakiś ochroniarz. </p>



<p>A czasem zdarzają mi się takie sytuacje, że np. krytyk coś mówi – tak jak wcześniej powiedziałam, on nie jest zbyt kreatywny i to nie jest odpowiedź na tu i teraz, tylko coś już zapisane w przeszłości – to teraz mam tak, że czasem się odzywa, mówi coś bardzo adekwatnego do tu i teraz i to jest bardziej komentarz do mojego zachowania, że coś zrobiłam nie tak, ale ja naprawdę wtedy zrobiłam nie tak. To jest takie bardziej adekwatne, a jednocześnie to nie jest wbicie szpili – zupełnie inny charakter mają teraz jego wypowiedzi. </p>



<p>Mówi się zresztą o tym, że ten krytyk często się później transformuje w taką zdrowszą część. Jest wewnętrzny mentor, czyli <em>inner mentor</em>, ale jest też <em>inner champion</em> i ciągle mam trudność, jak go przetłumaczyć, bo dosłownie to byłby taki wewnętrzny mistrz. Ale mi ten mistrz jakoś nie gra, więc ja go sobie tłumaczę jako takiego wewnętrznego wspieracza. Mam poczucie, że u mnie już ten wspieracz się pojawił, na razie mało się odzywa, może z kilka razy się odezwał. Ale krytycy rzeczywiście się powyciszali. Nie wiedziałam, że tak się może wydarzyć, a jednocześnie to się stało poprzez rozmowę z nimi, a nie przez to, że chciałam ich jakoś zakneblować i zamknąć, żeby przestali mówić.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Jak pracować z krytykiem wewnętrznym?</strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Czyli bardziej współpraca niż rywalizacja.</p>



<p>Załóżmy, że udało nam się wychwycić taki moment, że ten krytyk się pojawił. Co w takiej sytuacji możemy zrobić? Czy możesz polecić nam jakieś ćwiczenie, jak poradzić sobie z takim krytykiem, co wtedy konkretnie, krok po kroku, warto zrobić?</p>



<p>KB: To zrobię jeszcze kroczek wstecz – czyli jako pierwsze powiedziałabym, żeby wychwytywać ten głos, bo często to jest nieoczywiste, czyli różne głosy sobie w naszej głowie gadają, a my często ich w ogóle nie łapiemy. Fajne jest włączenie sobie takiego wewnętrznego obserwatora i obserwowanie, co w tej naszej głowie się dzieje, co my tam sobie gadamy albo co się samo gada, bo sporo jest takich rzeczy, które nie są nasze, intencjonalne. </p>



<p>Pierwszy krok to takie wyłapywanie, kiedy ten krytyk się odzywa, ponazywanie sobie tych sytuacji – może być tak, że usiądziemy z kartką i sobie pomyślimy, kiedy ten mój krytyk mówi najczęściej i wypiszemy to sobie. Ale można też, jak się trochę wejdzie w to myślenie o krytyku, to łapać te sytuacje na co dzień, czyli jak się odezwie, to „Aha, mam, tu coś jest”. I wynotowywać sobie te sytuacje i konkretne stwierdzenia – od tego bym zaczęła, żeby w ogóle mieć świadomość, co ten krytyk mówi.</p>



<p>KM: Czyli może być tak, że chcemy pracować z tym krytykiem wewnętrznym i załóżmy, że mamy do wypuszczenia jakiś nowy produkt albo serię postów czy newsletter i w tej sytuacji szczególnie zwracam uwagę na moje myśli i nawet je sobie spisuję na kartce, żeby wyłapywać tego jak najwięcej.</p>



<p>KB: Tak, żeby mieć taki konkret – dopóki nie zaczniemy tego obserwować, to się rozlewa i trochę nie wiadomo, o czym to jest. Jak już sobie złapiemy te stwierdzenia, to co ten krytyk mówi, możemy zacząć z nim gadać. Dla niektórych osób to będzie łatwe, żeby zrobić to samodzielnie, niektórym może być potrzebne wsparcie, tak żeby to zrobić z drugą osobą. Pracuję tak, że robimy to albo w coachingu, albo na warsztatach i na warsztatach też się to robi w parach. Można to zrobić na różne sposoby, czyli albo sobie bardziej myśleć, zadawać pytania o krytyka, a można też wcielić się w rolę swojego krytyka, wtedy ktoś z nami rozmawia, a my jesteśmy krytykiem. Albo jeszcze w drugą stronę – ta druga osoba jest krytykiem, my jesteśmy sobą.</p>



<p>Fajnie jest włączyć taką ciekawość, bo jak pójdziemy do krytyka z nastawieniem, że on jest straszny i jest naszym wrogiem, to są małe szanse, że on nam coś powie. Ważne jest też to, że krytyk może się wystraszyć, że chcemy go usunąć i jeśli się tak wydarzy, to też może nam za wiele nie powiedzieć. Natomiast jak do niego podejdziemy z taką otwartością, ciekawością, to o wiele rzeczy można go zapytać, np. po co on jest, jaką pełni rolę dla nas, czego się najbardziej obawia, przed czym nas chroni. Można go też zapytać: „Krytyku, a ile myślisz, że ja mam lat?”.</p>



<p>KM: To jest to takie warstwowe rozbieranie krytyka, krok po kroku. To są te pytania „czego tak naprawdę chcesz, jaki jest twój cel” itd. Czyli zadawanie dużej ilości pytań temu krytykowi jest kluczem do sukcesu?</p>



<p>KB: Tak, właśnie rozmowa z nim i takie „updatowanie” go, żeby trochę więcej się od nas dowiedział. Coś, co robiłam i dobrze działało, to kiedy widziałam, że krytyk się uruchamia, narysowałam go sobie i zobaczyłam, że jest bardzo wystraszony (zresztą krytyk często dba o bezpieczeństwo) i pomyślałam, żeby go jakoś uspokoić, w takim sensie, że zapewnić, że tu się nie wydarzy nic strasznego. </p>



<p>W takich sytuacjach gdzie on się pojawiał, to sobie przez chwilkę z nim gadałam: „Zobacz, tu jest to i to, a ja się przygotowałam w ten i ten sposób”. On się często bał, że coś zrobię nie tak i ludzie mnie wyśmieją albo jakoś odrzucą. Więc ja mu pokazywałam: „Zobacz, przygotowałam się, mam takie i takie notatki, tutaj zrobiłam w ogóle piękny research, teraz zobacz, czy sobie poradzę”. No i jak się okazało, że sobie poradziłam, to miałam takie wrażenie, że on uznał „Aha, no dobra, czyli jak się przygotuje, to jest okej”.</p>



<p>KM: Czyli nie musi być tak strasznie.</p>



<p>KB: Nie musi być tak strasznie, więc on się później też uczy, że „Aha, dobra, czyli jednak mogę jej pozwolić”.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Cenna wskazówka</strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Nie muszę jej tak bardzo chronić.</p>



<p>Dobrze, Karolina, dużo cennych informacji na temat krytyka się pojawiło.</p>



<p>Tak już lądując, chciałam cię zapytać o jedną wskazówkę, którą mogłabyś zostawić słuchaczkom w kontekście prowadzenia własnego biznesu i radzenia sobie z krytykiem wewnętrznym.</p>



<p>KB: Wróciłabym do wątku o tym, że to, co mówi krytyk, nie musi być prawdą na nasz temat, to nie muszą być fakty, to nie jest instrukcja do wykonania. To jest wskazówka, żeby o tym pamiętać, że jak usłyszę głos krytyka, to nie jest tak, że on mi tu daje instrukcje i teraz mam to wykonać, czyli jak mi czegoś nie pozwala, to mam tego nie robić albo jak coś mi każe, to mam to zrobić. I też nie wierzyć w taką wierzchnią warstwę jego słów, bardziej sobie sprawdzać – na ile procent to jest prawdziwe. </p>



<p>Tak jak powiedziałaś o tym ćwiczeniu z wypisywaniem faktów, to tak samo kiedy krytyk coś mówi, to też można sobie zadać to pytanie: „Dobra, ale na ile procent to jest prawdziwe, czy to jest 100, czy to jest 0, czy to jest jakieś 32?” i sprawdzamy, żeby nie utknąć w tym, że to jest 100%, bo bardzo często nie jest. To jest coś takiego, co warto zapamiętać.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Warsztaty rozwojowe o krytyku</strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Super. Karolina, bardzo, bardzo ci dziękuję za tę naszą rozmowę. Na koniec powiedz jeszcze, gdzie można cię znaleźć w sieci, czy może na warsztatach.</p>



<p>KB: Znaleźć mnie można i pod moim imieniem i nazwiskiem, czyli Karolina Buszkiewicz, i pod hasłem „dobrzetu”. Działam pod marką „dobrzetu” i można mnie znaleźć i na Facebooku, i na Instagramie, i na mojej stronie internetowej dobrzetu.pl.</p>



<p>No i można mnie spotkać na warsztatach, które prowadzę. Robię warsztaty online, m.in. takie z pracy z krytykiem wewnętrznym i z samowspółczucia, nazwałam je „Od samokrytyki do samoukochania”. Na nich równolegle i pracujemy z krytykiem, i nad rozwijaniem w sobie takiego bardziej łagodnego, życzliwego głosu. I mam też miejsce warsztatowe, w którym organizuję warsztaty i tam jest więcej tematów, bo robię też akcje-regeneracje – takie trzydniowe wypoczynkowe warsztaty. Mówię wypoczynkowe, a tam się sporo dzieje w sensie pracy psychologicznej – prowadzę warsztaty z zarządzania swoją energią życiową i jak to mądrze robić, żeby nie być ciągle w zmęczeniu i wyczerpaniu. </p>



<p>Zawsze zapraszam też kogoś, kto robi taką część dla ciała, czyli np. joga albo jakaś gimnastyka, albo masaż, automasaż – zawsze tam jest coś dla ciała, bo wiem, że gdyby były tylko te moje warsztaty, to wszyscy by wyjechali pewnie zmęczeni, a nie o to chodzi w akcji-regeneracji. W tym miejscu warsztatowym prowadzę też warsztaty i z krytyka, i z samowspółczucia, i czasem też jakieś inne, trochę o samoakceptacji, o odwadze do bycia sobą – różne wątki, często związane z relacją z samym sobą i samą sobą.</p>



<p>KM: Brzmi to naprawdę bardzo ciekawie, zachęcam wszystkie dziewczyny, żeby zobaczyły na stronie, czy u ciebie w social mediach, zapoznały się ze szczegółami.&nbsp;</p>



<p>Karolina, jeszcze raz bardzo, bardzo ci dziękuję za tę rozmowę. Mam nadzieję, że każdy wyciągnął coś dla siebie. Zachęcamy do tego, żeby przyglądać się i zapoznawać się z tym krytykiem, a nie całkowicie go odrzucać i z nim walczyć.</p>



<p>Dzięki jeszcze raz i do usłyszenia – cześć!</p>



<p>KB: Cześć, ja też bardzo dziękuję za rozmowę.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>PS</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>Miejsca, gdzie możesz znaleźć Karolinę:</p>



<p>– na Facebooku pod nazwą „<a href="https://www.facebook.com/dobrzetu" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Karolina Buszkiewicz .:. Dobrze tu</a>” (@dobrzetu),<br>– na Instagramie pod nazwą „<a href="https://www.instagram.com/dobrzetu/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">@dobrzetu</a>”,<br>– na stronie www: <a href="https://www.dobrzetu.pl/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">https://www.dobrzetu.pl/</a></p>



<p>Do usłyszenia! 🙂</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width:256px;height:138px" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<p>PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie wypełnij mój darmowy quiz <a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/">&#8220;Sprawdź jak silna jest Twoja marka&#8221;</a>. Dzięki niemu nie tylko sprawdzisz kondycję swojej marki, ale też dostaniesz ode mnie wskazówki, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym zaistnieć w świadomości klientów na długo!</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="390" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg" alt="" class="wp-image-32245" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-980x373.jpg 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-480x183.jpg 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></a></figure>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/wewnetrzny-krytyk-jak-sie-z-nim-dogadac-aby-wspieral-nasze-dzialania/">Wewnętrzny krytyk &#8211; jak się z nim dogadać, aby wspierał nasze działania</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/wewnetrzny-krytyk-jak-sie-z-nim-dogadac-aby-wspieral-nasze-dzialania/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak wyróżnić się na Instagramie (pozostając sobą) i przyciągać większą ilość odbiorców?</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/jak-wyroznic-sie-na-instagramie-i-przyciagac-wieksza-ilosc-odbiorcow/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/jak-wyroznic-sie-na-instagramie-i-przyciagac-wieksza-ilosc-odbiorcow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 09 May 2022 19:50:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=32155</guid>

					<description><![CDATA[<p>Często słyszy się, że aby z sukcesem rozwijać własną markę warto tworzyć wyjątkowe i wartościowe treści. Tylko co to tak naprawdę oznacza?&#160; Jak w szukaniu wyróżnika swojej marki nie zatracić siebie, a jednocześnie żyć w zgodzie z algorytmami? Jak tworzyć treści, które wyróżnią się na tle konkurencji i tym samym będą ponadczasowe, a nie tylko [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/jak-wyroznic-sie-na-instagramie-i-przyciagac-wieksza-ilosc-odbiorcow/">Jak wyróżnić się na Instagramie (pozostając sobą) i przyciągać większą ilość odbiorców?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Często słyszy się, że aby z sukcesem rozwijać własną markę warto tworzyć wyjątkowe i wartościowe treści. Tylko co to tak naprawdę oznacza?&nbsp;</p>



<p>Jak w szukaniu wyróżnika swojej marki nie zatracić siebie, a jednocześnie żyć w zgodzie z algorytmami? Jak tworzyć treści, które wyróżnią się na tle konkurencji i tym samym będą ponadczasowe, a nie tylko dyktowane najnowszymi trendami w marketingu?&nbsp;</p>



<p>Te pytania pojawiły się w mojej rozmowie z Gosią Lammers &#8211; ekspertką marketingu. Jeśli jesteś ciekawa jakich odpowiedzi udzieliła mi Gosia, to koniecznie posłuchaj tego odcinka do końca!</p>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<span id="more-32155"></span>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>



<figure class="wp-block-embed is-type-rich is-provider-spotify wp-block-embed-spotify wp-embed-aspect-21-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Spotify Embed: 009: Jak wyróżnić się na Instagramie (pozostając sobą) i przyciągać większą ilość odbiorców?" style="border-radius: 12px" width="100%" height="152" frameborder="0" allowfullscreen allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture" loading="lazy" src="https://open.spotify.com/embed/episode/457lnhiRwaRCZtgj5BAga4?si=UWKLP8F4QnKul2EbHjq1Lg&#038;utm_source=oembed"></iframe>
</div></figure>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Jak wyróżnić się na Instagramie?</strong></strong></h2>



<p><strong>Katarzyna Mrzygłód</strong>: Cześć, Gosiu! Witam cię bardzo serdecznie w kolejnym odcinku mojego podcastu. Dzisiaj będziemy rozmawiać o tym, jak wyróżnić się na Instagramie, jednocześnie pozostając sobą, tak, żeby przyciągać większą ilość odbiorców. Jeszcze raz bardzo cię witam i na początek powiedz, proszę, parę słów o sobie.</p>



<p><strong>Gosia Lammers:</strong> Witam cię, Kasiu, bardzo serdecznie. Jestem już drugi raz u ciebie w podcaście.</p>



<p><strong>KM:</strong> Zgadza się.</p>



<p><strong>GL:</strong> Tym bardziej dziękuję za kolejne zaproszenie. Jakie było twoje pytanie, bo zapomniałam?</p>



<p><strong>KM:</strong> Żebyś się przedstawiła 🙂</p>



<p><strong>GL: </strong>Warto się przedstawić 🙂 Witam bardzo serdecznie też słuchaczy. Nazywam się Gosia Lammers, jestem ekspertką marketingu online. Specjalizuję się w pokazywaniu innym przedsiębiorczym kobietom (i mężczyznom też oczywiście), jak używać Instagrama w biznesie i robię to już od dłuższego czasu. Można mnie znaleźć w internecie pod hasłami związanymi z Instagramem: www.gosialammers.com. I cieszę się, że jestem tutaj po raz kolejny.</p>



<p><strong>KM: </strong>Też bardzo się cieszę. Gosiu, zaczynając naszą rozmowę, chciałabym poruszyć wątek, który u mnie się przewija bardzo często, a mianowicie klienci pytają mnie: „Jak mam się wyróżnić?”. Jak zaistnieć w sieci, czy w ogóle wśród odbiorców, wśród klientów, bo jest tak duża konkurencja, tak wiele się dzieje na rynku. Te osoby zazwyczaj też nie mają nie wiadomo jak „odkrywczych” biznesów – po prostu robią dobrą robotę w swoim fachu. I jak rozwijać naszą markę, jak tworzyć te wyjątkowe, wartościowe treści? W ogóle co to oznacza „tworzyć coś wartościowego dla odbiorców”? Jak wygląda taka wartościowa, wyjątkowa treść, jakie ma cechy i jak w ogóle takimi treściami możemy się wyróżnić na tle konkurencji – czy masz na to jakiś pomysł?</p>



<p><strong>GL:</strong> Pewnie, super. To jest wiele pytań w jednym, spróbuję trochę to rozbić.</p>



<p><strong>KM:</strong> Będę je przypominać na bieżąco.</p>



<p><strong>GL: </strong>Tak, tak, bo widzisz, mam tendencję do zapominania. Przede wszystkim zacznijmy od tego, jak się wyróżniać, bo rzeczywiście rynek jest nasycony, jest dużo osób, które zaczynają w biznesie, czy już działają i pojawiają się nowi konkurenci. I teraz jak się wyróżniać na tle innych. </p>



<p>Po pierwsze, najważniejsze, to wydaje mi się, że musisz wiedzieć, komu służysz. Wtedy, gdy wiesz, kto jest twoją grupą docelową, to wiesz, jak przemawiać do tych osób, poruszać aspekty, które dotyczą konkretnie tej grupy docelowej. Czyli np. jeżeli prowadzisz biznes, w którym pokazujesz, jak budować swoją markę (tak, jak w twoim przypadku), to musisz sprecyzować, kim są – czy to są kobiety, czy mężczyźni. Jeżeli to są kobiety, to poruszasz aspekty, które dotyczą kobiet. Wtedy profilujesz to jeszcze bardziej – w jakim wieku są te kobiety, czy mają dzieci, czy nie, czy są na początku tej drogi, czy zaczynają, czy już są aktywne w biznesie, jaki typ biznesu prowadzą. Dzięki temu, że będziesz do nich przemawiać konkretnym językiem i będziesz odpowiadać na ich potrzeby, to przełamujesz ten szum internetowy, który mówi do wszystkich i do nikogo. Będziesz mówić bardzo specyficznym językiem, który przemawia konkretnie do tej grupy docelowej. To jest jeden sposób na to, żeby się wyróżniać.&nbsp;</p>



<p>Drugi, i pewnie nie powiem tutaj nic oryginalnego, to jest twoja osobowość, czyli autentyczna ty. Jeżeli jesteś sobą i do swojej działalności w internecie, do twoich treści, do tego jak się prezentujesz (mówimy tutaj specyficznie o Instagramie), jak się pokazujesz na Instastory, jak piszesz swoje posty, w jakim tonie piszesz te posty, czy używasz swojego języka, czy używasz swojego humoru – czy po prostu dodajesz swoją osobowość do tego, jak się prezentujesz, do tego co mówisz, przekazujesz odbiorcom – to automatycznie się wyróżniasz. Tak, jak ty jesteś Kasia, ja jestem Gosia, ktoś inny jest Paulina, każda z nas jest inna. Mamy często taką tendencję, żeby albo się wzorować na kimś innym w internecie, na kimś kogo podziwiamy, albo być bardzo ostrożnym w naszych komunikatach. I to sprawia, że trochę się oddalamy od naszej osobowości, podczas gdy ta osobowość jest tutaj wartością dodaną, która pozwala rzeczywiście nam się wyróżnić na tle innych i być naszą wersją kolorowego ptaka, który emanuje tą swoją osobowością (<em>personality</em>, jak to się pięknie mówi) i to jest coś, co nam się pozwala bardzo wyróżnić. I to działa, długoterminowo to naprawdę działa. Daj się poznać swoim odbiorcom, nie chowaj się na Instagramie, tylko bądź tam ty, jako ty.</p>



<p><strong>KM:</strong> To jeszcze muszę dopowiedzieć parę słów.</p>



<p><strong>GL:</strong> Powiedz, powiedz, jesteś ekspertką w tym temacie.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Jaki jest najważniejszy wyróżnik marki?</strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Powiedziałaś bardzo ważne rzeczy i nawiążę od końca, o tej osobowości, o tym pokazywaniu siebie. Ja też bardzo często powtarzam, że ty sama jesteś największym wyróżnikiem swojej marki, nic innego nie jest w stanie przebić ciebie – tego jak ty się komunikujesz, jakie ty masz wartości, jakie ty masz poglądy – po prostu wszystko, całokształt. Wszystko to, co ty sobą reprezentujesz i co chcesz pokazać, bo nie wszystko musisz chcieć pokazać, (ale będziemy jeszcze o tym rozmawiać), to wszystko jest składową twojego wyróżnika marki. Oczywiście są jeszcze dodatkowe wyróżniki, które dokładamy do tego – kolorystykę, czy jakieś symbole, czy konkretny sposób komunikacji.</p>



<p><strong>GL: </strong>Jak się zwracasz do swojego odbiorcy, np. „Cześć, kochani” – takie typowe dla ciebie, że zawsze tak mówisz.</p>



<p><strong>KM: </strong>Tak, dokładnie. Więc to są takie dodatkowe elementy charakterystyczne, które mogą nas wyróżniać, ale taki faktyczny wyróżnik, to jesteśmy my same. I warto o tym pamiętać i odważnie to komunikować, żeby ci nasi odbiorcy wiedzieli, z kim mają do czynienia. I żeby nie bać się być sobą w tym wszystkim.</p>



<p><strong>GL: </strong>Tak, to pozwala też zbudować zaufanie, to jest ta siła, której często nie doceniamy. Mamy to w sobie, ja to nazywam naszym gwiezdnym pyłem (bo jestem czarodziejką z księżyca), i pozwólmy temu pyłowi się rozsypać, żeby ludzie mogli to poczuć. On jest na początku niewidoczny, zastanawiasz się: „Daję się poznać, jaka jestem, ale czy to w ogóle działa”. Ale ostatecznie, nie wiem, Kasiu, czy też masz takie doświadczenie, że jak się później spotykasz, przenosisz tę relację z Instagrama, masz konsultację, nagrywasz podcast z tą osobą i ona rzeczywiście była na Instagramie taka, jaka jest w rzeczywistości, to masz wrażenie, że masz spotkanie z dobrą znajomą i macie fun, bo już poznałaś tę osobę wcześniej i masz uczucie, że będzie ci się z nią fajnie pracować, bo macie klik.</p>



<p><strong>KM: </strong>Dokładnie tak jest. Ta autentyczność buduje bardzo duże zaufanie, które owocuje. I to ważne, co powiedziałaś, że być może nie widać tego na samym początku, od razu, ale to jest w dłuższej perspektywie szalenie ważne, ten gwiezdny pył, on sobie osiada, osiada i w końcu go zaczyna być widać.</p>



<p><strong>GL: </strong>Dokładnie.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Badanie rynku to klucz do znalezienia wyróżnika marki</strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> I jeszcze jedna rzecz, którą chciałam powiedzieć. Mówiłaś też o grupie docelowej, żeby dobrze określić tych swoich odbiorców. I absolutnie też się z tym zgadzam. Dopowiem tylko, żeby nie pozostać tylko przy swoich wyobrażeniach i tym, co my sobie wymyślimy, z kim chcemy współpracować, ale żeby to zbadać. Zrobić badanie rynku. Wiem, że to duże słowo i kojarzy się z wielkimi korporacjami, ale żeby przetestować, czy faktycznie te kobiety, np. początkujące businesswomen, które wracają po urlopie macierzyńskim, czy na pewno to, co mamy dla nich przygotowane, to będą chciały o tym usłyszeć albo czy tego potrzebują – zbadać ich potrzeby. Po prostu cały czas pytać tych ludzi o to, czego potrzebują, co jest ich wyzwaniem i na tej podstawie dookreślić sobie tę grupę docelową. Wiadomo, na początku musimy coś założyć, ale żeby potem to miało realny wpływ na rozwój naszej marki, trzeba jeszcze przetestować tę grupę i dopiero wtedy trafiać z konkretnymi komunikatami do nich.</p>



<p><strong>GL: </strong>Dokładnie. Ja tu jeszcze chcę kontynuować temat, bo myślę, że to też ważne, szczególnie dla tych osób, które nas słuchają i lubią konkretne przykłady. Zapytałaś mnie też, jak tworzyć treści, które się wyróżniają konkretnie. Osobowość to jedno, ale według mnie drugi aspekt to research. Mówiłaś w kontekście grupy docelowej, ale badanie rynku, jeśli chodzi o treści, też jest bardzo ważnym aspektem wyróżnienia się na tle konkurencji, po to, żeby zobaczyć, czego jeszcze nie ma albo jak robią to inni ludzie i gdzie są jeszcze szanse, żeby wyłapać treść albo wyłapać jakiś aspekt tego, co robią inni, który jest jeszcze nieuzupełniony albo ktoś jeszcze nie poświęca temu uwagi. Często się boimy badać naszą konkurencję, bo masz wrażenie, że wchodzisz komuś i analizujesz kogoś. Ale badanie konkurencji nie jest zawsze czymś złym – pozwala ci znaleźć szanse, coś, czego konkurent nie robi, a ty możesz to zaoferować swoim odbiorcom. Więc badanie rynku – czy to zaczniesz guglować tematy, które chciałabyś oferować swoim odbiorcom i zobaczysz co inni robią, a czego jeszcze nie robią, może są aktywni w pewnych miejscach w internecie, np. tworzą blogi, filmy na YouTube albo zupełnie ich nie ma na Instagramie lub na Pintereście. Znajdźmy taką przestrzeń w internecie, która jest jeszcze nienasycona i warto poświęcić temu uwagę, zawsze pamiętając o tym, żeby nie kopiować tego, co robią inni, tylko znaleźć swój własny sposób na to, swoją szansę i robić coś, co nas wyróżnia. Kopiując innych, będziesz robić dokładnie to samo, czyli będziesz oferować znowu ten sam produkt, tę samą usługę, czyli tak naprawdę znikniesz, zginiesz w tym morzu konkurencji, zamiast z niego wypłynąć jak wieloryb, wielki i dominujący. Tutaj warto myśleć o różnych segmentach, służeniu nowej grupie docelowej, czy mówieniu w swój unikatowy sposób na tematy, które już są szeroko poruszane w internecie lub pokazanie swoich historii i doświadczeń – to są rzeczy, które sprawiają, że to, co robimy, jest unikatowe w morzu konkurencji.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Czy porównywanie się z innymi to dobry pomysł? </strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Fajnie, że to poruszyłaś, bo to też było moim kolejnym pytaniem. Chciałam poruszyć ten wątek, jak się w tym tworzeniu wyjątkowych treści nie zatracić. Bo można przy porównywaniu się z konkurencją, przy analizowaniu tej konkurencji, zacząć się może nadmiernie inspirować i przestać publikować w zgodzie z samą sobą, a to wszystko ma krótkie nogi, że tak powiem.&nbsp;</p>



<p><strong>GL: </strong>Tak, bo to nam wchodzi w głowę i zaczynamy mieć takie uczucie, że nie możemy nic dobrze zrobić, oni są lepsi, kiedy ja tam będę, więc trzeba uważać na to.</p>



<p><strong>KM: </strong>Czyli bardziej skupiać się na faktach, na tym, co jest teraz, jaka jest nasza obecna sytuacja, jakie są nasze możliwości. Opowiadałam o tym w poprzednich odcinkach moich podcastów, że też miałam problem z porównywaniem się, bo widzę, że ktoś już jest bardzo daleko, a ja jestem w takim momencie mojego życia, że nie jestem w stanie dorównać tej osobie, dogonić jej. Ale po pewnym czasie stwierdziłam, że to nie jest moim celem, żeby dogonić tą osobę, po prostu muszę znaleźć swoją ścieżkę, żeby tworzyć te wyjątkowe treści w zgodzie ze sobą, z moim rytmem życia, stylem życia, żeby było wszystko w zgodzie ze mną.</p>



<p><strong>GL:</strong> Tak, ten balans często możemy szybko zatracić, szczególnie jak zaczynamy biznes, widzimy dużo możliwości, możemy tworzyć treści na różnych platformach, w wielu miejscach, w dowolnej ilości, nikt nam nie zabrania publikować pięciu postów na Instagramie dziennie. Jednocześnie patrzmy, czy to ma sens, czy to pasuje do naszych możliwości, czy to w ogóle jest ta droga, którą chcielibyśmy iść.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>„Wartościowa treść” czyli jaka?</strong></strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Jeszcze wrócę do tych pytań, które zadałam na samym początku, bo było ich dużo. Dzisiaj rozmawiamy głównie o Instagramie, ale oczywiście to można odnieść też do innych platform, innych miejsc, w których się pokazujemy. Jeżeli mielibyśmy sobie wyobrazić taką wyjątkową treść, wartościową treść, którą publikujemy na Instagramie, to jak myślisz, co tam powinno się znaleźć, żeby to się wyróżniło.</p>



<p><strong>GL: </strong>To jest duże pytanie.</p>



<p><strong>KM: </strong>Pomalutku, małymi krokami.</p>



<p><strong>GL: </strong>Wszystko zależy od potrzeb twojej grupy docelowej i tego, co ty chcesz zaoferować swojej grupie docelowej. Ta wartość ma różne formy. Wartość może być w tym, że odpowiadasz komuś na jego pytanie, bo zauważyłaś, że twoja grupa docelowa boryka się z problemem xyz. Ale wartość, to może być też humor, szczególnie teraz, gdy mamy erę rolek na Instagramie, często humor jest tą wartością dla naszych odbiorców. Wróćmy do tego przykładu, że jesteśmy mamami w biznesie i nasza codzienność to jest łączenie biznesu z macierzyństwem. Możemy np. w śmieszny sposób pokazywać różne sytuacje, typu mamusia przed komputerem, a dziecko jej skacze po głowie, coś w tym stylu –&nbsp; zabawne, ale też jednocześnie taki przykład odnosi się do naszej grupy docelowej, która może zobaczyć w tym przykładzie siebie i z tego samego się śmiać. To też jest wartość.</p>



<p><strong>KM:</strong> Bardzo ważne jest to, co powiedziałaś, że to musi być dopasowane do grupy docelowej, bo jeżeli zaczniemy publikować takie treści, a nasza grupa docelowa okaże się, że potrzebuje jednak bardziej merytorycznej wiedzy zamiast skakania dziecka po głowie, no to troszeczkę zabłądziłyśmy.&nbsp;</p>



<p><strong>GL: </strong>Jasne.</p>



<p><strong>KM: </strong>Trzeba to na pewno wybadać, ale faktycznie sam humor jak najbardziej może być tą wartością.</p>



<p><strong>GL: </strong>Tak, to może być miks, ale zawsze zaczynamy od grupy docelowej i jej potrzeb. Nie publikujemy o tym, jak ładne mamy mieszkanie, podczas gdy prowadzimy profil biznesowy, który pomaga rozwijać innym biznesy, bo to nie ma sensu. Chociaż może w kontekście budowania relacji ma, jeżeli publikowałaś na temat tego, że robisz remont i opowiadałaś o tym na Instastory. Ale wracając do mojej myśli początkowej –&nbsp; zawsze myślimy o grupie docelowej –&nbsp; jakie ma potrzeby, na jakim etapie jest ta grupa docelowa, z jakimi problemami aktualnie się boryka. Mamy teraz wydarzenia światowe, które każdą grupę docelową dotykają w innym kontekście. Zastanówmy się, co w głowie, co w duszy tego naszego odbiorcy w danym momencie się dzieje –&nbsp; co ta osoba myśli, co ona czuje, jakie ma niepewności, co nie daje jej spać i spiszmy sobie te rzeczy i odpowiadajmy na te potrzeby za pomocą treści. I wtedy taka treść ma wartość. Co jest wartością? Wartością jest coś, co pozwala ludziom zmienić punkt widzenia albo poczuć się lepiej, pośmiać się albo pozwala tej osobie rozwiązać jej problem. Często budujemy biznesy od siebie, a nie od siebie do innej osoby, czyli musimy cały czas myśleć bardziej o grupie docelowej niż o sobie. Naszym celem w biznesie jest zawsze służyć, służyć, służyć.</p>



<p><strong>KM:</strong> Jasne.</p>



<p><strong>GL: </strong>Znasz na pewno to wyrażenie, że musimy pomagać, więc ten nasz odbiorca zawsze stoi centralnie w naszym biznesie, bo jeżeli nie będzie, to w ogóle mijamy się z celem.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>Jak autentyczność pomaga w wyróżnianiu się? </strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Mam jeszcze w głowie taki case. Wiele moich klientek przychodzi z takim, nazwijmy to problemem, bo nie chcą pokazywać siebie, swojej twarzy, czy też swojej rodziny, swojego zaplecza domowego itd. A jednocześnie chciałyby tworzyć te wartościowe treści, bo tak jak mówisz, te treści mogą być zróżnicowane. Często (wiadomo, zależy od grupy docelowej), ale u mnie akurat sprawdza się to, że pokazuję kulisy mojego życia, prywatnego oczywiście, czy biznesowego w jakimś tam kontekście, ale często prywatnego – idę na spacer z córką czy coś w tym stylu. Czy zawsze trzeba to robić, zawsze trzeba odsłaniać te kulisy? Czy są sposoby na to, żeby poszerzać grono odbiorców, ale nie pokazując swojej twarzy i tego całego zaplecza? I czy osoby, które tego nie robią, są na przegranej pozycji, czy to da się pogodzić?</p>



<p><strong>GL: </strong>Dużo myślałam o tym i to jest taki temat, który zawsze gdzieś tam wraca w rozmowach z moimi klientkami. Dla mnie pierwsze pytanie to „Dlaczego «nie»?”. Dlaczego nie chcesz się pokazywać? Czy to wynika z niepewności siebie, bo może być tak, że masz wrażenie, że nie do końca fajnie się czujesz przed kamerą, nie lubisz pozować do zdjęć, czy nagrywać siebie na Instastory, bo nie możesz słuchać swojego głosu. Z czego to wynika? Warto sobie odpowiedzieć, czy np. czujesz, że nie do końca siebie akceptujesz – to jak wyglądasz, czy to jak brzmisz, czy cokolwiek to może być. Jeżeli to jest problemem, to musimy na zupełnie innym aspekcie się skupić, przepracować to sobie. Uważam, że jesteśmy wszystkie super, jesteśmy wszystkie piękne i fajnie brzmimy, tak długo, jak skupiamy się rzeczywiście na służeniu swoim odbiorcom, i dla odbiorcy to zupełnie nie ma znaczenia, jak wyglądamy. Jeżeli mówimy im wartościowe rzeczy, to możemy mieć odrost na głowie i też będzie dobrze. Ale w ogóle jesteśmy wszystkie babki bardzo fajne i w ogóle piękne.</p>



<p><strong>KM: </strong>Potwierdzam.</p>



<p><strong>GL: </strong>To po pierwsze –&nbsp; dlaczego nie chcesz się pokazywać na tej kamerze – może to zupełnie niezwiązane z Instagramem.&nbsp;</p>



<p>Druga kwestia to może nie do końca zrozumienie, co to oznacza pokazywać się na Instagramie. Sama powiedziałaś, że jesteś mamą, masz biznes, często pracujesz z kobietami i macie podobne problemy. Jeżeli coś wspomnisz o tym, pokażesz swoje dziecko, jak spędzacie czas, to też pokazujesz to w kontekście jakichś wartości. Na przykład pokazujesz, że robisz sobie popołudnie wolne i spędzasz je, idąc do kosmetyczki czy fryzjera, bo to jest dla ciebie forma zadbania o siebie. Pokazując to, nie chodzi o te paznokcie czy fryzurę, chodzi o tę wartość, którą dajesz tym przekazem. Więc tak długo, jak będziemy w tym kontekście pokazywać te treści i siebie w tym przypadku, to ma zupełnie inny wydźwięk niż pokazywanie tego, jak spędzasz wakacje – co jadłaś, co piłaś, że twoje dzieci pływały na basenie. To już jest takie pokazywanie swojej rodziny, wewnętrznego życia, które może nie do końca być wartościowe dla twojej grupy docelowej i wtedy możesz z tym długoterminowo niezbyt dobrze się czuć, że pokazujesz całe swoje życie na Instagramie i po co w sumie to robisz.</p>



<p>Jeżeli sobie odpowiesz, dlaczego nie chcesz i sobie to przepracujesz, może wtedy już rozwiązujesz problem. Druga kwestia –&nbsp; skupiasz się na wartości i nawet jak pokazujesz coś prywatnego, to wiesz, dlaczego to pokazujesz i po co to robisz, że to ma znaczenie dla twoich odbiorców.</p>



<p><strong>KM: </strong>Czyli to musi być też przemyślane, nie tak, że poszłam sobie do kosmetyczki i patrzcie, jaki fajny kolor, tylko po co to zrobiłam – poświęciłam swój czas pracy na to, żeby dać sobie przestrzeń i chwilę odetchnąć, uspokoić myśli itd., bo to jest dla mnie ważne, wtedy mogę wrócić do pracy i lepiej się skupić.</p>



<p><strong>GL: </strong>Tak i wtedy edukujesz swoich odbiorców, że warto o siebie dbać, bo wtedy ma się więcej energii na pozytywne rzeczy w swoim biznesie. Więc masz wartość i przesłanie w tym komunikacie. Jeżeli go nie będziesz miała, zanim się obejrzysz, będziesz nagrywać wszystko i o wszystkim –&nbsp; że pijesz wodę, robisz sobie kawę, widziałaś choinkę z bombkami, pojechałaś na wakacje. Ta komórka i to nagrywanie w niezauważalny sposób stanie się nagle intruzem twojej codzienności, będziesz miała wrażenie, że sprzedajesz wszystko (sprzedajesz w cudzysłowie oczywiście), pokazujesz wszystko w internecie. I to z tym na ogół ludzie się źle czują i to jest coś, do czego ja absolutnie nie zachęcam.</p>



<p>Ta trzecia rzecz, którą chciałam powiedzieć: zastanów się, w jakim odłamie biznesu żyjesz, służysz. Czy jesteś usługodawcą, np. masz konsultacje, uczysz kogoś, czy zarządzasz kampaniami, to są na ogół usługi, w których fajnie jest wiedzieć, z punktu widzenia klienta, z kim masz do czynienia. Za pomocą tego, że prezentujesz się w social mediach, ktoś może cię zobaczyć, może usłyszeć, jak się wyrażasz, czy jesteś tą fajną babką z humorem, czy jesteś bardziej poważną osobą, która jest bardzo konkretna i ma takie podejście do swojej pracy, więc wszystko musi być poukładane. Wtedy twój odbiorca, twój potencjalny klient może wyczuć, jaką jesteś osobą, i poczuć z tobą klik, zanim w ogóle zacznie z tobą pracować. I to może być dla ciebie tą niesamowitą wartością, tym wyróżnikiem, może ci pomóc zdobyć klienta. Dlatego w usługach ludzie chcą wiedzieć, z kim mają do czynienia. A za pomocą takiej platformy, jak Instagram, możesz to w bardzo łatwy sposób pokazać na Instastory. I to jest <em>power of video</em>, to jest największa siła wideo – możesz pokazywać swoją osobowość i wyróżniać się dzięki temu, że prezentujesz się ze swojego ciepłego mieszkania, czy biura i zdobywać zaufanie odbiorców, zanim w ogóle od ciebie kupią.</p>



<p><strong>KM: </strong>Cokolwiek im sprzedasz.</p>



<p><strong>GL:</strong> Tak, dokładnie. W usługach jest to ogromnie ważne.</p>



<p>Natomiast czwarta rzecz, to produkt. Jeżeli sprzedajesz produkt, to rzeczywiście możesz się zastanowić, czy to jest w ogóle konieczne, żeby się pokazywać. Według mnie wcale nie jest konieczne, jeżeli potrafisz za pomocą treści nadal pokazywać swoją osobowość. To może być to, jak piszesz swoje posty na Instagramie, czy komentarze, które dodajesz w formie tekstu na Instastory, czy może zabawne rolki, które tworzysz, albo rolki, które pokazują w angażujący sposób, jak powstawał produkt od A do Z. W ogóle nie musisz wtedy pokazywać siebie, skupiasz się bardziej na produkcie, na jego aspektach, na tym jakie ma plusy dla twojego odbiorcy. Natomiast możesz jeszcze rozważyć, żeby dodać więcej osobowości do swoich produktów, bo to też jest ważne i często się o tym zapomina. Twoje produkty, twoja marka sprzedająca określone produkty, też mają osobowość. Bo za tą marką jesteś ty i ostatecznie wszystko, co robisz, ma twoją osobowość – nawet jak wysyłasz maila w odpowiedzi na zażalenie klienta, że paczka przyszła za późno, to sposób, w jaki napiszesz tego maila, też wyraża twoją osobowość.</p>



<p>Ta nasza osobowość może być wyrażona za pomocą maskotki prezentującej markę, np. na każdym zdjęciu, czy co drugim, na Instagramie pokazuje się Misio Uszatek i mówi, że dzisiaj sprzedajemy pieluszki bambusowe. Za pomocą jakiegoś przedstawiciela, w tym przypadku maskotki, robisz taką narrację. Inna rzecz to praca z ambasadorkami marki albo ambasadorami marki. Jeżeli sprzedajesz kosmetyki, to masz szerokie pole do manewru, żeby pracować z influencerami, którzy reprezentują twoją markę. Wybierasz ich z punktu widzenia swojej osobowości, czy osobowości marki – jaka jest marka, jakie są nasze wartości i czy osoba, z którą chcemy pracować, ma podobne wartości, będzie mogła je oddać za pomocą swoich komunikatów, pokazując twoje produkty.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Czy pokazywanie swojej twarzy pomaga w wyróżnieniu się?</strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Dzięki, Gosia. Dużo treści, dużo wartościowych treści. Myślę jeszcze o tym, co powiedziałaś na końcu i chciałabym, żeby to wybrzmiało w naszej rozmowie – jeżeli nie chcesz, to naprawdę nie musisz pokazywać swojej twarzy. To nie jest tak, że jak jej nie pokażesz, to jesteś na straconej pozycji, że nie ma innych sposobów na to, żeby się wyróżnić na tle konkurencji. Trzeba odróżnić, moim zdaniem, budowanie marki osobistej od marki firmowej, bo to są dwie różne rzeczy. Jeżeli, tak jak mówiłaś, prowadzisz biznes usługowy –&nbsp; jesteś coachem, trenerem, psychologiem, czy coś w tym stylu – i markujesz swoją osobą tę markę, to powiem szczerze, może być ciężko. Nie jest niewykonalne, ale dużo łatwiej by było promować się i wyróżniać swoją osobą. Ale jeśli masz produkty, to nie jest konieczne. Jeżeli nawet mamy biznes produktowy, to odpowiadając sobie na to pierwsze pytanie, dlaczego nie chcę w ogóle pokazywać swojej twarzy i jakoś wzbogacić tę markę, ten przekaz, komunikację z klientami swoją osobą, dlaczego nie chcę tego robić, to tutaj może się okazać, że to faktycznie będzie wspierające i może pomóc. Ale nie musi tak być. Kiedyś opublikowałam post na Instagramie, że nie musisz pokazywać swojej twarzy i tam jest sporo komentarzy i profilów osób, które mają bardzo duże zasięgi i nigdy nie pokazały swojej twarzy. Jest dziewczyna, która prowadzi bloga podróżniczego i oczywiście gdzieś może jest jej sylwetka, czasem ręka się przewinie na tych zdjęciach, ale ona ma bardzo duże zasięgi. Podlinkuję w notatkach te profile, żebyście zobaczyły, że można to robić, nie pokazując swojej twarzy, ale za tym musi iść jakaś wartość, to jest bardzo ważne.</p>



<p><strong>GL: </strong>Wracając do tego „Dlaczego »nie«?” –&nbsp; najważniejsze, żeby to nie wynikało z jakiegoś strachu. Jeżeli to jest nasze przekonanie, nasza zasada „nie chcę pokazywać w internecie swojej twarzy&#8221; –&nbsp; jeśli jesteś przekonana, masz na to plan i liczysz się, że w pewnych momentach będziesz może ograniczona, jeśli chodzi o tworzenie content. Z drugiej strony z każdego ograniczenia wynikają możliwości, bo możesz inne typy treści nagrywać czy tworzyć. Jeżeli to strach nas blokuje, to trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to rzeczywiście jest dobry powód, żeby czegoś nie robić. W końcu w biznesie chcemy osiągnąć rezultaty, więc musimy próbować.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Jak polubić się z algorytmem Instagrama? </strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Jeszcze chciałabym poruszyć taki wątek trochę techniczny, ale jesteś specem od różnych wskaźników, algorytmów i myślę, że możesz nam podpowiedzieć. Chciałam cię zapytać, jak sprawić, żeby nasz content, ta wartościowa treść polubiła się z algorytmem. To jest takie <em>tricky</em> pytanie, ale tak z twoich obserwacji i z pracy z klientami –&nbsp; czy widzisz, że są takie pewniki, które działają na Instagramie w kontekście docierania do większej grupy odbiorców, a które może niekoniecznie pokrywają się z najnowszymi trendami w marketingu. Teraz są rolki, które robią szał na Instagramie, wszyscy robią te rolki, tańczą itd. Ale może niektórzy nie chcą w taki sposób prowadzić swojego profilu i co w takiej sytuacji –&nbsp; czy są jakieś pewniki, które pomogą polubić się z tym algorytmem?</p>



<p><strong>GL: </strong>Jeśli chodzi o te pewniki, to trudno mi odpowiedzieć na takie pytanie, bo musielibyśmy mieć jakąś magiczną receptę, jeśli chodzi o Instagrama. Fajnie by było znać tę magiczną receptę – żeby było coś takiego, że jeden plus jeden jest zawsze dwa i super ci się rozwija konto.</p>



<p><strong>KM: </strong>Tak myślałam. Tak że nie ma magicznego sposobu.</p>



<p><strong>GL: </strong>Nie ma magicznego sposobu, jednak są rzeczy, o których warto pamiętać zawsze i już się parę razy pojawiły w naszej rozmowie – to przede wszystkim nasz odbiorca.</p>



<p>Jeżeli myślimy o naszym odbiorcy, służymy tej osobie, skupiamy się na pomaganiu jej, odpowiadaniu na jej pytania, problemy i bolączki, to taka treść, czy to w formie reels, czy posta na Instagramie, czy Instastory, będzie pozytywnie odbierana w kontekście zaangażowania. Możemy się spodziewać i polubień, i komentarzy –&nbsp; to są takie aspekty, które wpływają na algorytm i pomagają naszym treściom polubić się z nim i sprawić, że te treści będą „fruwać&#8221;, jak to się mówi. Może jeszcze dla wyjaśnienia – nie wiem, jak słuchaczki są zapoznane z Instagramem – podstawą jego działania jest zaangażowanie –&nbsp; to jest największa waluta na Instagramie. Jeżeli nasz content nie będzie zbierał polubień, komentarzy, nie będzie zapisywany, udostępniany przez odbiorców, to Instagram nie będzie otrzymywał tej informacji: twoja treść jest wartościowa dla odbiorców, więc będę ją jeszcze częściej pokazywać i dzięki temu pozwolę twojemu kontu się rozwinąć. To zaangażowanie jest ogromnie istotne. Jednocześnie to trzeba monitorować, sprawdzać, testować, trzeba opublikować naprawdę sporą ilość treści, żeby zacząć rozumieć –&nbsp; OK, ten post, ten typ treści, ta rolka działa. Co w tej rolce było takiego, że ona działa? Trzeba to analizować –&nbsp; może dodałam tekst, może odpowiednie hasztagi, może to długość była dobra, może na końcu dodałam wezwanie do działania. Musimy trochę jak taki naukowiec danych analizować te treści, wchodzić w nie całą głową na zasadzie „co tu się zdarzyło, że to zadziałało” i jak można to powtórzyć w kolejnych treściach. Dla mnie to jest recepta rozwoju profilu na Instagramie, coś, co sama stosowałam. Jednocześnie pamiętajmy, że to ma być spójne z tobą. Możesz zacząć robić wszystko, żeby to tylko działało na Instagramie – mogę ci powiedzieć, że jak się rozbiorę i dam swoje zdjęcie na Instagramie, to też będzie miało zaangażowanie, no wiesz.</p>



<p><strong>KM: </strong>Nie idźmy proszę w tę stronę 🙂</p>



<p><strong>GL: </strong>Ale chodzi o to, że musi to być zgodne z tym, co oferujesz, z wartością, którą chcesz reprezentować i formą, jaką chcesz służyć odbiorcom –&nbsp; żeby robić rzeczy nie tylko pod kliknięcia i lajki. Jeżeli będziemy robić wszystko pod polubienia i zaangażowanie, to nasze treści, które chcemy wypuścić, które są dla nas ważne, nigdy się nie pojawią na Instagramie, bo zauważymy, że one mają trochę mniej zaangażowania. Dlatego musimy to trochę dozować. Na Instagramie, jeśli chodzi o wejścia na blog, to jest dość trudna rzecz, to jest mniejsza forma zaangażowania, na ogół ludzie rzadziej wchodzą na blog, niż lajkują twoje zdjęcia. Dlaczego? Żeby wejść na blog, jak nie masz jeszcze tego linku w Instastory (znam jeszcze konta, które do tej pory go nie mają, mimo że to jest ogólnie dostępna funkcja), to ktoś musi wejść w bio, więc to jest długa droga, żeby przejść z Instagrama do twojego wpisu na blogu. Dużo łatwiej ci zdobyć lajki i komentarze, i zapisania niż wejście na blog. Musisz podchodzić do tego strategicznie. Jeżeli chcesz, żeby ludzie zobaczyli twój wartościowy wpis na blogu, zadbaj o to, żeby w tygodniu przed było fajne, dobre zaangażowanie na Instagramie, żeby pojawiły się bardziej lekkie treści, zwiększające zaangażowanie. Dzięki temu więcej osób zobaczy twój blog, który jest ważniejszy dla twojego biznesu –&nbsp; to są wejścia na twoją stronę. Nie wiem, czy to ma sens?</p>



<p><strong>KM: </strong>Tak, tak, oczywiście ma sens.</p>



<p><strong>GL: </strong>Trochę we wszystkie strony poszłam z tą odpowiedzią.</p>



<p><strong>KM: </strong>Tak, ma to sens. Ja to widzę tak, że nie ma jednego sprawdzonego sposobu, który działa –&nbsp; jest dużo różnych rzeczy, które można robić i warto robić, i testować. Pamiętam jak byłam u ciebie na konsultacjach w kontekście mojej strategii marketingowej –&nbsp; bo my z Gosią już od jakiegoś czasu współpracujemy. Bardzo mi pomogła ta współpraca i to, co mi mówiłaś, żeby testować. Chociażby na przykładzie: jeśli puszczamy jakiś post na Instagramie, to żeby ten post miał konkretną strukturę – zachęcający nagłówek, rozwinięcie, jak w opowiadaniach –&nbsp; wstęp, rozwinięcie, zakończenie. A w zakończeniu zawrzeć&nbsp; wezwanie do działania, żeby budować zaangażowanie i testować, np. za jednym razem, pod jednym postem: „Jeżeli się ze mną zgadzasz, to kliknij dwa razy, zostaw serduszko&#8221; albo pod kolejnym razem prosisz: „Jeżeli ta treść była dla ciebie wartościowa, to podziel się, udostępnij dalej, tutaj masz tą ikonkę samolociku&#8221; itd. Uczulam też, żeby nie wrzucać wszystkich call to action –&nbsp; polub, udostępnij, zapisz – wszystko na raz. Wyobrażam to sobie, jak stoję i ktoś do mnie rzuca piłkę –&nbsp; jak rzuci jedną piłkę, to jestem w stanie ją złapać, ale jeżeli ktoś rzuca dwie, no to może złapię, jak mam dobry refleks, ale trzy, cztery to już nie bardzo. Więc żeby ten komunikat był jasny, ludzie chcą prostych rozwiązań, czyli jedno call to action do jednego posta, do jednego stories itd. –&nbsp; żebyście o tym pamiętały. No i sprawdzamy, sprawdzamy, sprawdzamy. Tym trendom może faktycznie warto się przyjrzeć. Powiem szczerze, że jeszcze przyglądam się tym rolkom, jeszcze nie jestem do nich przekonana. Szukam sposobu na to, żeby nie skończyć tańcząca z piłeczkami itd. Być może kiedyś znajdę. Gosia, może w swoim kursie też o tym masz?&nbsp;</p>



<p><strong>GL: </strong>Absolutnie, tak –&nbsp; poruszam te tematy.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Czy podążanie za trendami może pomóc w wyróżnieniu się?</strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Gosia w swoim kursie o rolkach porusza ten temat, więc możecie zerknąć do niej –&nbsp; na pewno podlinkujemy wszystko w notatkach. Ale nie skupiajmy się tylko na tych trendach –&nbsp; one są ważne, można się nimi wspierać, ale istotne, by te treści były też ponadczasowe i żeby wyrobić w sobie taki schemat działania, który będzie pomagał algorytmom nas promować.</p>



<p><strong>GL: </strong>Jasne, fajnie, że to poruszasz. Jeśli chodzi o trendy – warto je testować, bo Instagram lubi, jak używamy nowych rozwiązań, mówimy tu o rolkach. Jak jest nowy trend i nowa funkcja na Instagramie (czyli teraz pionowe wideo w formie rolek), to stare treści, które wcześniej opublikowaliśmy w innym formacie, czyli np. w formie posta czy Instastory, możemy zamienić w rolkę. Patrzymy, które posty i Instastory były najbardziej angażujące na Instagramie, np. miałaś post-karuzelę „5 wskazówek na to, żeby zacząć markę online&#8221; i możesz to zamienić w rolkę –&nbsp; powiedzieć to samo za pomocą rolki, czyli po prostu zmieniasz opakowania.&nbsp;</p>



<p><strong>KM: </strong>Taki recykling treści.</p>



<p><strong>GL: </strong>I do tego absolutnie zachęcam, bo jeżeli coś działało raz, to mamy prawie bingo, że będzie działało jeszcze raz, więc nie bójmy się tych nowych formatów, bądźmy tymi <em>early adopters</em>, czyli tymi osobami, które jako jedne z pierwszych zaczęły używać pewnych funkcji na Instagramie. Fajne jest, jeśli chodzi o takie nowe trendy, nowe rzeczy na Instagramie, że na początku nie ma czegoś takiego jak standard –&nbsp; wszyscy to testują, nikt nie wie, jak to działa, więc możemy być jedną z tych pierwszych osób, które zaczęły to robić, takimi trendsetters. Taką rolkę, jeżeli ci się nie podoba, to usuniesz, chociaż nie sugeruję jej usuwać, bo jak widzę u siebie, czy u klientek, czasami rolka, która na początku miała 500-1000 wyświetleń, to nagle się zaczęło robić z tego 100 tysięcy, ponieważ dopiero po czasie była to rolka viral.</p>



<p>A tak czy inaczej zapraszam do kontaktu, jeśli chodzi o kurs, bo słyszałam od studentek, że jest dobry.</p>



<p><strong>KM: </strong>OK, wierzę w twoje słowa i też zapraszam bardzo serdecznie.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Wskaźnik zaangażowania na Instagramie</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>Gosia, jeszcze jedna rzecz mi chodzi po głowie. Mamy te nasze algorytmy, superposty, stories, rolki itd., ale jak sprawdzać, na co w ogóle zwracać uwagę, czy to działa, czy nie. Chodzi mi też o ten wskaźnik zaangażowania –&nbsp; czy warto się na tym skupiać i jeżeli tak, to gdzie konkretnie to sprawdzać.</p>



<p><strong>GL: </strong>Trzeba się na tym skupiać, bo wskaźnik zaangażowania to jest ilość interakcji pod postem podzielone przez ilość twoich obecnych obserwatorów, razy 100, więc to daje takie wyobrażenie, jaki jest procentowy wskaźnik zaangażowania. Na platformie Phlanx (też podlinkujemy) można sprawdzić, czy to jest dobre zaangażowanie, czy niskie, czy może ponad przeciętną. Trzeba to analizować. Nie skupiać się, tylko trzeba być tego świadomym, bo to nam pozwala podejmować decyzje w stosunku do nowych treści –&nbsp; czy powielać treści, czy kontynuować temat. Jeżeli zaangażowanie jest wysokie –&nbsp; kontynuuj temat, jeżeli niskie –&nbsp; analizuj, co lepiej mogłabyś zrobić następnym razem. Natomiast, jeśli chodzi o te wszystkie inne typy treści na Instagramie, mówię tutaj o postach, Instastory i reelsach, to są różne typy treści i mają inne funkcje. W reelsach oczywiście zaangażowanie jest ważne, ale zasięgi, wyświetlenia są jeszcze ważniejsze, bo to jest narzędzie, żeby docierać do nowej publiczności. Posty to jest sposób, żeby docierać do swoich obecnych obserwatorów i do nowych odbiorców za pomocą hasztagów, więc tutaj patrzymy i na wyświetlenia, ale także na zaangażowanie –&nbsp; czy moim obserwatorom się podobają moje treści, czy one mają dla nich wartość. Natomiast Instastory –&nbsp; tam patrzysz na ilość wyświetleń i też na interakcje, ponieważ tutaj docierasz tylko do swoich obserwatorów –&nbsp; jeżeli oni nie dają ci znać, że to, co publikujesz jest ciekawe, w formie interakcji, zaangażowania, to <em>we are missing the point. </em>Trzeba te dane analizować w różny sposób, nie skupiać się tylko na indeksie, ale także na zasięgach, w zależności od tego, co publikujesz, jaki typ treści.&nbsp;&nbsp;</p>



<p><strong>KM: </strong>Czyli rozumiem, że w zależności od tego, jaki typ treści publikuję, to na różne rzeczy się zwraca uwagę.</p>



<p><strong>GL: </strong>Zawsze na zaangażowanie, ale też na inne aspekty tych treści, takie jak wyświetlenia.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Sekretny składnik budowania zaangażowania na Instagramie</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Gosiu, będziemy powoli lądować. Bardzo inspirująca jest ta rozmowa. Chciałabym cię prosić o jedną radę w kontekście budowania wyróżnika marki na Instagramie, którą chciałabyś zostawić naszym słuchaczkom i słuchaczom na koniec tej rozmowy.&nbsp;</p>



<p><strong>GL: </strong>Myślę, że słuchając naszego podcastu, chodząc na kursy Instagrama, czy czytając blogi na ten temat, pamiętajmy o tym, żeby nie skupiać się tylko na tych technikach, strategiach, bo to nam może wejść tak w głowę, że przestaniemy mieć fun z tego, co robimy. Dlatego przede wszystkim: czerp radość z tworzenia treści, tworzenie treści jest fajne. Mam takie przesłanie: nie możesz oczekiwać, żeby twoi odbiorcy lubili twoje treści, jeśli sama nie lubisz ich tworzyć. Pamiętaj o tym aspekcie – żeby to było luźne, fun, dla ludzi, do ludzi i dodaj do tego swoją osobowość. Dzięki temu wszystko będzie szło o wiele lepiej, niż jak będziesz myśleć tylko o tym, jak tu rozkminić strategię i zastosować te wszystkie techniki, o których mówiliśmy.&nbsp;</p>



<p><strong>KM: </strong>Jak się przypodobać tym algorytmom.</p>



<p><strong>GL: </strong>Umówmy się –&nbsp; algorytm to jest mechanizm –&nbsp; jeżeli będziemy cały czas tylko na wojence z algorytmem, to pewnie ją przegramy. Dlatego rób swoje&#8230;</p>



<p><strong>KM:</strong> &#8230;i miej z tego fun.</p>



<p><strong>GL: </strong>I miej z tego fun.</p>



<p><strong>KM: </strong>Dzięki, Gosiu, za tę rozmowę. Powiedz tylko, proszę, gdzie można cię znaleźć, gdzie nasze słuchaczki mogą wejść, zobaczyć, co tworzysz.</p>



<p><strong>GL: </strong>Można mnie znaleźć na stronie internetowej www.gosialammers.com –&nbsp; tam jest bardzo dużo wartościowych treści na temat Instagrama dla biznesu. Jeśli jesteś zainteresowana/zainteresowany kursem, to już niedługo będę udostępniać go ponownie –&nbsp; po prostu napisz do mnie maila z pytaniem, kiedy będzie dostępny, to cię poinformuję. A na Instagramie, to oczywiście @gosialammers.</p>



<p><strong>KM: </strong>Jeszcze raz wielkie dzięki za rozmowę i do usłyszenia.</p>



<p><strong>GL: </strong>To ja dziękuję. Cześć.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>PS</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>W odcinku wspominamy o:</p>



<p>1.<a href="https://www.empik.com/nazycsie-jak-zaczac-nazywac-sie-dzis-pamietac-o-tym-jutro-i-juz-nigdy-o-sobie-nie-zapomniec-iwanowska-polkowska-marta,p1291562750,ksiazka-p?cq_src=google_ads&amp;cq_cmp=11284533004&amp;cq_term=&amp;cq_plac=&amp;cq_net=u&amp;cq_plt=gp&amp;gclid=Cj0KCQjwpImTBhCmARIsAKr58czYe98i9-1Sev3yynllhI_m3dR2SnwpUXN45Wnh6m_Pm5SIiOM0Xl8aAhFdEALw_wcB&amp;gclsrc=aw.ds" target="_blank" rel="noreferrer noopener"> </a> Platformie <a href="https://phlanx.com/engagement-calculator" target="_blank" rel="noreferrer noopener">„Planx”</a><br>2. Kursie o rolkach na IG autorstwa Gosi Lammers<br>3. Profilach na IG, na których nie widać twarzy:<br>&#8211; @traveliciouspl<br>&#8211; @introwertykalni<br>&#8211; @madamaco<br>&#8211; @dom.w.kadrze<br>&#8211; @stabilnafinansowo</p>



<p>Miejsca, gdzie możesz znaleźć Gosię:</p>



<p>– na Facebooku pod nazwą „<a href="https://www.facebook.com/gosialammers/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Gosia Lammers &#8211; Instagram dla Biznesu</a>”,<br>– na Instagramie pod nazwą „<a href="https://www.instagram.com/gosialammers/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">gosialammers</a>”,<br>– na stronie www:<a href="https://www.gosialammers.com/" target="_blank" rel="noreferrer noopener"> https://www.gosialammers.com/</a></p>



<p>Do usłyszenia! 🙂</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width:256px;height:138px" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<p>PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie wypełnij mój darmowy quiz <a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/">&#8220;Sprawdź jak silna jest Twoja marka&#8221;</a>. Dzięki niemu nie tylko sprawdzisz kondycję swojej marki, ale też dostaniesz ode mnie wskazówki, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym zaistnieć w świadomości klientów na długo!</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="390" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg" alt="" class="wp-image-32245" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-980x373.jpg 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-480x183.jpg 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></a></figure>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/jak-wyroznic-sie-na-instagramie-i-przyciagac-wieksza-ilosc-odbiorcow/">Jak wyróżnić się na Instagramie (pozostając sobą) i przyciągać większą ilość odbiorców?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/jak-wyroznic-sie-na-instagramie-i-przyciagac-wieksza-ilosc-odbiorcow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Macierzyństwo bez lukru &#8211; czego nas uczy i jak te lekcje wykorzystać w biznesie</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/macierzynstwo-bez-lukru-czego-nas-uczy-i-jak-te-lekcje-wykorzystac-w-biznesie/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/macierzynstwo-bez-lukru-czego-nas-uczy-i-jak-te-lekcje-wykorzystac-w-biznesie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2022 17:35:34 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=32146</guid>

					<description><![CDATA[<p>Dlaczego, gdy myślimy o powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim od razu stawiamy siebie w gorszej pozycji od innych przedsiębiorczych kobiet?&#160;Dlaczego wmawiamy sobie, że ta przerwa w pracy była niekorzystna dla naszej kariery i że często musimy zaczynać od zera?Dlaczego nie potrafimy czerpać radości z każdego etapu naszego życia i po prostu „nażywać się”?&#160; Z [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/macierzynstwo-bez-lukru-czego-nas-uczy-i-jak-te-lekcje-wykorzystac-w-biznesie/">Macierzyństwo bez lukru &#8211; czego nas uczy i jak te lekcje wykorzystać w biznesie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Dlaczego, gdy myślimy o powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim od razu stawiamy siebie w gorszej pozycji od innych przedsiębiorczych kobiet?&nbsp;<br>Dlaczego wmawiamy sobie, że ta przerwa w pracy była niekorzystna dla naszej kariery i że często musimy zaczynać od zera?<br>Dlaczego nie potrafimy czerpać radości z każdego etapu naszego życia i po prostu „nażywać się”?&nbsp;</p>



<p>Z tymi pytaniami przyszłam do Marty, która opowiedziała mi o swoich doświadczeniach z łączeniem macierzyństwa z pracą zawodową. Usłyszałam nie tylko jej poruszającą historię macierzyństwa bez lukru, ale też jakie lekcje Marta wyciągnęła z macierzyństwa i przełożyła na życie zawodowe, czym jest to tajemnicze „nażywanie się” i jak zacząć na poważnie traktować swoje życie, aby czuć się szczęśliwą i spełnioną?&nbsp;</p>



<p>To ciepła, niezwykle mądra rozmowa, do której wysłuchania serdecznie Cię teraz zapraszam!</p>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<span id="more-32146"></span>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>



<figure class="wp-block-embed is-type-rich is-provider-spotify wp-block-embed-spotify wp-embed-aspect-21-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Spotify Embed: 008: Macierzyństwo bez lukru - czego nas uczy i jak te lekcje wykorzystać w biznesie" style="border-radius: 12px" width="100%" height="152" frameborder="0" allowfullscreen allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture" src="https://open.spotify.com/embed/episode/4PYHg9actVsQN66X0f9MiI?si=S6Nrskp7SNKcMO4cx1p55g&#038;utm_source=oembed"></iframe>
</div></figure>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Psycholożka, coach&#8217;yca i towarzyszka</strong></strong></h2>



<p><strong>Katarzyna Mrzygłód:</strong> Cześć, Marta! Jest mi szalenie miło, że zgodziłaś się ze mną porozmawiać. Na początku rozmowy powiedz, proszę, parę słów o sobie, żeby wszyscy wiedzieli, kim jesteś, czym się zajmujesz.</p>



<p><strong>Marta Iwanowska-Polkowska: </strong>Witam was bardzo serdecznie. To pytanie zawsze mnie zatrzymuje, dlatego że pierwsza odpowiedź, która mi przychodzi do głowy, to, że jestem przede wszystkim człowiekiem. A nawet&nbsp;człowieką, bo zależy mi bardzo na żeńskich końcówkach, nazwach. Jestem człowieką, jestem kobietą, osobą wrażliwą, a jednocześnie coraz bardziej odważną, ale też takim człowiekiem, który sobie coraz częściej daje zgodę na jakąś niedoskonałość. Zawodowo mówię o sobie, że jestem towarzyszką, ponieważ towarzyszę innym, w szczególności kobietom, w odważnym urzeczywistnianiu swojego&nbsp;ja,&nbsp;w odważnym podejmowaniu wyzwań. Prowadzę warsztaty, programy rozwojowe o pięknej nazwie&nbsp;„be BRAVE &amp; play BRAVE”, które są o odwadze, ale też o odwadze połączonej z zabawą i wyrozumiałością dla siebie. Z wykształcenia jestem psycholożką i coachycą. A prywatnie jestem mamą. I jeszcze powinnam to dodać&nbsp;–&nbsp;jestem autorką książki&nbsp;„Nażyć się”.</p>



<p><strong>KM:</strong> Dokładnie&nbsp;– będziemy o tej książce na pewno dzisiaj rozmawiać. Ale na początku chciałam tylko powiedzieć, że brałam udział w twoich warsztatach&nbsp;„be BRAVE &amp; play BRAVE” i bardzo dużo zmieniły w moim postrzeganiu siebie, w odważnym życiu i rozwijaniu się w różnych obszarach. Bardzo ci dziękuję za te warsztaty i oczywiście gorąco je polecam i zachęcam inne kobiety, żeby wzięły w nich udział – chyba najbliższa edycja będzie na początku kwietnia, tak?</p>



<p><strong>MI-P:</strong> Tak, ruszamy pierwszego kwietnia, a kolejna edycja będzie w październiku&nbsp;–&nbsp;w tym roku odważam się zrobić dwie edycje, ale zobaczymy, jak w tych okolicznościach to się uda. Natomiast ta kwietniowa na pewno rusza. Choć grupa jest dosyć mała, to jednak kobiety, które się zapisały, powiedziały głośno i chóralnie, że bardzo tego potrzebują, żeby się spotkać, i postanowiłam już nie kontynuować sprzedaży, skupić się na tych dziewczynach, które są i zrealizować ten program. Oczywiście, jak ktoś chce dołączyć, to zapraszam.&nbsp;</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Macierzyństwo bez lukru &#8211; historia Marty</strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Ja też bardzo zachęcam i polecam. Jakiś czas temu obejrzałam twoje wystąpienie na YouTube, które było z jakiejś konferencji, bodajże z 2016 roku. Pamiętam, że mi je wysłałaś w kontekście moich zmagań z macierzyństwem, godzeniem macierzyństwa z pracą na swoim. Opowiadałaś o swoim macierzyństwie bez lukru. Ta historia bardzo mocno mnie wtedy poruszyła i jeśli się zgodzisz, to chciałabym cię poprosić, żebyś ją opowiedziała. Wiem, że może być ciężko w kilku zdaniach, ale gdybyś trochę streściła historię swojego macierzyństwa bez lukru w kontekście zawodowym&nbsp;–&nbsp;jak to macierzyństwo wpłynęło na twoją pracę zawodową, jakie miałaś wyobrażenia, przekonania, a jak to wyglądało w rzeczywistości.</p>



<p><strong>MI-P:</strong> Zacznę od tego, że moi synowie aktualnie mają 12 i 14 lat, więc początek mojego macierzyństwa był parę lat temu. I mam wrażenie, że to był taki czas, kiedy macierzyństwo się przedstawiało jako coś bardzo lukrowanego. I to niestety sprawiło, że z takim oczekiwaniem weszłam w macierzyństwo – miałam przekonanie, że to się po prostu dobrze ułoży, zwłaszcza że (i opisuję to też w książce) wcześniej, zanim moi synowie zaczęli się rodzić, życie już mnie wystarczająco mocno pokopało&nbsp;– zmarła moja mama i przy okazji nastąpił bardzo trudny czas w naszej rodzinie. Miałam taką fantazję, że jak już urodzę dzieci, to zacznie się taki dobry czas w moim życiu. A że jeszcze social media w tamtych czasach kreowały wizję macierzyństwa jako czegoś zajebiście pięknego, to ja w to uwierzyłam. </p>



<p>I jak to sama ujmuję teraz w książce, zbudowałam sobie takie wyobrażenia będące jak bardzo wysoka góra, z której potem spadłam. A im góra wyższa, tym upadek dłuższy, spektakularny i bardziej bolesny. Moje macierzyństwo, z punktu widzenia faktów, było dlatego bez lukru, że przede wszystkim okazało się, że mój syn starszy nie jest najłatwiejszym&nbsp;„obiektem” do opiekowania się.&nbsp;Był dzieckiem wysoko wrażliwym, dzieckiem, które bardzo dużo płakało i bardzo mało spało. I ja w tym wszystkim kompletnie nie potrafiłam sobie z tym radzić i nawet jak sięgałam po pomoc, to często tej pomocy nie dostawałam. </p>



<p>To był jeszcze taki czas, kiedy naprawdę ogromną odpowiedzialność za jakieś trudności z dzieckiem zrzucano po prostu na matkę. Nawet prosząc o pomoc, uczyłam się, że jej raczej nie dostaję i to, że nie ogarniam mojego syna, to jest moja wina. Myślę, że każda matka, która to usłyszy, pomyśli, że to jest naprawdę beznadziejne uczucie. </p>



<p>Wiele lat później się okazało, że mój syn po prostu (albo aż) ma zespół Aspergera i jego wyzwania związane z sensorycznością, wrażliwością były specyficzne dla jego układu nerwowego, ale nie były typowe i mogłam sobie z nimi nie radzić. Tylko ja tego jako młoda mama nie usłyszałam. </p>



<p>Obok tego wszystkiego bardzo szybko zaszłam w drugą ciążę. Na szczęście mój drugi syn okazał się łatwiejszym&nbsp;„egzemplarzem” i to dodało mi sił, zaczęłam wierzyć w siebie, myślałam, że&nbsp;„Boże, jestem w stanie ogarnąć to drugie dziecko, ono śpi, je i się uśmiecha, i nie płacze non stop”. To mi dodało trochę wiatru w żagle, ale jednak połączenie dwójki maluchów nie było łatwe. </p>



<p>Przechodząc do tego kontekstu, który jest ważny, w tym czasie ciągle byłam aktywna zawodowo jako przedsiębiorcza kobieta. Zawsze trochę pracowałam na swoim, nawet jak przed urodzeniem dziecka pracowałam dla firmy szkoleniowo-doradczej, to się wiązało z samozatrudnieniem. Zawsze byłam tą kobietą, która musiała być za siebie i swój dochód odpowiedzialna. Jak moje dzieci były małe, to zaczęłam pracę na część etatu, ale generalnie pracowałam na swoim, miałam swoją firmę i to było bardzo trudne do połączenia. Im trudniej mi było w macierzyństwie, tym bardziej&nbsp;chciałam&nbsp;to sobie zrekompensować zawodowo, żeby mieć poczucie wpływu i sprawstwa. A przy tak trudnych dzieciach i przy tym macierzyństwie bez lukru, było to po prostu, nazwijmy to po imieniu, cholernie trudne do połączenia i wycieńczające dla mnie.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Lekcje z łączenia macierzyństwa z prowadzeniem własnego biznesu</strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> To godzenie macierzyństwa z pracą zawodową przy dzieciach, które są mniej wymagające, jest nadal trudne, a u ciebie to było jeszcze większe wyzwanie. Powiedz, jak sobie z tym poradziłaś? Może pewnie nie od razu, ale z perspektywy czasu, jakie lekcje wyciągnęłaś z tego okresu macierzyństwa i łączenia go z pracą zawodową&nbsp;– czy one pomogły ci później w biznesie, czy też nie.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>To bardzo ciekawe dla mnie pytanie, Kasiu, bo mam wrażenie, że lekcje wyciągam teraz, a wtedy nie potrafiłam ich wyciągnąć&nbsp;–&nbsp;byłam tak mocno w działaniu i w przekonaniu, że muszę dać radę, w silnym zaangażowaniu w wychowanie moich dzieci, że w ogóle tych lekcji nie potrafiłam dostrzec. To wiąże się też z tym, że mój mąż wtedy miał pracę związaną z bardzo dużą liczbą delegacji&nbsp;– potrafił być poza domem trzy dni w tygodniu. A dodam, że moja mama zmarła, ojciec jeszcze w początkach mojego macierzyństwa żył, ale układał sobie życie po swojemu, moja teściowa nigdy za bardzo się nie wyrywała do pomocy&nbsp;–&nbsp;usłyszałam&nbsp;„Ja wychowałam czwórkę dzieci, ty masz dwójkę, musisz sobie poradzić”.</p>



<p><strong>KM:</strong> Mocne.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>Tak, mocne. Nawet jakbym chciała po tę pomoc sięgać, to było trudno, więc byłam cały czas przy tych dzieciakach. Wtedy słabo wyciągałam te lekcje i uśmiecham się, ale mówię to z dużym żalem do siebie. Natomiast to, co mi wtedy jako tako pomagało, to przede wszystkim zaczęłam sobie stopniowo dawać zgodę na to, że nie jestem tą samą Martą, którą byłam, zanim urodziłam dzieci. To, co i ile będę teraz dostarczać, albo wielkość dochodów, które będę dostarczać, będą inne niż to, co było przed narodzeniem dzieci. </p>



<p>W pierwszą ciążę zaszłam w takim momencie, że gdyby nie ona, to byłabym HR-ówką w korporacji i to jeszcze za granicą, bo dostawałam takie oferty pracy jako trenerka, występowałam na konferencjach i zarabiałam taką kasę, jakiej nigdy później już nie zarabiałam. A dzieci mi to wszystko ode… no właśnie&nbsp;„odebrały”&nbsp;– te słowa&nbsp;same&nbsp;się pojawiają, ale ja bardzo chciałam być mamą, bardzo skrupulatnie&nbsp;też planowałam ciążę, tylko naprawdę myślałam, że to będzie wszystko prostsze. </p>



<p>Zmierzam&nbsp;do tego, że przełomowy dla mnie moment był taki, kiedy zaczęłam sobie dawać zgodę na to, że teraz będzie inaczej, że nie jestem w stanie działać na takich obrotach, na takiej energii, z taką skutecznością, jak działałam wtedy, kiedy moich dzieci jeszcze nie było. Mimo tych sytuacji kiedy nie dostawałam wsparcia, to jednak byłam uparta w proszeniu o nie i szukaniu go, i w przyznawaniu się do tego, że jest mi źle. To jest na szczęście coś, co wyniosłam z domu rodzinnego&nbsp;–&nbsp;że przyznajemy się do tego, kiedy potrzebujemy pomocy. I mimo że dostałam kilka razy w twarz takie plaskacze na początku macierzyństwa, to byłam nieustępliwa i to mi pomagało. </p>



<p>Dodatkowo pomagało mi to, że&nbsp;– i to jest twój temat, Kasiu, związany z budowaniem marki&nbsp;– zauważyłam, że nawet jeżeli tej pracy, realnych projektów, a w związku z tym wystawionych faktur nie ma tak dużo, jak bym chciała, to mam wpływ na budowanie swojej marki. Wtedy już zaczynałam przygody z blogowaniem, social mediami. Może gdybym bardziej się w to zaangażowała, to dzisiaj byłabym w innym miejscu. Ale to były inne czasy, w związku z tym nawet jak zaczynałam blogować, to wszyscy się z tego śmiali wśród przyjaciół, znajomych i rodziny. Ale&nbsp;nawet jeżeli ta praca nie jest taka, jak bym chciała, to przynajmniej mogę chociaż budować swoją markę, budować znajomych, wiedzę merytoryczną (nie chcę powiedzieć, że to był nieszczery wizerunek, bo on był zawsze szczery i prawdziwy). </p>



<p>I w pewnym momencie się zorientowałam, że np. dla moich sąsiadów ja, będąca w domu z dziećmi, byłam kojarzona jako żona przy mężu – moi sąsiedzi myśleli, że ja w ogóle nie pracuję, a pracowałam, tylko że z domu. Zaś moi klienci słysząc, że mam termin na za dwa tygodnie, myśleli, że jestem tak bardzo zapracowana, a to był pierwszy wolny termin uwzględniający harmonogram wyjazdów mojego męża i to, że on mógłby się zająć dziećmi.</p>



<p>Potem jeszcze oczywiście weszła niania. To mnie nauczyło, że mogę trochę odczepić się od tego, co myślą inni i trochę kreować to, co bym chciała, żeby myśleli; uwalniać się od krytyki, ale dbać też o to, żeby być w tym szczerą, prawdziwą i autentyczną. Nikt do końca nie wie, ile mnie ta praca i łączenie tej pracy z macierzyństwem kosztuje, bo dopóki o tym nie powiem, nie będę tego ujawniać i do tego się przyznawać, to się nie dowiedzą. Chodzi o to, że zaczęłam się naprawdę dystansować od tego, co pomyślą o mnie inni, bo dopisywali do mnie różne historie, na które nie miałam wpływu&nbsp;– jedne były wspierające, drugie podcinające skrzydła. Ale dystans do tego zaczął mnie budować, budować we mnie siłę.</p>



<p><strong>KM: </strong>Zastanawiam się, bo powiedziałaś, że wtedy ciężko było ci wyciągnąć jakieś lekcje, ale czy widzisz jakieś swoje zachowania, nawyki, które masz teraz, a kiedyś ich nie zauważałaś, a które pomagają ci rozwijać swoją markę. To, co powiedziałaś o swojej marce, jest też szalenie ważne. Nawet jeśli jesteśmy na takim etapie życia, że po prostu nie możemy, nie mamy tyle zasobów, siły, energii, czasu, żeby robić duże kampanie sprzedażowe, to zawsze jesteśmy w stanie tę markę osobistą budować na tym, czym aktualnie żyjemy i to też jest autentyczne i bardzo potrzebne naszej marce. Jeżeli budujemy markę w oparciu o swój wizerunek, o siebie, to pokazywanie siebie nie tylko od takiej strony&nbsp;„Ja wszystko dopinam, wszystko jest na najwyższym poziomie i zawsze dostarczone na czas”, tylko pokazywanie siebie też od takiej ludzkiej strony, gdzie czasem coś nie domaga, to też jest wartościowe. Wracając do pytania&nbsp;– czy teraz widzisz jakieś efekty swojej wieloletniej pracy, łączenia macierzyństwa z biznesem.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>W tamtym okresie to, na co miałam wpływ, to na budowanie autentycznej marki przy jednoczesnym dystansowaniu się do tego, że i tak&nbsp;nie mam wpływu na to, co kto o mnie pomyśli i nie może to być jedynym determinantem mojego sukcesu, czy jedyną rzeczą, o którą chcę walczyć. Przejmowanie się tym, co myślą o nas wszyscy, jest po prostu zgubne, musimy bardzo mocno selekcjonować to, czyją opinią się przejmujemy. A ta autentyczność powinna być najważniejszą wartością przy budowaniu marki, przynajmniej dla mnie jest. </p>



<p>Ale jak pytasz tak z perspektywy czasu, jakich lekcji wtedy nie widziałam, a jakie dzisiaj biorę dla siebie, to po pierwsze taka myśl, żeby się nie kopać z koniem, i na pewno nie kopać się z koniem 365 dni w roku. Chodzi o to, że będąc mamą i prowadząc biznes, doświadczysz takich okresów czy momentów w życiu, kiedy naprawdę trzeba biznes rzucić w cholerę i zająć się rodziną&nbsp;–&nbsp;szczególnie kiedy dzieci są małe. Ja nie umiałam zostawić biznesu w takich momentach i zawsze próbowałam cisnąć i biznes, i macierzyństwo, nawet kiedy w tym macierzyństwie było bardzo trudno. </p>



<p>W pewnym momencie się opamiętałam, na szczęście, i to jest jedna z najważniejszych lekcji – uznałam, że nawet jak jestem osobą niezwykle wytrwałą, upartą i skuteczną, to są momenty, kiedy muszę nauczyć się odpuszczać i zająć się przede wszystkim tym, co jest dla mnie najważniejsze, czyli rodziną, zdrowiem etc., bo koszty tego uporu dotyczą stricte i wyłącznie mojego zdrowia. Po prostu zdrowotnie zaczęłam za to ciśnięcie płacić zbyt dużą cenę. </p>



<p>Nauczyłam się odpuszczania, takiego świadomego decydowania o tym, że&nbsp;już na wszystko nie mam siły, teraz moja rodzina mnie potrzebuje, teraz jest taki czas, kiedy muszę się skupić na nich (muszę i chcę, bo to jest zgodne z moimi wartościami). Zauważyłam, że są takie etapy, kiedy moja uwaga na rodzinę jest większa&nbsp;– to zawsze jest wrzesień i początek roku szkolnego, to są zawsze okolice świąt, kiedy dzieci są już bardzo zmęczone szkołą, a jeszcze temu towarzyszy przygotowanie do świąt i duży zapiernicz w branży szkoleniowo-doradczej, w której pracuję. Tutaj trzeba być uważną. Etapem było też to, kiedy dzieci chorowały. Z perspektywy czasu zaczęłam, chociaż zdecydowanie za późno, akceptować fakt, że po prostu&#8230;</p>



<p><strong>KM:</strong> One chorują.</p>



<p><strong>MI-P:</strong> One chorują. Pamiętam jak jeszcze byli mali i moja babcia, którą bardzo kochałam i była mi szalenie bliska, powiedziała mi tak:&nbsp;„Duduś, oni przestaną chorować”. Miałam ochotę powiedzieć wtedy:&nbsp;„Babciu, co ty pierd…”. Naprawdę. A potem, jak przestali chorować, to myślałam sobie (moja babcia już wtedy zmarła)&nbsp;„Babciu, no miałaś rację”. </p>



<p>Ważne jest zauważenie tych etapów, zauważenie, że są takie momenty, kiedy trzeba odpuścić i zadać sobie pytanie, jaką płacę cenę za to, że cisnę. Teraz kiedy bardzo dużo pracuję z kobietami, z przedsiębiorczymi kobietami, z odważnymi kobietami, z kobietami korporacji, to stoję twarzą w twarz, oko w oko z tym zmęczeniem, z tym kosztem, który jako kobiety ponosimy, dlatego że w każdym obszarze życia próbujemy coś komuś udowodnić i być perfekcyjne. I to się da, my udowadniamy, że jesteśmy w stanie zrobić wszystko, tylko po co, dlaczego i jakim kosztem.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Jak dbać o siebie będąc mamą?</strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Nie wiem, czy przeczytałam to w twojej książce, czy mówiłaś na warsztatach, ale chyba twoja babcia ci też mówiła, że szczęśliwa i zdrowa mama to zdrowy i szczęśliwy dom. Bardzo to zapamiętałam, a także to dbanie o siebie i swoje zdrowie, ale też o swoją psychikę, o ciało. Widzę po sobie bardzo mocno, że jeżeli dbam o to, nawet po kilka minut dziennie&nbsp;– rozciągnę się, skupię na tym, żeby wypić więcej wody, żeby mnie głowa nie bolała&nbsp;– i takie drobne rzeczy zrobię, to już widzę ogromną zmianę, bo wtedy bardzo mało się denerwuję.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>Te słowa, do których nawiązujesz, są w książce i padły też w wystąpieniu na YouTube, o którym mówiłaś. Brzmią dokładnie:&nbsp;„Duduś, dbaj o siebie” i to są takie słowa, z którymi moja babcia zawsze mnie żegnała, kiedy przyjeżdżałam do niej z dziećmi i ona widziała moje zmęczenie. Wtedy jeszcze nasz syn nie miał diagnozy, że ma zespół Aspergera, ale ona zawsze mówiła mi:&nbsp;„Marta, on jest inny, trudniejszy” i&nbsp;dla mnie to było bezcenne, że chociaż ta jedna osoba, oprócz mojego męża, widziała moje zmagania. Te słowa&nbsp;„Duduś, dbaj o siebie”&nbsp;były o tym, żeby uświadomić sobie, że dobrostan rodziny zależy od dobrostanu matki. To jednak my podejmujemy większość decyzji w domu, to my przyjmujemy na swoje barki ciężar emocji.</p>



<p>I chciałabym to bardzo podkreślić&nbsp;–&nbsp;ciężkie nie jest tylko to, że nosimy zakupy na trzecie piętro, gotujemy obiad i myjemy podłogę. Ciężkie jest to, że to my jesteśmy odpowiedzialne za emocje naszych dzieci, one głównie do nas przychodzą z żalem smutkiem, strachem albo czasami zbyt głośną radością. Jeżeli mamy to wszystko pomieścić w sobie, jako kobiety, to musimy zacząć traktować bardzo poważnie to dbanie o siebie, nie nazywać tego egoizmem albo, jest takie powiedzonko, że&nbsp;„w du… ci się poprzewracało”.</p>



<p>Dbanie o siebie to jest dbanie o to, żeby być żywą i żeby to, czym dzielimy się ze światem, miało smak, wygląd i zapach tego, czym chcemy się dzielić. Jak nie dbamy o to, żeby się chociaż rozprostować, rozciągnąć ciało, jak nie dbamy o to, co jemy, ile się ruszamy, czy pijemy tę wodę czy nie, to w pewnym momencie jesteśmy drażliwe, nerwowe, wybuchowe, czyli to, czym się dzielimy ze światem, nie jest tym, czym byśmy chciały się dzielić.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Czym jest #nażyćsię?</strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Dokładnie. Chcę też nawiązać do twojej najnowszej książki, bo w niej jest o tym, jak to wszystko zrobić. Niedawno, 9 marca, miała premierę twoja książka&nbsp;„Nażyć się”. Przede wszystkim bardzo ci gratuluję. Jestem w trakcie czytania, ale już teraz mogę powiedzieć, że zgadzam się w stu procentach z recenzją Natalii de Barbaro, że ta książka jest niezwykle mądra i żarliwa. Jak ją czytam, to dotyka we mnie tak wielu ważnych obszarów życia i pokazuje, jak można się&nbsp;nażywać. Wiem, że cała książka jest o tym, więc pewnie ciężko będzie ci ją streścić w kilku zdaniach, ale może mogłabyś podać kilka przykładów, jak w praktyce może wyglądać to nażywanie się, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.</p>



<p><strong>MI-P:</strong> Zacznę może od definicji tego nażyć. To jest bardzo trudne, żeby streścić w kilku zdaniach coś, o czym napisałam na 320 stronach. Szczerze mówiąc, od dwóch tygodni mam wrażenie, że ciągle na tym polegam, w sensie, że nie wychodzi mi, żeby to streścić. Ale dzisiaj rano usiadłam i przy jodze wpadłam na pomysł streszczenia i potem to spisałam, więc będę sobie zerkać. </p>



<p>Przede wszystkim&nbsp;„Nażyć się” jest o tym, żeby wieść takie życie, w którym jest więcej tego, co nas ożywia,&nbsp;wieść takie życie, w którym czujemy się żywe, a nie tylko spełniające czyjeś oczekiwania, czy spełniające tzw. listy to-do, te listy tego, co mamy zrobić, co jest od nas wymagane. To jest taki sposób patrzenia na swoje życie, że chcę być żywa i chcę zadbać o to, żeby każdy dzień miał w sobie taki moment, kiedy ja się czuję właśnie taka ożywiona, spełniona.&nbsp;</p>



<p>„Nażyć się” to są takie trzy główne elementy. Po pierwsze emocje&nbsp;– i to jest o tym, żeby świadomie dążyć do tego, co nam daje radość (co w dzisiejszym kontekście wojny w Ukrainie jest trudne), co nam daje spełnienie. Ale też dawać sobie szansę , przestrzeń i zgodę na przeżywanie tych trudniejszych emocji, jak strach, smutek, złość, frustracja, żal, wstyd, których też jest w nas często dużo, bo nasze życie jest takie, jakie jest i wyzwala w nas takie emocje, a my nie zawsze dajemy sobie zgodę, żeby te emocje przeżywać.</p>



<p>Z poziomu potrzeb&nbsp;„Nażyć się” jest o tym, żeby być uważną na swoje potrzeby, uszanować je w końcu, żeby nie traktować siebie w taki sposób, że moje potrzeby nie są ważne, nie są istotne. Po prostu zacząć je uważniać, szanować i zabezpieczać, przynajmniej tak dobrze, jak dbamy o zabezpieczanie potrzeb innych.</p>



<p>Z poziomu wartości&nbsp;„Nażyć się” jest o tym, żeby być wierną temu, co jest dla nas naprawdę ważne, nawet jeśli to wymaga odwagi i ryzykowania, że się komuś nie spodoba. </p>



<p>Jak się nażywać? Oto jest pytanie, bo każda z nas będzie to robić troszeczkę inaczej&nbsp;–możemy się nażywać w domu, w relacjach,&nbsp;w pracy. Może zacznijmy od tej pracy, bo ta perspektywa dzisiaj jest dla nas ważna&nbsp;– zacznę od siebie, bo tak będzie mi najłatwiej odpowiedzieć na to pytanie. Ja się nażywam w pracy, kiedy&nbsp;daję sobie zgodę na to, żeby zajmować się tym, robić&nbsp;to, co mnie interesuje, co jest dla mnie ważne. </p>



<p>I teraz tak robię, ale tych sześć lat temu, kiedy było to nagranie wspomniane na początku, to wtedy jeszcze nie do końca byłam w tej mojej przestrzeni coachingowej, w której jestem teraz. Przeszłam taką przemianę odrzucania tego, co jest ode mnie w pracy oczekiwane, na rzecz tego, co ja chcę realizować. </p>



<p>Ale nażywam się też kiedy mówię swoim głosem, kiedy zabieram głos, kiedy mówię&nbsp;„tak”,&nbsp;„nie”&nbsp;w pracy. Kiedy pracuję z kobietami z korporacji, z organizacji (niekoniecznie mającymi swoje firmy), to one się nażywaja, kiedy mówią:&nbsp;„Tak, chcę się tym zająć, to jest projekt, w którym mogę się sprawdzić, bo mam odpowiednie kompetencje” albo kiedy mówią:&nbsp;„Nie, ja już nie wezmę tego na siebie. Sorry, szefie, ale mam teraz ten projekt, ten projekt i ten projekt, i więcej już nie uniosę”. Nażyć się może wyglądać bardzo różnie, bo ono sprowadza się do takiej uważności na siebie i zadania sobie pytania:&nbsp;„Co jest dla mnie teraz ważne? Czego potrzebuję? Co będzie dla mnie dobre?”, ale dla mnie, nie dla kogoś.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>Idealne życie nie istnieje!</strong></strong></strong></h2>



<p>KM: Jak tak mówisz o tym, to przychodzi mi do głowy takie pojęcie, jak&nbsp;„zasady organizacyjne w firmie” – coś takiego, czego pilnuję, żeby zadbać o siebie. Wiedziałam, że chcę pracować maksymalnie do godziny szesnastej, a potem już mieć czas dla rodziny, nie odbierałam wtedy telefonów, nie odpisywałam na maile itd. Takie postawienie granicy albo też zorganizowanie sobie pracy&nbsp;– kiedyś planowałam, że w ten dzień robię sprawy marketingowe, w ten dzień sprawy księgowe, a w kolejny jakieś inne. A potem się złapałam na tym, że np.&nbsp;nie mam&nbsp;totalnie ochoty na te sprawy księgowe dzisiaj, no to sobie zamienię i mam taką elastyczność. Może to są drobnostki, ale czuję, że w tym twoim nażywaniu się trochę o to chodzi&nbsp;– że nawet takie drobne rzeczy mogą sprawić, że będziemy bardziej szczęśliwe w życiu.</p>



<p>MI-P: Myślę, że to jest bardzo ważne, co powiedziałaś, Kasiu. Często, jak myślimy o tzw. dobrym, spełnionym życiu, nażywaniu się, czy np. Brené&nbsp;Brown mówi o życiu pełnym sercem, to mamy takie pełne obrazy, takie idealne, idylliczne wręcz, jak to nasze życie będzie wyglądać, zawsze będzie świeciło słońce, od rana będzie grała muzyka, codziennie będę jadła pyszne rzeczy na śniadanie i piła jeszcze lampkę prosecco z pięknego, kryształowego kieliszka&#8230;</p>



<p>KM: Z truskawką koniecznie.</p>



<p>MI-P: Ależ oczywiście. I w ogóle będzie codziennie świeciło słońce, tylko że żyjemy w Polsce, gdzie przez połowę roku jest szaro i buro, i jedyne co się świeci, to latarnie. A tak naprawdę nażywanie się, dobre życie, czy życie pełnym sercem, czy zajebiste życie, to jest życie składające się z drobiazgów. </p>



<p>I musimy zacząć dbać najpierw o takie naprawdę tyci drobiazgi i traktować je poważnie, i z odpowiedzialnością i nie zaczynać dnia od scrollowania telefonu (co dla mnie też czasami jest trudne, bo jednak ten telefon leży przy łóżku). Ale zacząć dzień od jogi, pożywnego śniadania i zjedzenia odpowiedniej ilości warzyw, żeby się dobrze czuć (a nie chwycenia batonika na stacji benzynowej, co jest kiepskim śniadaniem). </p>



<p>Książkę napisałam w taki sposób, żeby dać czytelniczkom 986, a może milion pięćset różnych wskazówek na nażywanie się, z takim założeniem, że ty sobie dziewczyno weź zeszycik albo kartkę, albo ostatnie strony książki i wypisuj swoje sposoby na nażywanie się, z taką myślą, że to mogą być naprawdę bardzo drobne rzeczy. To mogą być drobne rzeczy, które w ciągu dnia dają poczucie spełnienia, radości, zadowolenia, ale dają też taką myśl&nbsp;„jestem dla siebie ważna” – zauważam siebie, robię coś świadomie dla siebie, a niekoniecznie płynę w tej wartkiej rzece oczekiwań, schematów, obowiązków i zadań. Właśnie ta myśl, zadawanie sobie pytania&nbsp;„Czy ja chcę dzisiaj się zajmować księgowością? Nie, dzisiaj wolę zająć się czymś innym”&nbsp;– bo mam prawo&nbsp;to zmienić, nic nie muszę, mogę, a nażyć to są właśnie takie momenty wyboru i decydowania zgodnie ze sobą.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong>Różne drogi &#8211; jeden cel</strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Bardzo mi się podoba, jak mówisz o tym, żeby brać na poważnie te wszystkie drobne nawet rzeczy, żeby to dostrzegać i faktycznie się temu przyglądać, i czerpać z tego jak najwięcej. Zastanawiam się, czy to nażywanie się, według ciebie, to jest jedyna słuszna droga do bycia spełnioną i szczęśliwą? Czy może są jeszcze inne drogi?</p>



<p><strong>MI-P:</strong> Na pewno są inne drogi. W książce cytuję mnóstwo kobiet, i mężczyzn też, którzy napisali mądre książki, będące dla mnie wskazówką. Myślę o takiej książce, którą naprawdę kocham i nazywam biblią XXI wieku&nbsp;–&nbsp;to&nbsp;„Wielka księga radości” napisana przez Dalajlamę i Desmonda Tutu, który też jest kapłanem (nie buddyzmu, jak Dalajlama, ale bliżej Kościoła katolickiego) i jeszcze jednego naukowca, Abramsa chyba. Ta książka też jest o tym, jak żyć dobrze we współczesnym świecie. Badania&nbsp;Brené Brown są o tym, jak żyć dobrze we współczesnym świecie. Jest też cudowna i dla mnie bardzo wartościowa książka&nbsp;„Piękne życie” Shauny Niequist, amerykańskiej autorki. </p>



<p>Możemy wybrać różną drogę. Zostałam zaproszona przez wydawnictwo do napisania książki o nażywaniu się, dlatego że przy innych projektach, których byłam recenzentką, wydawnictwo poznało mnie na tyle blisko, że mieli zaufanie do tego, że taką książkę o dobrym życiu może napisać Polka…</p>



<p><strong>KM:</strong> O, to ciekawe.</p>



<p><strong>MI-P:</strong> Kobieta, która żyje tutaj. Jest dużo książek, ale autorek zza oceanu. Bardzo chcieli, żeby taką książkę o dobrym życiu napisała Polka, kobieta, która będzie miała odwagę odsłonić siebie i swoje niedoskonałości i potknięcia, też w kontekście bycia mamą. </p>



<p>Bo w Polsce bycie mamą to jest niemalże świętość&nbsp;– musimy być idealne, mamy być&nbsp;matkami Polkami. Ja jeszcze jestem Polkowska – matka Polka Polkowska&nbsp;– brzmi zajebiście. Moje wydawnictwo jeszcze na etapie rozmów, jaka ta książka ma być itd., powiedziało jasno:&nbsp;„Marta, ty stoisz mocno na ziemi, a nawet wielokrotnie na tej ziemi leżałaś, i to jest taka perspektywa, której potrzebują kobiety, żeby zobaczyć, że nie tylko one leżą, nie tylko one upadają”. Tak, że można upaść i można wstać, ja dzisiaj stoję, ale wielokrotnie leżałam, więc pod tym względem czuję, że moja książka może być wyjątkowa, jakkolwiek szanuję inne książki o dobrym życiu i chętnie je czytam, podziwiam, cytuję hojnie, bo bibliografia do mojej książki liczy 78 pozycji, przy czym niektóre są cytowane po kilka razy. Naprawdę uznaję inne autorytety, bardzo je szanuję i doceniam. Dróg jest wiele, ja opisałam swoją.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Od czego zacząć nażywanie się? </strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Też tak czuję, że tych dróg jest wiele, każdy może wybrać swoją. Ty proponujesz taką, żeby w taki sposób potraktować swoje życie, to nażywanie się, i to jest bardzo cenne. A powiedz, gdyby któraś ze słuchających nas teraz kobiet chciała zacząć się nażywać, to od czego w ogóle mogłaby zacząć.&nbsp;</p>



<p><strong>MI-P: </strong>Zawsze w takim momencie mówię:&nbsp;„Nie mówię, że ma zacząć od kupienia książki”. Kupić to nie znaczy czytać. Często się powtarzam, jak słyszę to pytanie, ale myślę, że to jest najlepsza droga&nbsp;– zachęciłabym taką kobietę do tego, żeby zamknęła oczy, poszukała wygodnej, komfortowej pozycji, położyła rękę na sercu, najlepiej tak, żeby dotknąć ciała, jeśli to jest możliwe wsunąć dłoń pod bluzkę i dotknąć ciała, serca, poczuć, jak ono bije i kiedy już tak się kobieta osadzi, ugruntuje w swoim ciele i da sobie chwilę ciszy, spokoju, to zachęcam do zadania sobie takich pytań:&nbsp;„Kiedy ostatnio czułam się żywa? Co wtedy robiłam? Jakie to było uczucie? Kiedy ostatnio zadbałam o swoje ciało i swoje podstawowe potrzeby, jak to było, jakie to było uczucie? Kiedy ostatnio czułam, że jestem spójna ze sobą, byłam wierna sobie, temu, co jest naprawdę dla mnie ważne, i jak to było, jak to wyglądało? Co sprawiło, że miałam wtedy do tego odwagę? A co jest teraz, czy w ogóle sobie daję na to wszystko przestrzeń”. </p>



<p>Jestem przekonana, że przy chwili refleksji pojawią się w kobiecie konkretne obrazy i tęsknoty, może za czymś, czego dawno nie było w życiu. Chciałabym, żeby sobie wtedy kobieta zadała pytanie&nbsp;„Dlaczego ja nie robię tego wszystkiego? Dlaczego nie jestem dla siebie ważna? Co takiego sprawia, że ja ciągle wybieram innych czy inne wartości niż to, co jest moje”. Nie chodzi o to, żeby obarczać się jakimś poczuciem winy, to jest ostatnia rzecz, tylko żeby bardziej zrozumieć mechanizm – co sprawia, że się nie nażywam, że tak bardzo chcę, ale się nie nażywam, dlaczego to jest dla mnie&nbsp;–&nbsp;dla mnie jako Kasi, Marty, Basi, Zosi – trudne. I od tego trzeba zacząć. </p>



<p>W książce są takie dwa zdania, które się często powtarzają. Pierwsze to są pytania:&nbsp;„Co ja lubię? Czego potrzebuję? Co mnie karmi, co mnie wzmacnia?” i warto sobie te pytania zadawać każdego dnia. Drugie zdanie to jest dawanie sobie prawa do sprawdzania, testowania&nbsp;–&nbsp;to ja może dzisiaj się nażyję tak, a może jutro się nażyję tak, zobaczmy, jak to wychodzi, co tu się wokół tego dzieje. Nażyć się wymaga dużo takiej chęci do sprawdzania.</p>



<p><strong>KM: </strong>To też mocno we mnie rezonuje, bo przeczytałam te zdania (faktycznie cały czas się pojawia to sprawdzanie) i tak myślę, że to jest cholernie trudne to sprawdzanie. Często boimy się wchodzić w nowe rzeczy, bo jest nam wygodnie, bo już sobie coś tam wypracowałyśmy jakiś system, jakąś drogę, jakoś ta relacja z bliskimi się układa, jakoś ta nasza praca zawodowa się układa. I&nbsp;nagle teraz mam siąść, zastanowić się, a jak mi przyjdzie do głowy szalona myśl, którą chciałabym zrealizować, no to co mam z nią zrobić. Jest taka trochę obawa, sama tego doświadczyłam, że często już miałam poukładane jakieś procesy, jakieś rzeczy, nawet w firmie, zawodowo i nagle siadałam sobie i myślałam&nbsp;„No nie, nie chcę tak” i o 180 stopni musiałam powywracać wszystko, zmienić, zrezygnować z jakiejś współpracy, zrezygnować z projektu, bo jednak nie chciałam w to iść. I dla mnie to było naprawdę bardzo trudne. Ale testowanie ma też bardzo dużo plusów.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>W ogóle nie ma innej drogi do poznania siebie, zmiany i wypracowania czegoś nowego, odkrycia czegoś nowego, niż sprawdzanie. Tutaj zawsze będę polecać jakąkolwiek biografię Marii Curie-Skłodowskiej. Ile ona testowała i sprawdzała, zanim odkryła to, co odkryła i dostała dwa Noble. To jest dla mnie taka mentorka sprawdzania i testowania. </p>



<p>Ale tak, to jest cholernie trudne, bo żyjemy w takich czasach, że mamy wkręcone, że wszystko nam musi wychodzić od razu, za pierwszym razem i jeszcze perfekcyjnie. Nie dajemy sobie takiego mentalnego prawa do tego, żeby nam nie wyszło, żeby uznać, że to był czas, no można powiedzieć stracony, ale tak naprawdę on nie był stracony, bo dowiedziałam się, że np. to mnie nie nażywa, że to nie jest moje, że to mi wcale nie daje prawdy. </p>



<p>Podam taki przykład&nbsp;– poszłam na masaż lomi lomi&nbsp;– i to kompletnie nie jest mój typ masażu, wolę inne, już to wiem, ale co, mam sobie teraz wmawiać, że&nbsp;wydałam&nbsp;200 złotych i zmarnowałam czas&nbsp;– nie, ja już to wiem. Warto dawać sobie prawo do tego, żeby raz wyszło, raz nie wyszło, raz wyszło gorzej, żeby się dowiadywać, że czegoś nie lubię, to nie jest moje, próbowałam, ale trudno, idę inną drogą. </p>



<p>I dlatego ta książka ma 320 stron, a nie trzy, bo nażywanie się to nie jest tylko powiedzenie&nbsp;„Hej, ja się nażyję”, tylko zmiana ogromnej ilości różnych naszych schematów, przekonań w głowie na temat tego, co wypada, co nie wypada. Jeszcze jedną rzecz tutaj trzeba powiedzieć&nbsp;– ta książka jest też o dawaniu sobie zgody na to, żeby zmienić zdanie.</p>



<p><strong>KM:</strong> O, to jest ważne.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>Nażyć się powstało w 2015 roku – wtedy pojawił się mój pierwszy wpis o nażyć. Mamy 2022, mija siedem lat i ja przez ten czas naprawdę zmieniłam sposoby nażywania się, odkrywam ciągle nowe, pewne rzeczy służyły mi, kiedy miałam trzydzieści parę lat, inne rzeczy służą mi teraz, kiedy za chwilę będę miała czterdzieści jeden. Czy to znaczy, że coś jest ze mną nie tak? Nie, ja jestem człowiekiem. I właśnie to sprawdzanie daje szanse na to, żeby ciągle się o sobie uczyć, ale też dawać sobie przy okazji zgodę na to, żeby oduczać się pewnych rzeczy, uczyć nowych i się zmieniać.&nbsp;</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong>„Co i komu próbuję udowodnić”, balansując pomiędzy pracą a życiem osobistym, a macierzyństwem</strong></strong></strong></strong></strong></strong>?</h2>



<p><strong>KM: </strong>Westchnęłam, bo to naprawdę jest takie mocne, bo niechętnie podchodzimy do tych zmian, one są trudne, mamy dużo oporu wobec nich, ale tak jak powiedziałaś, one są konieczne, żebyśmy w pełni się nażywały. Też się bardzo z tym zgadzam.</p>



<p>Już tak na koniec, lądując powoli z naszą rozmową, chciałabym cię, Marta, zapytać o taką jedną myśl, z którą chciałabyś zostawić kobiety, które wciąż szukają tego balansu między pracą a macierzyństwem, bo wiem, że sporo takich osób słucha mojego podcastu. Może miałabyś tutaj coś do przemycenia dla nich.</p>



<p><strong>MI-P:</strong> Balansuję między dwiema myślami, o których też piszę w książce. Pierwsza jest o tym, żeby zadać sobie pytanie&nbsp;„Co i komu próbuję udowodnić”, balansując pomiędzy pracą a życiem osobistym, a macierzyństwem. Czy w tym, jak podchodzę do tej pracy i macierzyństwa, nie jest przypadkiem zaszyte przekonanie, że coś, komuś muszę udowodnić&nbsp;–&nbsp;co to jest, komu, dlaczego to, dlaczego tej osobie i jak to na mnie wpływa, że ja ciągle coś udowadniam. </p>



<p>Ci, którzy tak z zewnątrz patrzą na mnie, to powiedzieliby&nbsp;„Polkowska zawsze dużo pracowała”&nbsp;– jestem taką kobietą z silniczkiem w du…, lubię jak się dzieje, lubię robić różne rzeczy z różnymi ludźmi&nbsp;–&nbsp;to mnie inspiruje. Moja pierwsza książka była o ocenie kompetencji zawodowych metodą assessment i development center, tylko nikt o tym na szczęście nie wie. Kiedyś myślałam, że muszę się zajmować oceną, żeby być uważana za ekspertkę, za osobę profesjonalną&nbsp;– ocena kompetencji to jest taki poważny temat, to się mieści w tabelkach, wykresach i zawsze się do tego nosi garsonkę i eleganckie buty. I wtedy dużo pracowałam, tylko wybierałam rzeczy, które nie były moje, bo coś próbowałam komuś udowodnić&nbsp;– mój mąż by o tym napisał doktorat, co ja wtedy próbowałam komu udowodnić. </p>



<p>A dzisiaj czuję, że pracuję dużo, ale już nie udowadniam albo jak udowadniam, to tak znacznie mniej (bo jednak wszyscy się w to wkręcamy trochę). Zadanie sobie pytania&nbsp;„Co i komu próbuję udowodnić, jak to na mnie wpływa, dlaczego tej osobie, dlaczego właśnie to, jak ja się w ogóle z tym czuję”, poszukanie prawdy o sobie w tym pytaniu&nbsp;–&nbsp;to byłaby taka pierwsza wskazówka.</p>



<p>A druga byłaby o tzw. listach to-do, których robimy sobie dużo, każdego dnia, ja też, i chciałabym, żeby kobieta, która słucha tego odcinka, spojrzała na swoją dzisiejszą czy wczorajszą listę to-do i się zastanowiła. Po pierwsze, czy to fakt, że nie zrobiła dużo, bo to jest często takie poczucie u kobiet, które prowadzą biznesy&nbsp;– nie zrobiłam dużo, nie zrobiłam wszystkiego, miałam jeszcze to w planach. Może to, że ta kobieta nie zrobiła dużo, jest pochodną tego, że nie umie stawiać granic. </p>



<p>Czasami jesteśmy zbyt miłe dla innych i za dużo bierzemy na siebie, chętnie bierzemy wszystko, a potem nie starcza nam na to, co jest dla nas ważne. A może jest tak, że życie tej kobiety jest pełne rzeczy, które są spoza listy. Tak jak było w moim życiu, że miałam absorbujące dzieci, syna z wyzwaniami, byłam z tym wszystkim sama i często patrzyłam na swoją listę to-do i myślałam&nbsp;„No, Polkowska, nic nie zrobiłaś”. Tylko że od szóstej rano do dwudziestej czwartej byłam na nogach i cały czas zapierdzielałam, bo życie, dzieci, macierzyństwo były tak angażujące. Chociaż nikt nie był mi w stanie w to uwierzyć, oprócz mojego męża, babci i w pewnym momencie jeszcze niani, cudownej pani Ewy, która się pojawiła w naszym życiu zdecydowanie za późno.</p>



<p>Warto się temu poprzyglądać – może robię wszystko, żeby balansować między tą pracą a macierzyństwem, może to macierzyństwo jest bardzo angażujące i trudne i nie ma co się z tym szarpać, nie ma co się kopać z koniem, tylko to zaakceptować i dać sobie prawo, że na tym etapie mojego życia po prostu robię tyle, ile robię i na więcej już nie starczy czasu i przestrzeni. </p>



<p>A jeżeli robisz tyle, ile robisz, to droga kobieto&nbsp;– pochwal się za to, doceń się za to, uwolnij się od tego wiecznego poczucia winy, które nas dotyka, że ciągle jest za mało&nbsp;– nie, nie, doceń to, co już robisz&nbsp;– to jest naprawdę ogromne, wielkie, ważne. A jeśli chodzi o relacje z naszymi dziećmi, to często nikt inny tego za nas nie zrobi – jesteśmy tą jedyną osobą na świecie, która jest w stanie pewne emocje w naszych dzieciach ogarnąć i to jest cholernie ważna praca, klienci przy tym, z całym szacunkiem i miłością (bo ty, Kasiu, też byłaś i jesteś moją klientką), zawsze będą mniej ważni niż ja i moi synowie.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Podsumowanie</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Tym będziemy kończyć naszą rozmowę, ale bardzo ci dziękuję, Marta, za wszystko, co powiedziałaś. Pewnie każda kobieta wyciągnie z tej rozmowy coś dla siebie. Powiedz jeszcze na koniec, gdzie można cię znaleźć i gdzie poczytać więcej, posłuchać albo gdzie chciałabyś przekierować nasze słuchaczki lub słuchaczy.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>Teraz mogę powiedzieć, że jestem jak ośmiornica, jestem wszędzie. Najłatwiej znaleźć mnie na stronie internetowej ww.manufakturarozwoju.pl, jestem też na Instagramie jako @marta.iwanowska.polkowska i tam też znajdziecie najbardziej aktualne informacje na temat tego, co się u mnie dzieje. Możecie też poszukać mojego podcastu, w którym zresztą wystąpiła Kasia i rozmawiałyśmy o marce&nbsp;– mój podcast się nazywa&nbsp;„Urzeczywistnij swoje ja”&nbsp;–&nbsp;bardzo polecam.</p>



<p>Można mnie też znaleźć poprzez książkę, jak rzucicie np. w Empiku hasło&nbsp;„Nażyć się”, to na pewno się moja książka pojawi, oczywiście w innych księgarniach też można ją znaleźć.</p>



<p><strong>KM: </strong>Na pewno nie pomylicie się, to chyba jedyna książka o takim tytule, takiej okładce, pięknie wydana.</p>



<p>Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za tę rozmowę i do usłyszenia.</p>



<p><strong>MI-P: </strong>Do usłyszenia. Też bardzo dziękuję i nażywajcie się wspaniałe kobiety.</p>



<p><strong>KM: </strong>Dzięki, cześć!</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>PS</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>W odcinku wspominamy o:</p>



<p>1. <a href="https://www.empik.com/nazycsie-jak-zaczac-nazywac-sie-dzis-pamietac-o-tym-jutro-i-juz-nigdy-o-sobie-nie-zapomniec-iwanowska-polkowska-marta,p1291562750,ksiazka-p?cq_src=google_ads&amp;cq_cmp=11284533004&amp;cq_term=&amp;cq_plac=&amp;cq_net=u&amp;cq_plt=gp&amp;gclid=Cj0KCQjwpImTBhCmARIsAKr58czYe98i9-1Sev3yynllhI_m3dR2SnwpUXN45Wnh6m_Pm5SIiOM0Xl8aAhFdEALw_wcB&amp;gclsrc=aw.ds" target="_blank" rel="noreferrer noopener">Książce &#8220;Nażyć się&#8221; </a>autorstwa Marty Iwanowskiej-Polkowskiej<br>2. Książce „Wielka księga radości” autorstwa Dalajlamy i Desmonda Tutu<br>3. Książce „Piękne życie” autorstwa Shauny Niequist<br>4. Badaniach Brené Brown</p>



<p>Miejsca, gdzie możesz znaleźć Martę:</p>



<p>&#8211; na Facebooku pod nazwą <a href="https://www.facebook.com/ManufakturaRozwoju" target="_blank" rel="noreferrer noopener">„Marta Iwanowska-Polkowska :: Manufaktura Rozwoju”</a>,<br>&#8211; na Instagramie pod nazwą <a href="https://www.instagram.com/marta.iwanowska.polkowska/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">„marta.iwanowska.polkowska”</a>,<br>&#8211; na stronie www: <a href="https://manufakturarozwoju.pl/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">manufakturarozwoju.pl</a><br>&#8211; w podcaście <a href="https://manufakturarozwoju.pl/podcast-o-odwadze/">„Urzeczywistnij swoje JA”</a></p>



<p>Do usłyszenia! 🙂</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width:256px;height:138px" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<p>PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie wypełnij mój darmowy quiz <a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/">&#8220;Sprawdź jak silna jest Twoja marka&#8221;</a>. Dzięki niemu nie tylko sprawdzisz kondycję swojej marki, ale też dostaniesz ode mnie wskazówki, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym zaistnieć w świadomości klientów na długo!</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="390" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg" alt="" class="wp-image-32245" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-980x373.jpg 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-480x183.jpg 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></a></figure>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/macierzynstwo-bez-lukru-czego-nas-uczy-i-jak-te-lekcje-wykorzystac-w-biznesie/">Macierzyństwo bez lukru &#8211; czego nas uczy i jak te lekcje wykorzystać w biznesie</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/macierzynstwo-bez-lukru-czego-nas-uczy-i-jak-te-lekcje-wykorzystac-w-biznesie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>7 pomysłów jak subtelnie rozwijać markę w czasie kryzysu</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/7-pomyslow-jak-subtelnie-rozwijac-marke-w-czasie-kryzysu/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/7-pomyslow-jak-subtelnie-rozwijac-marke-w-czasie-kryzysu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 12 Apr 2022 05:00:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Lista mailingowa]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[Strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[Wizerunek marki]]></category>
		<category><![CDATA[audyt marki]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=32129</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jest kwiecień 2022 roku. Po dwóch latach radzenia sobie z pandemią stanęliśmy przed wyzwaniem &#8211; jak rozwijać markę, gdy u naszych sąsiadów trwa wojna.&#160; Jedni mówią, że nie wypada teraz czegoś sprzedawać i prowadzić tak, jak kiedyś kampanii sprzedażowych, czy ogólnie komunikacji marki &#8211; z uśmiechem, energią itp. Drudzy z kolei zachęcają do funkcjonowania „po [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/7-pomyslow-jak-subtelnie-rozwijac-marke-w-czasie-kryzysu/">7 pomysłów jak subtelnie rozwijać markę w czasie kryzysu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Jest kwiecień 2022 roku. Po dwóch latach radzenia sobie z pandemią stanęliśmy przed wyzwaniem &#8211; jak rozwijać markę, gdy u naszych sąsiadów trwa wojna.&nbsp;</p>



<p>Jedni mówią, że nie wypada teraz czegoś sprzedawać i prowadzić tak, jak kiedyś kampanii sprzedażowych, czy ogólnie komunikacji marki &#8211; z uśmiechem, energią itp. Drudzy z kolei zachęcają do funkcjonowania „po staremu”, żeby nie zwariować i też nie zbankrutować! Bo przecież świat się nie zatrzymał, rachunki nadal do nas przychodzą i trzeba je opłacać.&nbsp;</p>



<p>Nie sądzę, że jest tutaj jedno właściwe rozwiązanie. Każda z nas musi sobie sama odpowiedzieć na pytanie w jaki sposób chce w tym momencie komunikować się ze swoimi odbiorcami.</p>



<p>Co możesz robić ze swoim biznesem, gdy nie masz siły i przestrzeni na wielkie kampanie sprzedażowe? Czytaj ten artykuł do końca!</p>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<span id="more-32129"></span>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Jeszcze przed wybuchem wojny na Ukrainie postanowiłam zwolnić z rozwijaniem swojej marki. To jednak wynik mojej prywatnej sytuacji życiowej, kiedy to przygotowuję się do bycia po raz drugi mamą.&nbsp;</p>



<p>To nie znaczy jednak, że całkowicie nie pracuję. Wykonuję „na zapleczu” szereg działań, które w przyszłości mogą mi jeszcze szybciej wrócić do pracy, gdy będę miała na to przestrzeń.&nbsp;</p>



<p><strong>Są to działania sprzedażowe i marketingowe, które nie zawsze są widoczne gołym okiem, a robią naprawdę świetną robotę! I zdecydowanie korzystnie wpływają na rozwój marki.&nbsp;</strong></p>



<p>Chciałabym podzielić się z Tobą pomysłami na te działania! Być może zainspirują Cię, gdy nie będziesz do końca czuła się komfortowo ze standardową komunikacją swojej marki w tym wyjątkowym czasie. Oto one:</p>



<h2 class="wp-block-heading">1. Aktualizacja i dopracowanie newslettera</h2>



<p>Newsletter jest dla mnie jednym z głównych kanałów komunikacji z moimi klientkami. Przez dłuższy czas go zaniedbywałam, ale postanowiłam z tym skończyć! Przecież jest to jeden z niewielu kanałów komunikacji, gdzie mam niemal całkowitą kontrolę nad jego funkcjonowaniem.</p>



<p>Dlatego też postawiłam na sprawdzanie poprawności danych w Mailerlite, weryfikację i autoryzację adresu mojej strony www, czyszczenie listy z nieaktywnych kontaktów, ustawienie i aktualizację automatyzacji oraz zaplanowanie tematów newsletterów na kilka miesięcy do przodu.</p>



<p>Dzięki temu moje maile będą docierać tylko do faktycznie zainteresowanych nimi osób, a ja będę mieć spokojną głowę, bo nie będę się zastanawiać, o czym by tu teraz do Ciebie napisać 🙂</p>



<h2 class="wp-block-heading">2. Nagrywanie nowych odcinków podcastu / pisanie nowych artykułów na bloga</h2>



<p>Podcast i mój blog to kolejne kanały komunikacji, nad którymi mam niemal pełną kontrolę. Skupienie na nich mojej uwagi jest inwestycją długoterminową, więc uzbrajam się w cierpliwość, żeby zobaczyć konkretne efekty 🙂 Regularnie tworzę nowe odcinki podcastu, przygotowuję ich transkrypcję oraz całą oprawę wizualną, aby mieć przygotowane materiały minimum na 2 miesiące do przodu. Analogicznie postępuję w przypadku bloga &#8211; planuję treści i tworzę nowe artykuły, które będą moimi cichymi ambasadorami.</p>



<p>Skupiam się głównie na poruszaniu tematyki związanej z moją specjalizacją, ale też dopasowuję ją do mojej aktualnej sytuacji życiowej i stanu ducha. Chcę być autentyczna w mojej komunikacji dlatego ukrywanie moich emocji związanych z wojną i przygotowaniami do porodu byłoby według mnie nie ma miejscu.</p>



<p>Dlatego też w najbliższym czasie w moim podcaście usłyszycie nie tylko o kwestiach brandingowych, wizerunkowych, czy strategicznych, ale również lifestylowych np jak pogodzić macierzyństwo z prowadzeniem własnego biznesu. Pierwsza rozmowa z tego cyklu jest już dostępna na stronie <a href="https://sztukabrandingu.pl/007">www.katarzynamrzyglod.pl/007</a>, a kolejna, z Martą Iwanowską-Polkowską ukaże się już 25 kwietnia i będzie o nażywaniu się! Na pewno przypomnę Ci o niej w którymś z maili 🙂</p>



<p>To samo możesz zrobić ze swoimi innymi bezpłatnymi materiałami &#8211; wiadomościami w newsletterze, artykułami na blogu, wideo na YT itp. Możesz przygotować te materiały na kilka tygodni do przodu, żeby zbudować regularność swoich działań komunikacyjnych. A wiadomo: <strong>regularność = przewidywalność, przewidywalność = większe zaufanie, a zaufanie = dobrze zbudowany wizerunek marki 🙂</strong></p>



<h2 class="wp-block-heading">3. Audyt marki i badanie rynku</h2>



<p>Ten temat będę wałkować Ci non stop! Bez porządnego zatrzymania się raz na jakiś czas i spojrzenia na swoje działania z lotu ptaka możesz zacząć się kręcić w kółko. Będziesz tworzyć nowe produkty lub usługi, które nie będą idealnie trafiały w potrzeby Twoich klientów, co będzie skutkowało przepalonym budżetem, frustracją level master i zniechęceniem do dalszych działań.</p>



<p>Dlatego w swoich działaniach regularnie sprawdzam, co od ostatniego audytu mojej marki zadziałało, a co nie oraz testuję nowe pomysły i sprawdzam jak wypadają one na tle konkurencji i całego rynku.</p>



<p>Obserwuję też co robią inni, jakimi wnioskami ze swoich działań się dzielą i skrupulatnie zapisuję swoje przemyślenia. Wrócę do nich jak tylko będę gotowa na konkretniejsze działania sprzedażowe. A w międzyczasie ułożą mi się w głowie 🙂</p>



<h2 class="wp-block-heading">4. Aktualizacja i dopracowanie konta na Pinterest</h2>



<p>Do tego robię już konkretne przymiarki i badam temat Pinteresta w kontekście zwiększania swoich zasięgów. I muszę przyznać, że jestem w pozytywnym szoku jak ta platforma może pomóc w rozwijaniu wizerunku i komunikacji marki! To jeszcze mało popularny sposób, ale już teraz mogę Ci podpowiedzieć, że warty przyjrzenia się mu z bliska.</p>



<p>Jak tylko zbiorę więcej informacji na ten temat to na pewno się nimi z Tobą podzielę!</p>



<h2 class="wp-block-heading">5. Zbieranie materiałów pod nowy płatny produkt</h2>



<p>Nauczona doświadczeniem, nie chcę już więcej działać w pośpiechu, zarywać nocek i zaniedbywać siebie, aby tylko wyrobić się na czas z premierą nowego produktu lub usługi. Wolę działać spokojniej, może czasem dłużej, ale z poszanowaniem siebie i swojego życia prywatnego! To wynika z moich wartości, których mocno pilnuję.</p>



<p>Dlatego teraz rozpisuję strukturę nowego produktu, tworzę pod niego nowe treści, analizuję wyniki zebrane podczas badania rynku oraz jeszcze raz wracam do feedbacku, który dostałam od moich klientek po współpracy ze mną.</p>



<p>Działając w pojedynkę (oraz przy mojej obecnej sytuacji prywatnej) nie łudzę się, że będę w stanie teraz robić wielkie kampanie sprzedażowe nowych produktów lub usług. Dlatego już teraz kompletuję materiały, aby później działać z większym spokojem i pewnością.</p>



<p>A jeśli nie chcesz wypuszczać w najbliższym czasie żadnych nowych produktów lub usług to może warto przyjrzeć się tym obecnym? Sprawdź, które z pozycji z Twojej oferty sprzedażowej sprzedają się najlepiej, a które najgorzej. Dowiedz się dlaczego tak się dzieje. Co takiego sprawia, że jeden produkt jest wybierany częściej od innego. Do tego przyda Ci się badanie rynku, o którym wspominałam wyżej 🙂 Dzięki temu będziesz mogła udoskonalić swoją ofertę, aby przyszłe klientki nie miały wątpliwości, czy warto współpracować właśnie z Tobą!</p>



<h2 class="wp-block-heading">6. Pokazywanie kulis swojej pracy</h2>



<p>Już niedługo ukaże się odcinek podcastu, w którym wspólnie z moją gościnią dokładniej omawiamy ten wątek. Rozprawiałyśmy, czy warto pokazywać kulisy swojej pracy, siebie, swoje życie prywatne i czy musimy to robić, żeby mieć lepsze zasięgi.</p>



<p>Ale zanim posłuchasz tej rozmowy to zastanów się proszę jaki Ty masz stosunek do pokazywania swojej pracy „od kuchni”.</p>



<p>Ja osobiście nie mam z tym problemu i chętnie pokazuję swoje zaplecze i życie prywatne, ale z poszanowaniem prywatności moich bliskich. Jest to dla mnie element budowania zaufania i autentyczności. Pokazując tą sferę wiem też, że może to być inspiracja dla innych mam, które prowadzą własne biznesy, a które często zmagają się z zachowaniem work-life balance.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>7. Współpraca z innymi businesswoman (występy gościnne)</strong></h2>



<p>Mówi się, że „Samemu idzie się szybciej, ale we dwójkę dociera się dalej.” i trudno się z tym nie zgodzić! Wspólne szukanie nowych rozwiązań, czy wzajemne wspieranie się może dać dużo więcej możliwości rozwoju niż działanie w pojedynkę.</p>



<p>Dlatego też moje najnowsze odcinki podcastu są właśnie rozmowami z wspaniałymi kobietami, które chciały się podzielić swoją wiedzą i doświadczeniem z moją społecznością. Dla każdej z nas jest to sytuacja win-win. Każda z nas otrzymuje możliwość dotarcia do nowej grupy odbiorców, każda może wzmocnić swoją pozycję eksperta, ale przede wszystkim możemy pokazać, że takie współpracę są ogromną siłą w kobiecych biznesach, a nie zagrożeniem.</p>



<p>Jeśli jeszcze nie próbowałaś takiej współpracy to gorąco Cię do tego zachęcam! Może to być w formie wspólnie nagranego odcinka podcastu, wywiadu spisanego jako artykuł na blogu, wspólnie przeprowadzonego live, czy webinaru albo też stworzenia wspólnego produktu, czy usługi. Możliwości jest wiele, a korzyści jeszcze więcej! 🙂</p>



<p>Ja jestem otwarta na wszelkie takie współprace! Jeśli tylko chciałabyś stworzyć coś wspólnie ze mną to koniecznie napisz na adres <a href="mailto:kontakt@katarzynamrzyglod.pl">kontakt@katarzynamrzyglod.pl</a>. Chętnie podzielę się swoją wiedzą z zakresu budowania marki, tworzenia strategii (nawet dla małych biznesów), przeprowadzania audytu marki i badania rynku, znalezieniu swojego wyróżnika i wszelakich kwestiach wizerunkowych.</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<p>Wszystkie sposoby na rozwój marki, które powyżej opisałam są wynikiem moich osobistych działań, które widzę, że przynoszą konkretne rezultaty.&nbsp;</p>



<p>I wiem, że możesz sobie pomyśleć, że to wszystko nie jest jakiś rocket science. Zdaję sobie z tego sprawę. Jednak te pomysły mogą Ci pomóc w tym, aby nie opaść całkowicie na laurach i mimo braku weny i chęci do działania, nie zostawić rozwoju swojej marki na pastwę losu.&nbsp;</p>



<p>Oczywiście, jeśli czujesz się na siłach to działaj sprzedażowo z całych sił! Jeśli jednak jest to dla Ciebie trudne nie wstydź się tego! Każda z nas może mieć własny sposób z radzeniem sobie w tych trudnych czasach. Niezależnie jaką decyzję podejmiesz, czy postawisz na działanie „w tle”, czy standardową komunikację sprzedażową to będzie to dobra decyzja! Bo będzie Twoja!&nbsp;</p>



<p>Mam nadzieję, że moje pomysły na rozwój marki w czasie kryzysu są dla Ciebie inspiracją!&nbsp;&nbsp;</p>



<p>A jakie są Twoje sposoby na rozwijanie marki w trudnym czasie? Koniecznie podziel się w komentarzu poniżej 🙂</p>



<p>Piękności!</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width:256px;height:138px" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<p>PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie wypełnij mój darmowy quiz <a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/">&#8220;Sprawdź jak silna jest Twoja marka&#8221;</a>. Dzięki niemu nie tylko sprawdzisz kondycję swojej marki, ale też dostaniesz ode mnie wskazówki, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym zaistnieć w świadomości klientów na długo!</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="390" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg" alt="" class="wp-image-32245" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-980x373.jpg 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-480x183.jpg 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></a></figure>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/7-pomyslow-jak-subtelnie-rozwijac-marke-w-czasie-kryzysu/">7 pomysłów jak subtelnie rozwijać markę w czasie kryzysu</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/7-pomyslow-jak-subtelnie-rozwijac-marke-w-czasie-kryzysu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak pogodzić macierzyństwo z prowadzeniem własnego biznesu?</title>
		<link>https://sztukabrandingu.pl/jak-pogodzic-macierzynstwo-z-prowadzeniem-wlasnego-biznesu/</link>
					<comments>https://sztukabrandingu.pl/jak-pogodzic-macierzynstwo-z-prowadzeniem-wlasnego-biznesu/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Katarzyna Mrzygłód]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 03 Apr 2022 18:52:11 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Branding]]></category>
		<category><![CDATA[Podcast]]></category>
		<category><![CDATA[Rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[audyt marki]]></category>
		<category><![CDATA[strategia marki]]></category>
		<category><![CDATA[wizerunek marki]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://sztukabrandingu.pl/?p=32118</guid>

					<description><![CDATA[<p>Najcenniejsza rada, jaką dostałam, będąc młodą mamą, która chce wrócić do pracy, brzmiała: „Kup sobie kubek termiczny, a nawet kilka – tylko wtedy nie będziesz narzekać na wiecznie zimną kawę”.&#160; Wiele kobiet, które wracają do prowadzenia własnej działalności po urlopie macierzyńskim lub jeszcze w czasie jego trwania, wpada w błędne koło. Z jednej strony chciałyby [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/jak-pogodzic-macierzynstwo-z-prowadzeniem-wlasnego-biznesu/">Jak pogodzić macierzyństwo z prowadzeniem własnego biznesu?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Najcenniejsza rada, jaką dostałam, będąc młodą mamą, która chce wrócić do pracy, brzmiała: „Kup sobie kubek termiczny, a nawet kilka – tylko wtedy nie będziesz narzekać na wiecznie zimną kawę”.&nbsp;</p>



<p>Wiele kobiet, które wracają do prowadzenia własnej działalności po urlopie macierzyńskim lub jeszcze w czasie jego trwania, wpada w błędne koło. Z jednej strony chciałyby jak najlepiej dla swojego maluszka – być przy nim, zaopiekować się najlepiej jak tylko potrafią. A z drugiej mają wyrzuty sumienia, że pracując, nie poświęcają mu i całej rodzinie wystarczająco dużo uwagi. To z kolei prowadzi do wielu frustracji, bycia w ciągłym niedoczasie, czy zaniedbywania swoich potrzeb.&nbsp;</p>



<p>Czy faktycznie łączenie macierzyństwa z prowadzeniem własnego biznesu jest takie trudne? A może to tylko kwestia organizacji? O tych i innych tematach rozmawiam dzisiaj z moją gościnią – Joanną Kokoszkiewicz. Gorąco zapraszam cię do wysłuchania tej rozmowy.</p>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<span id="more-32118"></span>



<hr class="wp-block-separator has-css-opacity is-style-wide"/>



<div style="height:10px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<h2 class="wp-block-heading has-text-align-center">Nagranie podcastu</h2>



<figure class="wp-block-embed is-type-rich is-provider-spotify wp-block-embed-spotify wp-embed-aspect-21-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe title="Spotify Embed: 007: Jak pogodzić macierzyństwo z prowadzeniem własnego biznesu?" style="border-radius: 12px" width="100%" height="152" frameborder="0" allowfullscreen allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; fullscreen; picture-in-picture" loading="lazy" src="https://open.spotify.com/embed/episode/1aXZIK7Bz2i5j3DyPq0k8E?si=128987ef764e4d4e&#038;utm_source=oembed"></iframe>
</div></figure>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Kim jest „Mama w sam raz&#8221;?</strong></strong></h2>



<p><strong>Katarzyna Mrzygłód:</strong> Cześć, Asiu! Bardzo serdecznie witam cię w kolejnym odcinku mojego podcastu. To jest już siódmy odcinek, który jest odcinkiem wyjątkowym, bo będzie on początkiem serii rozmów z fantastycznymi kobietami. Kobietami, które są psycholożkami, trenerkami, coachycami i z którymi będę chciała rozmawiać o tym, jak łączyć macierzyństwo, kobiecość z prowadzeniem własnego biznesu. Będziemy poruszać przeróżne tematy, a z tobą chciałabym dzisiaj w tym premierowym odcinku&nbsp;porozmawiać o tym, jak konkretnie godzić to macierzyństwo, bycie mamą z prowadzeniem własnego biznesu, byciem na swoim.</p>



<p>Także witam cię serdecznie i na początku jak byś mogła opowiedzieć naszym słuchaczkom i słuchaczom, kim jesteś, czym się zajmujesz, to byłabym wdzięczna.</p>



<p><strong>Joanna Kokoszkiewicz:</strong> Cześć, Kasiu! Witam cię również bardzo serdecznie, bardzo dziękuję za zaproszenie do tego podcastu. Nazywam się Joanna Kokoszkiewicz i w mediach społecznościowych, w internecie jestem znana jako „Mama w sam raz&#8221;. I to czym się zajmuję, to jest wspieranie mam – pomagam im w tym, żeby na co dzień potrafiły cieszyć się zarówno życiem, jak i macierzyństwem, bez wyrzutów sumienia, że nie są idealne. Stąd pomysł na ten projekt „Mama w sam raz&#8221;. Pomagam też mamom stawać się świadomymi mamami, poszerzać swoją świadomość, żeby dzięki temu mogły wychowywać szczęśliwe dzieci. Bo ja bardzo wierzę, że świadoma mama równa się szczęśliwe dziecko.&nbsp;</p>



<p>Jestem też autorką książki „Mama w sam raz. Jak wrzucić na luz i być w końcu szczęśliwą mamą&#8221;. Na co dzień wspieram mamy w sesjach coachingowych, czyli takiej pracy jeden na jeden i w wyzwaniach zarówno życiowych, jak i wychowawczych. A prywatnie też jestem mamą – mój syn lada moment kończy 18 lat, więc będę już mamą dorosłego dziecka, a moja córka ma 13 lat, więc mam na pokładzie dwoje nastolatków.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Jak pogodzić macierzyństwo z prowadzeniem własnego biznesu?</strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Super, Asiu, dzięki za przedstawienie się. Tę rozmowę chciałabym zacząć od takiego pytania: czy według ciebie macierzyństwo i prowadzenie własnego biznesu są w ogóle wykonalne. Bo często jest tak, że trochę balansujemy na granicy. Chcemy być tą idealną mamą, która tak się opiekuje maleństwem, czy w ogóle dziećmi (też starszymi), chcemy wszystko super ogarnąć, a z drugiej strony wiemy, że mamy firmę, którą też trzeba się zaopiekować. I <strong>czy to jest tak, według ciebie, że zawsze jest coś kosztem czegoś – jeden obszar kosztem drugiego, zaopiekowania się nimi – czy musimy między nimi wybierać, czy da się to jakoś pogodzić.</strong></p>



<p><strong>JK:</strong> Kasiu, myślę sobie o tym pierwszym pytaniu „czy to jest w ogóle wykonalne&#8221; – jak najbardziej jest&nbsp;to wykonalne, bo i ja, i ty prowadzimy nasze biznesy, będąc mamami, i wiele kobiet też to robi. Przechodząc do twoich dalszych pytań, jak to w ogóle pogodzić, czy to się da – przede wszystkim myślę, że to jest właściwie pytanie do każdej z mam. Zapewne będą nas słuchać mamy, które prowadzą biznes albo myślą o tym. Więc dla tych mam, które jeszcze się zastanawiają, to ważne jest, żeby każda z nich zadała sobie takie pytanie: „Czy ja tego naprawdę chcę&#8221;? Bo za chwilę będziemy wspierać te mamy, mówić o mamach, które ten biznes prowadzą, ale być może jest część osób, która myśli sobie „powinnam prowadzić ten biznes, no bo wszystkie mamy prowadzą, bo moja koleżanka ma dziecko i prowadzi biznes, a ja nie mogę być gorsza, przecież tak powinno być&#8221;. Tu mamy dużo tego słowa „powinnam&#8221;, więc zanim pójdziemy w tym kierunku, to bym się zatrzymała.&nbsp;</p>



<p>Bardzo ważne jest, żeby każda mama zadała sobie pytanie i oddzieliła ten głos „powinnam&#8221; – mówię o takim głosie wewnętrznym „powinnam&#8221;, bo czasem jest tak, że ja rzeczywiście potrzebuję iść do pracy, żeby zarobić pieniądze i utrzymać rodzinę – i to jest troszkę inna sytuacja. Ale mówimy o takiej sytuacji, w której to nie jest koniecznością, a tylko mamy ten głos, który mówi „powinnam&#8221; czy „powinnaś&#8221;. Zatrzymałabym się tutaj, żeby każda mama ze sobą sprawdziła, na ile w głębi siebie, kiedy kontaktuje się sama ze sobą, nie słucha tych wszystkich głosów, tylko słucha swojego wewnętrznego głosu – żeby każda mama sprawdziła, czy rzeczywiście chce, czy rzeczywiście tego potrzebuje.&nbsp;</p>



<p>Bo myślę sobie, że jest wiele mam, które nie pracują, są w domu z dziećmi i są bardzo szczęśliwe i im to w zupełności wystarcza. Więc to byłby taki pierwszy krok. Jeśli mama podejmuje decyzję o tym, że naprawdę chce pracować, to jak najbardziej łączenie tego biznesu z macierzyństwem jest możliwe.&nbsp;</p>



<p>Jak pytasz, czy to przypadkiem nie jest tak, że to jest jedno kosztem drugiego, myślę sobie, że pewnie tak. Bardzo często się mówi, że to powinno być w takiej harmonii, w takim balansie, a często to w ogóle nie jest w tej harmonii i w tym balansie, jakie my sobie wyobrażamy. Czasem zaniedbam pracę, bo muszę zająć się dzieckiem, które na przykład jest chore, a czasem poświęcę mniej czasu dziecku, bo właśnie rozpoczynam jakiś bardzo ważny projekt i przeznaczę więcej czasu na ten projekt. Osobiście nie jestem wielką fanką takiego dążenia do idealnego balansu, bo to czasem, mam wrażenie, odbiera radość z tej pracy, ale też tutaj dochodzi taki głos krytyka, który mówi: „No zobacz, u ciebie to nie jest w takim idealnym balansie&#8221; – no czasem nie jest, po prostu.</p>



<p><strong>KM:</strong> To, co mówisz, od razu przywołuje wspomnienia z moich potyczek w głowie z samą sobą. Bardzo często wchodzi&nbsp;takie porównywanie się do innych, bo widzimy, że ktoś też jest mamą, ale robi takie fajne rzeczy, a ja to co, a ja nie mogę, ja nie potrafię, czy jestem gorsza. I to może bardzo skutecznie mącić w głowie. Ale jak mówisz o tym balansie, że warto pogodzić się z tym, że nie da się być na 100% w każdym z tych obszarów – jesteśmy na tyle, ile możemy, nie porzucamy żadnego z tych obszarów, tylko chwilowo zajmujemy się bardziej tym, chwilowo tamtym. To mi&nbsp;się&nbsp;wydaje takie bardzo rozsądne.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Największe wyzwania w łączeniu pracy i macierzyństwa</strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Asiu, a powiedz mi, bo pracujesz z mamami i wiem, że masz mnóstwo różnych przypadków i wyzwań, kobiety opowiadają ci o swoich problemach. <strong>Co, z twojego doświadczenia z pracy z mamami, jest największym wyzwaniem w łączeniu tych dwóch obszarów – pracy i macierzyństwa?</strong></p>



<p><strong>JK:</strong> Zdecydowanie bardzo często wspieram mamy też w tym obszarze i słyszę na co dzień, co tutaj jest wyzwaniem, zresztą sama też łącząc te dwa obszary, miałam wiele wyzwań – one też są mi bliskie. Myślę sobie, Kasiu, że chyba tym <strong>pierwszym, największym wyzwaniem jest</strong> to, o którym już trochę rozmawiamy tutaj, i mam wrażenie, że to jest ten <strong>głos perfekcjonisty, który się często uruchamia</strong>. Czyli takie dążenie do tego, że będę idealna właśnie w tych dwóch obszarach. To jest taka część w nas (ja ją sobie nazywam perfekcjonistą), czyli taki głos, który mówi, że musisz być idealna – w obszarze pracy musisz robić świetne projekty, cały świat musi o tym słyszeć. Oczywiście często perfekcjonista idzie w parze z porównywaniem się z innymi, bo przecież inne osoby też mają dzieci i sobie świetnie radzą. Więc myślę sobie, że to jest ten głos, który wrzuca nas w takie oczekiwania wobec samych siebie – mamy być idealne w pracy i musimy też być idealnymi mamami, czyli jako idealna mama powinnam ugotować codziennie świetny dwudaniowy obiad, pobawić się z dzieckiem, pójść na spacer, czy jeśli to większe dziecko – odrobić lekcje itd. Jest bardzo wiele oczekiwań i presji, to samo dotyczy pracy. To jest właśnie jedno z głównych wyzwań, które mają mamy.</p>



<p><strong>Drugie wyzwanie to jest taki partner perfekcjonisty, kolejny nasz głos – głos krytyka wewnętrznego.&nbsp;</strong>To jest partner perfekcjonisty i bardzo się lubią. To taki głos, który często nam się uruchamia w wyniku tych oczekiwań. Czyli jest perfekcjonista, który mówi, że masz być idealna i świetnie robić różne rzeczy w pracy i w domu, a później uruchamia się ten głos krytyka i – jak pewnie wiesz i nasze słuchaczki też – ten głos nigdy nie jest zadowolony. Bez względu na to, co byśmy nie zrobiły, on zawsze znajdzie sposób, żeby nas skrytykować. To jest właśnie to wyzwanie – te myśli, hasła, które wybrzmiewają w głowie: „Jesteś złą matką, zaniedbujesz dzieci, realizujesz swoje pasje, a twoje dziecko jest teraz z opiekunką, jak możesz&#8221;. To jest ten głos, który krytykuje za wszystko, co robimy i jest dużym wyzwaniem, żeby robić swoje pomimo tego głosu, bo on zawsze będzie z nas niezadowolony.<br><strong>Trzecie wyzwanie</strong> też jest połączone z wcześniejszymi – z perfekcjonistą i krytykiem. Często obserwuję, że mama, która chce być taką idealną mamą, pracownicą czy też businesswoman, wchodzi w taki sposób działania, że <strong>bierze wszystko na siebie</strong>. Uważa, że bardzo dużo obowiązków, które ma, powinna zrobić sama, że ona je zrobi najlepiej. Więc tutaj takim dużym wyzwaniem jest po prostu szukanie wsparcia – ze strony opiekunki czy męża, który będzie partycypował w obowiązkach domowych. I często te osoby, które przebywają dużo w towarzystwie&nbsp;perfekcjonisty i krytyka i ich&nbsp;słuchają, mają z tym problem. Warto się tego uczyć i delegować – te obowiązki, zadania, szukać wsparcia.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong>Sposoby na opanowanie emocji</strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Słucham cię i widzę przed oczami przeróżne sytuacje, które gdzieś tam u mnie się też pojawiały i wiem, że u mnie łączyło się to z przeróżnymi emocjami. Od ekscytacji, że coś się udało, że spędziłyśmy fajnie dzień z córką, czy udało się wyjechać gdzieś na weekend i odpocząć, przewietrzyć głowę, po frustracje, emocje, które źle na nas wpływają. Jak ty to widzisz – <strong>jak sobie poradzić z huśtawką tych emocji, żeby nie dać się im całkowicie ponieść, tylko nad nimi zapanować.</strong></p>



<p><strong>JK:</strong> Kasiu, fajnie, że o tym mówisz, że się tym dzielisz, bo to jest codzienność każdej z nas. <strong>To jest o takim uznaniu tego, że te emocje mają prawo takie być.</strong> Na co dzień pracuję głównie z emocjami, z takim dobrostanem mam i to jest temat, który uwielbiam, taki mój konik – emocje. Od czego warto zacząć, co warto sobie uzmysłowić, to że emocje mają prawo być bardzo różne, że nasz dzień może być bardzo różny. Różne emocje możemy przeżywać – mogą być bardzo skrajne i to też jest okej, dlatego, że one są jak fala – przychodzą i odchodzą. Ważne jest, żeby to sobie uświadomić, pozwolić tym emocjom być, nie wypierać ich, tylko pozwolić im się pojawiać, bo każda z nich ma dla nas różne ważne funkcje – nawet te trudne emocje, takie jak złość.&nbsp;</p>



<p>Jeśli chodzi o to, jak sobie z tym radzić – jestem wielką zwolenniczką uważności i zaczynam dzień od praktyki uważności na siebie, od kilku głębszych wdechów, wydechów, takiego czasu dla siebie. Uważam, że to jest bardzo fajne i potrzebne, żeby każda mama miała taki kontakt ze sobą i taką chwilę w ciągu dnia, żeby na tej uważności na siebie się skupić. Nie pędzić tak ciągle w tym kołowrotku, tylko naprawdę poświęcić sobie chwilę rano, kilka chwil w ciągu dnia, chwilę też wieczorem na taki kontakt ze sobą, na zadanie sobie pytania „co się we mnie teraz dzieje&#8221;, na to, żeby pozwolić tym emocjom być. Wydaje mi się, że w momencie, kiedy budujemy taki kontakt ze sobą, to wtedy tworzy się kontakt z naszą zasobną częścią (ja tak to nazywam często) – taką częścią nas, która wypełnia się uważnością na siebie, uważnością na dziecko, uważnością na to, co się ze mną w tym momencie dzieje. Budujemy też sobie zasobność na to, żeby te wszystkie emocje przez nas przepływały, żebyśmy były w stanie się kontenerować, jak to się mówi w języku wychowawczym.&nbsp;</p>



<p>Warto mieć świadomość, że te emocje nas nie zaleją – one wcześniej czy później po prostu przepłyną. Ale to się wydarzy tylko w momencie, kiedy pozwolimy im przepłynąć, kiedy nie będziemy blokować tego dostępu i przepływu, one dużo wcześniej się wysycą, dużo łatwiej, niż gdybyśmy trzymały na siłę gardę i wizerunek, że jesteśmy mamami, których to nie dotyczy, że zawsze jesteśmy uśmiechnięte itd. Dlatego bardzo zachęcam do takiej uważności na siebie, do dania sobie czasu.&nbsp;</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong>Czy wybuch złości jest zły?</strong></strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>Mam teraz przed oczami taką sytuację, że faktycznie czasem nie jesteśmy w stanie zapanować nad tą złością – jest fala, ona płynie, ona ma punkt szczytowy i jak, twoim zdaniem, warto sobie z tym poradzić. Czy są w ogóle jakieś sposoby, że kiedy mamy mnóstwo frustracji – obiad nieugotowany, mąż chodzi zły, bo jest głodny, dziecko płacze, może z głodu, może coś go boli, nasza zimna kawa stoi już od rana, bo nie miałyśmy czasu jej wypić i jest cała lawina emocji, które w końcu wybuchają. <strong>Jak sobie z takim wybuchem poradzić, co z tą złością w ogóle można zrobić?</strong></p>



<p><strong>JK:</strong> Przede wszystkim znowu uznać, że mam prawo tę emocję czuć – to jest okej. Często jest tak, że my nie lubimy złości, bo złość ma ogromny ładunek energetyczny i bardzo trudno ją powstrzymać i to, co robimy w wyniku tej emocji, nasze zachowania często doprowadzają do tego, że mamy później poczucie winy, że wybuchnęłyśmy, zrobiłyśmy, powiedziałyśmy coś, czego żałujemy. <strong>Przede wszystkim warto uznać, że to jest okej, że czuję złość </strong>– to emocja jak każda inna, ona jest trudna, natomiast to jest w porządku, że ją czuję – to jest pierwszy krok. Pamiętajmy, że złość jest nam potrzebna, bo zostaliśmy w nią wyposażeni z jakiegoś powodu. Lubię o niej tak myśleć, że jest mi jakoś potrzebna, jest ważna. Pamiętajmy też, że kiedy czujemy złość, to jest dla nas informacja, że np. ktoś przekracza nasze granice albo że nasze potrzeby są niezaspokojone, albo kiedy ktoś robi krzywdę naszemu dziecku to tam się m.in. pojawia złość po to, żebyśmy były w stanie zareagować i ochronić nasze dziecko. Więc jak tak popatrzymy na tę złość, to ona wydaje się bardzo potrzebną emocją.&nbsp;</p>



<p>Natomiast kłopot zaczyna się wtedy, kiedy ona się trochę wymyka spod kontroli – robimy pewne rzeczy, z którymi jest nam później po prostu źle. I kiedy pytasz Kasiu, co można by z nią zrobić, to jako<strong> kolejny krok po tym uznaniu, bardzo ważne jest, żeby zastosować profilaktykę, chociażby w postaci uważności na siebie, zadania sobie pytania, co się we mnie teraz dzieje, czego teraz potrzebuję, czyli ciągle dbać o swój dobrostan, ciągle napełniać ten dzban potrzeb.</strong> W mojej książce opisuję taką obrazową metaforę, żeby napełniać ten swój dzban potrzeb, po to, żeby móc zaspokajać potrzeby dzieci, ale też m.in. właśnie po to, żeby budować w sobie tę zasobną część, która będzie potrafiła tę złość poczuć i nie reagować za jej sprawą, nie da się jej ponieść. Ale to będzie możliwe wtedy, kiedy my naprawdę na co dzień będziemy dbać o tę swoją zasobną część.&nbsp;</p>



<p>Główną funkcją złości jest uwolnienie ciała od napięcia. Więc jeśli żyjemy w ciągłym napięciu, to jest zupełnie naturalne, że ciało poprzez te wybuchy złości będzie uwalniało to napięcie. Dlatego zadbajmy o to, żeby tego napięcia w naszym życiu było jak najmniej (także tego fizycznego) – czyli zadbajmy o sen. I wiem, że jak to mówię, to wiele mam myśli sobie „jak ja mam zadbać o sen, jak mi się dziecko 10 razy w nocy budzi”. Wiem, że to jest trudne, natomiast warto zrobić wszystko, żeby o swój dobrostan, także fizyczny, zadbać.&nbsp;</p>



<p>Pamiętajmy też, że <strong>o złości mówi się jako o emocji tzw. drugiego rzędu – pod tą złością są inne emocje, którym nie dałyśmy uwagi.</strong> Jak będziemy w tym kołowrotku, to często tym innym emocjom nie dajemy uwagi, a pod złością są np. poczucie winy, żal, lęk. Jeśli te emocje nie są zaopiekowane, to budują w nas napięcie i ono w postaci złości jest z naszego ciała uwalniane. Dlatego jestem bardzo mocno za profilaktyką.</p>



<p><strong>KM:</strong> Czyli warto też zwrócić uwagę na taką fizyczną część naszego życia, jak sen, ale też na to, żeby wyjść na 15 minut przewietrzyć głowę na spacer albo stanąć przy oknie z kubkiem herbaty i pooddychać sobie głęboko. Z zewsząd słyszę o takich różnych praktykach i też je stosuję, wiem, że moje koleżanki, znajome również, i widzę bardzo dużą zmianę u siebie po tym, jak dbam po prostu o swoje ciało.</p>



<p><strong>JK:</strong> Tak, dokładnie tak. Cieszę się, kiedy słyszę, że to stosujesz i twoje znajome również. Pamiętam, jak byłam młodą mamą i urodził się mój syn. To było 18 lat temu – o uważności mało kto wtedy mówił, nie było Instagrama, całkiem inaczej to wyglądało. I znajoma mi wtedy powiedziała: „słuchaj, jak twoje dziecko śpi w ciągu dnia, to ty też śpij&#8221;. Wtedy jej powiedziałam „no jasne, jasne&#8221;, taka byłam zła – no kto upierze, ugotuje itd. I dużo mam nadal tak sobie właśnie myśli i wydaje się, że to jest taka błahostka, a to jest naprawdę bardzo ważna rzecz.&nbsp;</p>



<p>Co jeszcze – jest wiele różnych technik pracy nad sobą, w których możemy zauważyć tę złość, jak my ją czujemy, gdzie my ją czujemy, zanim ten wybuch nastąpi, więc w taki sposób też można pracować – to wymaga trochę głębszej pracy, ale jak najbardziej jest możliwe. Wtedy ten wybuch też można powstrzymać – jest dużo, dużo łatwiej. Więc ta praca może być taka, którą samemu można wykonać albo czasem jest potrzebne wsparcie osoby z zewnątrz, która pomoże sprawdzić, co tam jeszcze jest głębiej pod tą złością i jak nauczyć się ją rozpoznawać, żeby zapobiegać tym wybuchom.&nbsp;</p>



<p>Jeszcze jedną rzecz chcę dodać – nawet jeśli ten wybuch nastąpi, to nie róbmy sobie tego, co większość z nas wtedy robi, czyli rzucania siebie w poczucie winy. Bo my bardzo często to robimy: „no jak ja mogłam, nie powinnam&#8221;. Rzucając siebie w poczucie winy, znowu formujemy sobie ładunek do następnego wybuchu złości – nie pomagamy sobie w ten sposób, więc warto naprawdę wesprzeć siebie i powiedzieć „słuchaj, jesteś najlepszą mamą na ten moment, jaką potrafisz być, robisz, co możesz, starasz się najlepiej jak potrafisz, robisz to, co dasz radę zrobić na ten moment, to co jest dla ciebie dostępne, możliwe na teraz&#8221;. Oczywiście można się przyjrzeć temu, co zrobić, żeby następnym razem nie wybuchnąć i z tego miejsca zacząć się przyglądać temu, popracować nad tym, a nie z miejsca takiego samobiczowania, rzucania siebie w to poczucie winy. Nie biczujmy się za to, że wybuchnęłyśmy złością, bo to jest naprawdę często trudne, żeby ją powstrzymać, więc bądźmy dla siebie dobre i życzliwe.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong>W jaki sposób prosić o pomoc innych?</strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Powiedziałaś właśnie o tym, żeby nie biczować się za te wybuchy złości czy trudne emocje, które w nas są. Często obserwuję, że traktujemy się trochę jak takie męczennice – że jesteśmy uwiązane, bo MUSIMY ugotować obiad, przygotować posiłki, zadbać o dzieci, dom, coś posprzątać, a jednocześnie ta praca i jak to wszystko pogodzić. Chciałam też cię dopytać o to, w jaki sposób warto prosić o pomoc, kogo prosić o tę pomoc, bo wcześniej powiedziałaś, że delegowanie różnych rzeczy jest szalenie ważne i ja się z tym&nbsp;absolutnie zgadzam – zarówno pod kątem ogarniania życia prywatnego, (czyli delegowania tutaj sprzątania czy opieki nad dzieckiem itd.), jak i w kontekście biznesowym. Też długo się borykałam z tym, żeby oddelegować pewne sprawy, no bo ja to potrafię zrobić najlepiej, kto zrobi to lepiej niż ja, ja wiem, jak to zrobić. I dopiero jakiś czas temu poprosiłam o pomoc Sylwię, która jest moją prawą ręką, pomaga mi w różnych tematach, ogarnia je. Uczę się tego delegowania w biznesie, ale też w życiu prywatnym. <strong>Tylko jak właśnie prosić o tę pomoc, bo często nie jest tak różowo, często nie mamy super relacji z mężem albo nie mamy obok siebie dziadków, którzy mogą pomóc. To jak sobie w takiej sytuacji radzić?</strong></p>



<p><strong>JK: </strong>Mówisz, że to było trudne poprosić o pomoc – ja też przez wiele lat byłam zosią samosią i byłam z tego dumna. To jest taki zaułek, w który bardzo łatwo trafić, szczególnie w naszym polskim społeczeństwie, w którym ten mit matki Polki nadal jest obecny i niesiemy go przez pokolenia. Jako taki pierwszy krok <strong>pomocne może być uświadomienie sobie, co jest dla mnie w ogóle ważne w moim życiu, w wychowywaniu dziecka, w mojej rodzinie.</strong> I może odpowiedź na to pytanie będzie brzmiała, że ważne są mój spokój, moje relacje z dzieckiem, ja w takim dobrostanie, żeby mogła z dzieckiem fajnie przebywać, być obecna, być uważna na to, czego ono potrzebuje. I tutaj mamy tę część rodzicielstwa bliskości, w którego nurcie pracuję (jeśli chodzi o tematy wychowawcze), bo w rodzicielstwie bliskości chodzi o to, żeby rodzic był uważny na potrzeby dziecka, obecny. I warto zadać sobie w związku z tym pytanie, co jest dla mnie ważniejsze – czy to, że sama wszystko zrobię i jakim to będzie dla mnie kosztem, czy to, że dla mnie ważny jest mój czas z dzieckiem, jakość czasu z dzieckiem i to, w jaki sposób będę mu towarzyszyć, w jakim będę stanie emocjonalnym. Jeśli uznamy, że to jest ważne, a nawet ważniejsze niż to, że ja wszystko zrobię sama i to będzie zrobione idealnie i po mojej myśli, to wtedy już jest trochę łatwiej. Ale ważna jest praca na poziomie przekonań, sprawdzenia tego, bo jeśli tego nie określimy, to często jesteśmy w automatyzmach, w jakichś schematach, które powtarzamy bezrefleksyjnie.&nbsp;</p>



<p>A to uświadomienie sobie jest często pierwszym krokiem i z tym się wiąże nauka, czasem długoterminowa, nauka odpuszczania, nauka zgody na to, że może nie będzie idealnie, może nie będzie po mojej myśli, może nie będzie tak cudownie wszystko zrobione, jak ja bym to zrobiła. Znowu powracamy do pytania – no dobra, ale co jest dla mnie ważne, co jest dla mnie ważniejsze, na czym mi bardziej zależy. To jest taka refleksja, zadawanie sobie pytań, szczególnie w tych momentach uważności na siebie – to jest pierwsza rzecz.&nbsp;</p>



<p>Druga rzecz, jak mówisz o delegowaniu zadań – jeśli mamy komu delegować te zadania – jest np. mąż, partner – to warto przede wszystkim otworzyć się na to. Kiedy już uda nam się przejść ten pierwszy krok i uznać, że dobra, może nie wszystko musimy zrobić same, warto jest po prostu poprosić męża o pomoc. Tylko tutaj uczulam na pewien schemat, który często obserwuję u mam, że rozmowa z partnerem często przebiega w taki sposób, że wyrzucamy partnerowi, dlaczego tego nie robi, powinien się domyślić, że przecież jest ciężko. „Dlaczego ty się nie domyślasz, no przecież widzisz, że jestem zmęczona, no przecież powinieneś mi pomóc&#8221; – trochę idziemy wtedy na taką walkę i konflikt gotowy. W tej relacji z partnerem on wcale nie musi wiedzieć, czego my potrzebujemy, ani znać i spełniać nasze oczekiwania. To samo jest przecież w drugą stronę – też tego nie wiemy.&nbsp;</p>



<p>Bardzo lubię posługiwać się modelem Marshalla Rosenberga, czyli porozumienia bez przemocy (NVC), gdzie jest dużo mowy właśnie o swoich emocjach, o swoich potrzebach. Zachęcam do takiego otwarcia się i porozmawiania z partnerem, nie na zasadzie walki, tego „czego ty się nie domyślasz&#8221;, bo to po drugiej stronie często rodzi opór i chęć walki i bardzo trudno się porozumieć. Zachęcałabym do otwartości, nazwania swoich emocji, swoich potrzeb, do poproszenia o tę pomoc, do takiego podzielenia się, sprawdzenia, gdzie mogę partnerowi oddać część tego, czym do tej pory się zajmowałam – po prostu odważyć się i to zrobić w taki bardzo pokojowy sposób.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong>Jak mówić o swoich emocjach?</strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Przechodziłam ten kurs NVC, byliśmy tam razem z mężem i bardzo, bardzo dużo nam to dało i do tej pory staram się to stosować, co nie jest proste, bo taki sposób komunikacji z kimkolwiek jest trochę nienaturalny. Właśnie, żeby powiedzieć „słuchaj, czuję teraz złość, bo mam potrzebę wyjścia, umówiłam się z kimś, a mamy awaryjną sytuację i chciałabym cię prosić, żebyś zajął się tym i tym&#8221;. I to jest takie nienaturalne – dla mnie przynajmniej na początku było – mówienie w ogóle o tym, co czuję i uświadomienie sobie co czuję, co jest we mnie, jaką mam emocję, ale też jaką mam potrzebę względem tej emocji. Jak najbardziej jestem za tym, żeby starać się komunikować w taki sposób, z tej techniki NVC, ale też testować i próbować cały czas, bo mój mąż akurat był ze mną na tym kursie, ale nie wszyscy mężowie idą z żonami na kursy, jak się komunikować ze sobą. I to może być szokiem dla drugiej strony, jak ktoś zacznie nagle mówić o swoich emocjach.</p>



<p><strong>JK:</strong> Jasne, tak, to jest nauka, bo nas nikt tego nie uczył, gdy byliśmy młodzi – my, nasi partnerzy – więc dla mnie to też jest trudne i nadal czasem łapię się na tym, że uciekam w stare schematy i automatyzmy, i stary sposób mówienia i to też jest okej. Nie oczekujmy od siebie tego perfekcjonizmu, czujmy się również tutaj w sam raz i wystarczająco dobre.&nbsp;</p>



<p>Przez wiele lat prowadziłam takie kursy, warsztaty dla rodziców „Jak mówić, żeby dzieci słuchały, jak słuchać, żeby dzieci mówiły”. I jeden z modułów poświęcony jest temu, jak pomóc dzieciom z ich emocjami, jak pomóc dzieciom nazywać te emocje. I pierwszą podstawową rzeczą, która jest bardzo ważna, żeby dzieci umiały to robić, jest rodzic, który potrafi to robić. Jak się tego uczymy jako dorosłe osoby, to robimy cudowną rzecz dla naszych dzieci, bo będziemy potrafiły nazywać swoje emocje, swoje potrzeby. Ten język zaczyna jakoś naturalnie wchodzić w nasz język domowy, w pewnym momencie zaczynamy tak mówić do dzieci i nasze dzieci się tego uczą – nazywać swoje emocje. To jest umiejętność, która przyda się nam nie tylko w relacji z partnerem, ale też robimy w ten sposób bardzo dużo dobrego dla naszych dzieci. Bardzo do tego zachęcam. Wiem, że to jest trudne, ale wierzę, że to jest droga do takiego porozumienia bez przemocy, no i też do tego, żeby naprawdę ze sobą otwarcie rozmawiać. To jest trudne, bo pokazujemy wtedy naszą wrażliwość, odsłaniamy ten nasz środek – każdy się tego boi, boi się zranienia, to jest zupełnie naturalne, ale warto próbować, na tyle na ile czujemy, że to jest spójne z nami.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong>Jak w biznesie wykorzystywać siłę płynącą z macierzyństwa?</strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM: </strong>To jest taka definicja bycia mamą w sam raz – żeby być uważną na siebie, uczyć się, cały czas próbować, odkrywać nowe rzeczy, nowe sposoby jak sobie radzić z emocjami czy sytuacjami. Zastanawiam się, jak to bycie mamą w sam raz może się przełożyć konkretnie na prowadzenie własnego biznesu. <strong>Jak jest ta mama w sam raz, która jest na siebie uważna, nie dąży do tej perfekcyjności, to jak, twoim zdaniem, może się to odbić, tak pozytywnie, właśnie na biznesie.</strong></p>



<p><strong>JK:</strong> Takie łagodne podejście do siebie – nie muszę być perfekcyjna, już jestem w porządku, jestem w sam raz, nie muszę siebie naprawiać, a także widzenie tych części, o których rozmawiałyśmy, czyli tego krytyka wewnętrznego, perfekcjonisty, przyjęcie ich, uznanie. Wydaje mi się, że to są takie cechy, które w ogóle pomagają w życiu i zapewne też można je przełożyć na swoje podejście do prowadzenia biznesu.&nbsp;</p>



<p>Jak pracuję z mamami, publikuję posty, piszę newsletter albo prowadzę kursy online, to mi osobiście to bardzo pomaga, bo jak z czymkolwiek wychodzę na zewnątrz, to myślę „no dobra, podzielę się tym, co jest we mnie żywe, co jest we mnie prawdziwe, to nie musi być perfekcyjne, idealne” – dzielę się tym, co czuję, że może być jakoś ważne, potrzebne. Często jak piszę newsletter, to mam feedback od osób, które to czytają, że to było ważne i potrzebne. Niewymaganie od siebie perfekcjonizmu w tym biznesie – że jak już coś napiszę, opublikuję, jakiś projekt przygotuję, to on ma być świetny, mają być same ochy, achy i fajerwerki, i zachwyt wszystkich dookoła. Myślę o takim łagodnym podejściu do siebie, wspieraniu w sobie tego życzliwego, doceniającego głosu również w biznesie – to co robię&nbsp;na ten moment,&nbsp;jest wystarczająco dobre, jest najlepsze, jakie może być na teraz, mogę się tym dzielić, jeśli komuś się to nie spodoba, to jest okej – nie każdy musi rezonować z tymi treściami, nie każdemu one muszą się podobać. Natomiast czując wartość tego, co robię, mogę po prostu się tym dzielić, nie oczekiwać, że to będzie idealne i nie bać się&nbsp;głosu&nbsp;swojego wewnętrznego krytyka. Często nam się wydaje, że się boimy krytyki innych osób, a tak naprawdę często boimy się tego własnego wewnętrznego krytyka.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Autentyczność kluczem do sukcesu!</strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Dzięki, że podzieliłaś się&nbsp;swoimi doświadczeniami z prowadzenia działalności, bo faktycznie jest tak, że w każdym poście czy newsletterze, czy jakiejś treści, którą przekazujemy dalej, da się wyczuć tę autentyczność, da się wyczuć, czy my to robimy w zgodzie ze sobą, czy my to robimy pod publikę, dla zasięgów, czy to jest zgodne z nami itd. <strong>I to jest też taka wskazówka ode mnie, żeby nie bać się tej autentyczności.</strong> Ona&nbsp;często&nbsp;nie przynosi od razu super wyników, nie widzimy, że mamy większe zasięgi, większą sprzedaż, ale to się dzieje z czasem, to jest takie napędzanie tej&nbsp;autentyczności, takiej&nbsp;prawdziwej, i ludzie po jakimś czasie naprawdę przekonają się, że jesteśmy w tym autentyczne, lubimy to, co robimy, chcemy się tym dzielić i to sprawia nam radość, która się udziela.<br><br><strong>JK: </strong>Bardzo mi się podoba to słowo autentyczność, bo ono fajnie zbiera to, o czym rozmawiamy. Jak mówimy o tej rozmowie z partnerem, to też jest nasza autentyczność. Jak mówimy o zajmowaniu się dzieckiem i o tym, że takie bycie w sam raz i zdystansowanie się wobec tego perfekcjonisty czy krytyka, to też jest pozwolenie sobie na tę autentyczność. Bardzo mi to słowo pasuje – cieszę się, że go użyłaś.</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>3 porady dla mam rozwijających własny biznes</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p><strong>KM:</strong> Asiu, to na koniec mam do ciebie takie jedno pytanie – <strong>gdybyś miała przekazać naszym słuchaczkom trzy praktyczne porady, których byś udzieliła właśnie mamom rozwijającym własny biznes, to co by to było?</strong></p>



<p><strong>JK:</strong> Ta autentyczność tak mi teraz przychodzi na myśl i takie <strong>pozwolenie na tę autentyczność, pozwolenie na to, co jest, pozwolenie na to, co się teraz wydarza</strong>. Wydaje mi się, że to ma bardzo szeroki zasięg. Jak mówiłyśmy o tej próbie bycia perfekcyjną w tych dwóch obszarach, to właśnie w kontrze do tego jest autentyczność tego doświadczenia i jakby pozwalanie na to, co jest tu i teraz, co jest prawdą na ten moment i zaakceptowanie tego, zaakceptowanie autentyczności sytuacji, która się teraz wydarza, czyli też tego, że być może inna mama robi świetne projekty, ale to jest jej sytuacja. Nie znamy jej drogi, nie wiemy, jak u niej wygląda ta sytuacja, ile ona może czasu poświęcić na pracę, czy ma wsparcie, czy nie ma itd. Jestem bardzo za zaakceptowaniem tego, z czym ja, jako mama, jestem, co się wydarza w moim życiu teraz, ile naprawdę mogę poświęcić czasu na pracę. Zaakceptowanie tego, uznanie tego i dopasowanie mojej działalności do tego, co jest dla mnie realne. Być może któraś mama może poświęcić na pracę osiem godzin dziennie, a może któraś może poświęcić tylko cztery, a inna tylko dwie, a może któraś w ogóle jednego dnia nie chce pracować i zająć się tylko dzieckiem, a pracować w jakieś inne dni. Od tego bym zaczęła, żeby zobaczyć, co jest dla mnie możliwe na tu i teraz w obrębie tego, gdzie jestem, jaka jest moja sytuacja życiowa, zawodowa i zaakceptowanie tego i dopasowanie do swoich potrzeb. Zaakceptowanie to jest tutaj to słowo klucz.&nbsp;</p>



<p><strong>Na pewno bym też poradziła tym mamom, które już zdecydują się iść za tym głosem i za pragnieniem prowadzenia swojego własnego biznesu, żeby nie poddawały się po drodze. </strong>Czyli taka moja rada wytrwałości, determinacji, bo to jest coś, co też często jest wyzwaniem dla mam i one często się wycofują z jakiejś dalszej działalności. Oczywiście czasem jest to zasadne, ale czasem wydaje mi się, że można się temu przyjrzeć – na ile ja rzeczywiście chcę się wycofać, bo coś innego jest ważniejsze, a na ile to są takie wyzwania, z którymi ja jakoś mogę sobie poradzić albo poprosić kogoś o wsparcie, różnego rodzaju wyzwania – czy emocjonalne, czy organizacyjne. Więc zachęcałabym do determinacji, wytrwałości, niepoddawania się.&nbsp;</p>



<p><strong>Myślę też o takim trzecim aspekcie, czyli o szukaniu wsparcia, żebyśmy naprawdę nie były takimi zosiami samosiami,</strong> jak ja byłam na przykład i wiele mam też jest. Żebyśmy szukały dla siebie wsparcia w postaci partnera, opiekunki czy innych osób, które&nbsp;jakoś&nbsp;nam mogą pomóc, też biznesowo. Ja też w swojej pracy w takich najtrudniejszych momentach, kiedy było najwięcej pracy, miałam zespół, który mnie wspierał i to było bardzo pomocne, bo mogłam zająć się tym, co było dla mnie ważne.&nbsp;</p>



<p>To byłyby takie najbardziej istotne porady.</p>



<p><strong>KM: </strong>Super, bardzo ci dziękuję Asiu za tę całą naszą rozmowę. Mam nadzieję, że wszystkie mamy wyciągnęły z niej coś dla siebie. Chętnie usłyszymy jakieś wasze komentarze – możecie nam pisać wiadomości, jak wam się ta rozmowa podobała, a jeżeli się spodobała, to puśćcie ją dalej w świat – koleżance, innej mamie, może siostrze. Także bardzo serdecznie polecamy. A na koniec Asiu, jeszcze tylko powiedz, gdzie można cię znaleźć w sieci i gdzie można zdobyć informacje o tym, jak być mamą w sam raz.</p>



<p><strong>JK: </strong>Można mnie znaleźć na Facebooku pod nazwą „Mama w sam raz – Joanna Kokoszkiewicz”, na Instagramie pod nazwą&nbsp;„mama_w_sam_raz_j.kokoszkiewicz”, mam też swoją stronę www.joannakokoszkiewicz.pl i to są takie trzy miejsca, w których najczęściej działam. Zachęcam też wszystkie mamy, dla których temat złości jest takim wyzwaniem, i które chciałyby się czegoś więcej dowiedzieć, nauczyć technik panowania nad złością – do pobrania bezpłatnego wideoporadnika „Opanuj złość na swoje dziecko w 5 krokach&#8221;.</p>



<p><strong>KM:</strong> Będzie tutaj w notatkach na pewno link do niego, ale też u ciebie na stronie internetowej&nbsp;www.joannakokoszkiewicz.pl&nbsp;można będzie pobrać.&nbsp;</p>



<p><strong>JK:</strong> Tak, można pobrać ten wideoporadnik i będziemy w ten sposób w kontakcie, bo traficie do mojej bazy newsletterowej, a ja regularnie raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie piszę takie dłuższe treści, dzielę się różnymi narzędziami, innymi rzeczami, które jakoś wspierają mnie w moim macierzyństwie, które wspierają moje klientki. Zachęcam więc – będziemy w kontakcie, mamy będą mogły dowiadywać się, jak siebie wspierać na co dzień, jak być tą mamą w sam raz.</p>



<p><strong>KM:</strong> Asiu, jeszcze raz bardzo, bardzo ci dziękuję za tę rozmowę, zapraszam wszystkich na stronę Asi i na jej profil do grupy, bo naprawdę robi tam super rzeczy – wiem, bo obserwuję Asię już od kilku lat. A ja tymczasem żegnam się z wami i do usłyszenia w następnym odcinku. Cześć!</p>



<p><strong>JK:</strong> Dziękuję, cześć!</p>



<h2 class="wp-block-heading"><strong><strong><strong><strong><strong><strong><strong>Podsumowanie</strong></strong></strong></strong></strong></strong></strong></h2>



<p>Jak widać, łączenie macierzyństwa z prowadzeniem własnego biznesu to nie bułka z masłem. Najważniejsze jest jednak zadbanie o siebie &#8211; swoje potrzeby, czy emocje. Wtedy cała reszta się ułoży!</p>



<p>A jakie są Twoje sposoby na łączenie tych dwóch obszarów? Koniecznie podziel się w komentarzu poniżej.</p>



<p>A jeśli podobał Ci się ten odcinek to koniecznie udostępnij go na swoim profilu na Instagramie lub Facebooku! Będzie mi szalenie miło, dzięki temu moje treści będą docierać do tych, którzy faktycznie tego potrzebują 🙂</p>



<p>W odcinku wspominamy o:</p>



<p>1. Książce &#8220;Mama w sam raz&#8221; autorstwa Joanny Kokoszkiewicz<br>2. Książce &#8220;Porozumienie bez przemocy&#8221; (NVC) autorstwa Marshalla B. Rosenberga</p>



<p>Miejsca, gdzie możesz znaleźć Joannę:</p>



<p>&#8211; na Facebooku pod nazwą <a href="https://www.facebook.com/mamawsamrazjoannakokoszkiewicz" target="_blank" rel="noreferrer noopener">„Mama w sam raz – Joanna Kokoszkiewicz”</a>,<br>&#8211; na Instagramie pod nazwą <a href="https://www.instagram.com/mama_w_sam_raz_j.kokoszkiewicz/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">„mama_w_sam_raz_j.kokoszkiewicz”</a>,<br>&#8211; na stronie www: <a href="https://joannakokoszkiewicz.pl/" target="_blank" rel="noreferrer noopener">joannakokoszkiewicz.pl</a> (gdzie jest możliwość pobrania bezpłatnego wideoporadnika „Opanuj złość na swoje dziecko w 5 krokach&#8221;).</p>



<p>Do usłyszenia! 🙂</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="551" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png" alt="" class="wp-image-8703" style="width:256px;height:138px" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-1024x551.png 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-980x527.png 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2021/01/podpis-Katarzyna-Mrzyglod-06-480x258.png 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></figure>



<p>PS. Jeśli chcesz sprawdzić, jak silna jest Twoja marka, koniecznie wypełnij mój darmowy quiz <a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/">&#8220;Sprawdź jak silna jest Twoja marka&#8221;</a>. Dzięki niemu nie tylko sprawdzisz kondycję swojej marki, ale też dostaniesz ode mnie wskazówki, które pomogą Ci wzmocnić siłę Twojej marki i tym samym zaistnieć w świadomości klientów na długo!</p>



<div style="height:20px" aria-hidden="true" class="wp-block-spacer"></div>



<figure class="wp-block-image size-large"><a href="https://sztukabrandingu.pl/quiz/"><img loading="lazy" decoding="async" width="1024" height="390" src="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg" alt="" class="wp-image-32245" srcset="https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-1024x390.jpg 1024w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-980x373.jpg 980w, https://sztukabrandingu.pl/wp-content/uploads/2023/09/Sprawdz-jak-silna-jest-Twoja-marka-baner-FB-480x183.jpg 480w" sizes="(min-width: 0px) and (max-width: 480px) 480px, (min-width: 481px) and (max-width: 980px) 980px, (min-width: 981px) 1024px, 100vw" /></a></figure>
<p>Artykuł <a href="https://sztukabrandingu.pl/jak-pogodzic-macierzynstwo-z-prowadzeniem-wlasnego-biznesu/">Jak pogodzić macierzyństwo z prowadzeniem własnego biznesu?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://sztukabrandingu.pl">SZTUKA BRANDINGU</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://sztukabrandingu.pl/jak-pogodzic-macierzynstwo-z-prowadzeniem-wlasnego-biznesu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
